Szukaj:Słowo(a): Mały Rocznik Statystyczny 2000

| Jeszcze raz (zeby bylo jasniej):

| 1. Kasy jest tyle samo, co w zeszlym roku - 300 mln

Aha gdzies mi sie przewinelo 500mln zl za zeszly rok (538mln zl - ktos
podawal zrodlo GUS 2001 bodaj) - dotacja dla PKP.
Moze bysmy ujednolicili dane?



Mam wlasnie Maly Rocznik Statystyczny 2001 i nie widze zadnych danych o
dotacji dla kolei :( Mozecie mi powidzec w jakim to jest dziale bo dokladne
przewertowanie 612 stronicowej ksiazki nie jest zbyt przyjemne.

A tak na pociesze to pare info z MRS 2001 (wszystkie dane dotycza 2000 roku)

Przewozy pasazerow (w tys) - 360687
Srednia podroz pasazera - 67 km
Ilostan taboru:
-loki elektryczne - 1266
-loki spalinowe   - 1293
-loki parowe      - 3
-EZT (kible)      - 912
-wag. towarowe    - 66377
-wag. paszerskie  - 3769

Linie kolejowe eksploatowane - 22560 km
  w tym normalnotorowe zelektryfikowane - 11826 km
  w tym waskotorowe - 985 km

Pzdr Marek Pawlukowicz

Statystyka p.m.t. i p.m.k. - http://mpaw82.republika.pl
----------------------------
A czy u was jeszcze jeżdżą te drewniane tramwaje?
(C) zast. dyr. MZK Stargard Szczecinski

Jak podaje maly rocznik statystyczny na rok 1939 place byly nastepujace
w wojsku  (do tego dochodziły dodatki funkcyjne od 75 do 3000 zl)
marszalek 3000
gen broni 2000
gen dywizji 1 500
gen bryg 1000

samotny/utrzymujacy rodzine

pulkownik 632/713
podpulkownik 524/580
major 435/490
kapitan 345/400
porucznik 265/324
podporucznik 206/266
chorazy 230/300
starszy sierzant 194/264
sierzant 171/241
plutonowy 151/201
kapral 137/167

natomiast place w policji w roku 1935 przedstawiały sie nastepujaco (za
Malym Rocznikiem Statystycznym 1936):
- posterunkowy 150
- starszy posterunkowy 160
- przodownik 180
- starszy przodownik 200
- aspirant 240
- podkomisarz 270
- komisarz 335
- nadkomisarz 430
- inspektor 700
- nadinspektor 700 + 450 zł dodatku.

Dla porównania Prezydent RP zarabiał rocznie 195 000zł, czyli 16250 zł
miesięcznie brutto.

Zaś orientacyjnie dieta posła wynosiła ok. 750zł a senatora ok. 900 zł/m-c.
W budżetówce place w roku 1939 wahaly sie od 100 złotych uposażenia
zasadniczego dla pracownika XIV grupy uposażenia do 1000 dla pracownika I
grupy.
i sądze ze zagrozenie utrata życia przy pełnieniu obowiązków służbowych w
1939 było takie samo jak obecnie lub nawet większe

czy przebieg 114 tys przy roczniku 2000 jest możliwy

- tyle miałem w książce serwisowej w 2004 roku a teraz... po 17kkm znowu mam tyle samo... Nie patrz na przebieg, sprawdź dokładnie stan techniczny. Na Forum znajdziesz opis podstawowych (i najdroższych) problemów. Moim zdaniem tylko pojedyncze egzemplarze, z absolutnie wyjątkowych powodów, mogą mieć takie przebiegi. Chcesz kupić diesla z określonych powodów. Nie ma żadnych podstaw sądzić aby poprzedni właściciele nie wiedzieli co i dlaczego kupują, płacąc więcej za auto i wyższe podatki.
Raczej nie liczyłbym na diesla z 2000 roku z takim przebiegiem.
piter34 pisze o haku - statystycznie rodzi problemy ze sprzęgłem, które (sądząc z opisów) nie jest najmocniejszą stroną R75 - sprawdź.
Jeżeli wszystko jest w dobrym stanie to cena jest raczej atrakcyjna.
Wyposażenie średnie jak na 75 ale przynajmniej wszystkie szyby elektryczne. Standard podstawowy R75 jest jednak dosyć wysoki i miły w eksploatacji.
Mała antenka jest od zestawu głośnomówiącego do komórki.

[ Dodano: Pią Lis 30, 2007 18:31 ]
A przestępczość wcale nie wzrasta!!!! policja teraz jest lepiej wyspecjalizowana i znajdują
więcej bandytów.

Jakieś dane? Statystyki?

"Mały rocznik statystyczny 2007" wydane przez GUS podaje następujące dane odnośnie ilości dokonanych i wykrytych przestępstw:

W roku 2000 dokonano ogółem 1266,9 tysięcy przestępstw. W roku 2005 1380,0 tysięcy, zaś w roku 2006 zaledwie 1287,9.
Ogólny wskaźnik wykrywalności przestępstw dla roku 2000 wynosił 47,8% zaś w roku 2006 już 62,4%.

Jeśli chodzi o morderstwa (bo to nas chyba najbardziej interesuje) to w roku 2000 popełniono 1,3 tys. takich czynów, zaś w roku 2005 i 2006 jednako po 0,8 tysiąca.
Wykrywalność morderstw z kolei wzrosła w roku 2006 do wskaźnika 92,5% w stosunku do 87% w roku 2000.

Jeśli zaś chodzi o zgwałcenia to w roku 2000 dokonano 2,4 tys. tychże, zaś w roku 2006 2 tysiące.
Smutne jest jednak to że jest właśnie ta grupa przestępstw w których nastąpił spadek wykrywalności z 85,9% w roku 2000 do 82,7% w 2006.

Niemniej, ogólna tendencja jest taka że liczba tych przestępstw spada, przy dość znacznym ogólnym wzroście wykrywalności

Takie dane mogą być?
ok,zgadza się to są wzrosty,jednak prosze wziąsc pod uwage ,ze we wszystkich podanych przykladach,są to monety z bardzo malym nakladem,monety dosc wiekowe,a wzrosty ich .npo cóz są na poziomie błędu statystycznego ,prosze zwrocic uwage takze na to iz ceny tych monet ,jak i icg naklad nie dają z ekonomicznego punktu widzenia prawie zadnych szans na tzw,,wzrosty,, monet ktore są chocby o 5 tys wieksze (naklad i rocznik...reszte prosze sobie dopowiedziec....wszystko powyzej 2003 to klapa...chyba ze rozmawiamy o inwestowaniu w monety powiedzmy sprzed 2000 roku.
Troche zboczylem z tematu,ale moje osobiste zdanie jest takie i z te przyklady ,,wzrostów,, to tylko płynny ruch cen w minimalnym stopniu,po prostu kazdą monete ,po 2003 mozna wlasciwie kupic bez problemu w dowolnej ilosci,czego oczywiscie wlasciwie nikt nie praktykuje z wiadomego powodu.
pozdrawiam
p.s.
Jesli mozna w pewnym sensie winic NBP za nakłady monet powyzej 100tys,to rola w kształtowaniu cen monet sprzed 5 lat juz nie istnieje,to juz rozlicza rynek,prosze mi powiedziec po co komu moneta warta w zlomie 30 zl o nakladzie 40,000,niestety kolekcjonerow jest garstka a spekulantów mnóstwo,stąd to co jest teraz to normalnosc i tyletak powinno byc przez lata,a ceny powinny dojrzewac spokojnie,
więc kazdy nienaturalny wzrost lub upadek monety jest tylko i wylącznie dziełem spekulacji ,i da sie super na tym zarobic...tyle ze na to trzeba byc mądrym i analitykiem rynku i spekulantem..no i trzeba miec kase:)

przemeksss dnia Sob Lip 26, 2008 10:35 am, w całości zmieniany 1 raz
ok,zgadza się to są wzrosty,jednak prosze wziąsc pod uwage ,ze we wszystkich podanych przykladach,są to monety z bardzo malym nakladem,monety dosc wiekowe,a wzrosty ich .npo cóz są na poziomie błędu statystycznego ,prosze zwrocic uwage takze na to iz ceny tych monet ,jak i icg naklad nie dają z ekonomicznego punktu widzenia prawie zadnych szans na tzw,,wzrosty,, monet ktore są chocby o 5 tys wieksze (naklad i rocznik...reszte prosze sobie dopowiedziec....wszystko powyzej 2003 to klapa...chyba ze rozmawiamy o inwestowaniu w monety powiedzmy sprzed 2000 roku.
Troche zboczylem z tematu,ale moje osobiste zdanie jest takie i z te przyklady ,,wzrostów,, to tylko płynny ruch cen w minimalnym stopniu,po prostu kazdą monete ,po 2003 mozna wlasciwie kupic bez problemu w dowolnej ilosci,czego oczywiscie wlasciwie nikt nie praktykuje z wiadomego powodu.
pozdrawiam



No to dla przykładu powyżej 2003r

http://www.notymonet.pl/notowania.php?monetka=37&rok=2003&nominal=20

http://www.notymonet.pl/notowania.php?monetka=33&rok=2004&nominal=20

http://www.notymonet.pl/notowania.php?monetka=48&rok=2005&nominal=20

http://www.notymonet.pl/notowania.php?monetka=30&rok=2006&nominal=20
Szczerze mówiąc to jadę pod koniec tygodnia po 530d dla siebie
i wolałbym aby to była manulana skrzynia no,ale nie jest...

Co prawda automatem jeździ się rewelka bo już wczesniej
miałem w e46 330xd,ale jednak mało jest 530d w Mpakiecie z reczną skrzynią i dlatego zdecydowałem się na automat...

Znowu jak czytam o awaryjności tych skrzyn to mam obawy tym bardziej,ze nie mam jak sprawdzić skrzyni w aucie którym kupuje bo
tj auto uszkodzone i nie jeżdzi

Mam pytanie czy te skrzynie GM monowane były w jakiś rocznika??



Skrzynie GM były montowane do wszystkich E39 z silnikami 2,5d i 3,0d.
We wrześniu 2000 E39 przeszły lift i zyskały poprawioną skrzynkę która miała przenosić większy moment i być trwalsza ale statystycznie wg. BMW ich jakość po lifcie jest gorsza więc E60 ma już skrzynkę ZF.
Szczerze mówiąc to jadę pod koniec tygodnia po 530d dla siebie
i wolałbym aby to była manulana skrzynia no,ale nie jest...

Co prawda automatem jeździ się rewelka bo już wczesniej
miałem w e46 330xd,ale jednak mało jest 530d w Mpakiecie z reczną skrzynią i dlatego zdecydowałem się na automat...

Znowu jak czytam o awaryjności tych skrzyn to mam obawy tym bardziej,ze nie mam jak sprawdzić skrzyni w aucie którym kupuje bo
tj auto uszkodzone i nie jeżdzi

Mam pytanie czy te skrzynie GM monowane były w jakiś rocznika??



Skrzynie GM były montowane do wszystkich E39 z silnikami 2,5d i 3,0d.
We wrześniu 2000 E39 przeszły lift i zyskały poprawioną skrzynkę która miała przenosić większy moment i być trwalsza ale statystycznie wg. BMW ich jakość po lifcie jest gorsza więc E60 ma już skrzynkę ZF.

a e46 330d po liftingu (204KM) mają GM czy ZF lub jakieś inne skrzynie czytaj lepsze?
Ferrus, Sorka ze to pisze ale nie osądzaj ludzi w ten sposób ze auto ma 140tys przebiegu a ty odrazu "cholerni handlarze" skąd wiesz ze nie jest aktualny przebieg??
MOże ktos mało jeździł albo jakies inne aspekty wpłyneły na to!!
NIe lubie jak ktoś osadza Kogos nie będąc w 100%-tach Pewny!!



Fakt statystyczny - jest tak że średnio auto przejeżdża 30tys. km rocznie.
Firq'u, zrobiłem mały test (możesz mnie sprawdzić): na OtoMoto jest ok. 200 ogłoszeń o sprzedaż rozmaitych Roverk'ów z rocznika 2000.
Tylko 15 z nich przekracza 200 tys. km przebiegu.
Ozn. to wprost że ponad 90% aut ma kręcony licznik. Szczerze życzę, by marcinZG trafił akurat na auto z tych 10%, ale jeśli idzie o pieniądze to nie wierzę w ludzi, zwłaszcza tych którzy z tego żyją.

Dodam, że zmiana cyferek na liczniku, czy wyświetlaczu to kwadrans (lub 30zł). I zapewniam Cię, że używane auta po emerytach jeżdżących tylko w niedzielę do kościoła nie trafiają masowo do Polski.
Tę stronę Polskiej natury trzeba zaakcpetować, tak już po postu jest, choć czasem mi przykro.
trauma twoj sposob wyslawania sie nie pozwala aby traktowac Cie powaznie.

Nie dziwie sie ze pojechali po tobie niektorzy.

ja jeszcze dorzuce taką małą oczywistą oczywistość :

Statystycznie Wiekszy odsetek motocykli sprawnych technicznie mają te wyprodukowane juz w XXI wieku. - trudne zdanie.

słuchaj nie każdego jest stać żeby kupić sobie rocznik 2000+... ale myśle ,ze za kwotę 10tys to juz bladego mozna kupic w dobrym stanie... akurat modele które oglądałem albo coś pukało podejrzanie... albo lepione niczym z gliny. Dlatego takie rozgoryczenie... Zamierzam kupic moto i jeździć nim jakiś dłuzysz czas.. tam kolega wyżej rozumie o co chodzi żeby nie wydać $ na jakiegoś szrota. W Hondzie jestem zakochany i koniecznie chce miec fajera... moze to ja mam jakies pecha ze trafiam na szroty.
Natka może w końcu podasz jakieś konkrety ?? Bo do tej pory swoje zdanie opierasz na ZSMP. Ja podałem definicję stworzoną przez specjalistów. Jeśli jednak encyklopedia nie jest dla Ciebie żadnym źródłem, to może Pan Prof. dr hab. Bogdan W. Mach z Polskiej Akademii Nauk będzie dla Ciebie autorytetem:

1. Definicja młodzieży
W naukach społecznych typowymi granicami pojęcia “młodzież” są zakończenie dzieciństwa z jednej strony i uzyskanie dojrzałości społecznej ze strony drugiej (Koseła 1999). Obie te granice są w oczywisty sposób rozmyte. W roku 2000 np. tylko 54% 29-letnich Polaków mieszkało samodzielnie (co nie oznacza we własnym mieszkaniu) a 44% z rodzicami (swoimi lub partnera). Ze względu na wysoką stopę bezrobocia niektóre z osób w tym wieku nie rozpoczęły jeszcze pracy zawodowej. Nikt nie jest też w stanie określić z rozsądną precyzją kiedy kończy się dzieciństwo. W praktyce, za młodzież najczęściej uważa się grupę osób w wieku od 15 do 24 lat. Gdyby przyjąć tę definicję, to młodzież stanowiła w roku 2000 20.9% populacji w wieku powyżej 15 lat. Gdyby pojęcie młodzieży rozszerzyć o pięć kolejnych lat do wieku lat 29, to grupa młodzieży stanowiłaby w tym roku 30.0% tej populacji (Mały Rocznik Statystyczny 2001). W liczbach absolutnych, w roku 2000, grupa 15-24 lat to 6.5 miliona osób a grupa 15-29 lat to 9.3 miliona. W opracowaniu tym, wykorzystującym różne istniejące dane i publikacje, młodzież definiowana będzie różnie - zgodnie, z najczęściej nie dającą się przeformułować, definicją autorów badań lub ze sposobem prezentacji danych w publikacji.

No cóż, ale zapewne zaraz napiszesz, że jakiś tam profesor to dla Ciebie żaden autorytet. Dalej według Ciebie nie wiem nic na temat młodzieży(no fakt należę teraz do innej grupy - studentów ) i opieram się tylko na " nic nie wnoszących terminach".

ps. uważaj w lidze, idę "po Ciebie" Very Happy a póki co - Dobranoc wszytkim!

E tam, nie oglądam się za siebie Ale życzę powodzenia wieczorem

PS. Takie małe pytanko do moich osobistych badań:
Wolisz przedmioty humanistyczne, czy ścisłe?
Czytając ten wątek zauważyłem, iż zgodnie z teorią ewolucji, wytworzyły się nam trzy podstawowe nurty dyskusji:

A - Kwestia (D)
W tym temacie napisałem już wszystko - mam nadzieję, że w przystępny sposób dla wszystkich

B - Wydarzenia z lat 1930 - 1945
Tu tylko dwa zdania:
Jezeli cos rozpoczyna ciag przyczynowo-skutkowy, to logicznym jest, ze mozna miec o to pretensje - bez tego przykrych nastepstw by nie bylo. Zdajesz sie tego nie dostrzegac.


Zgoda ale niestety nadal nie dotarłeś do "pierwszego wyrazu" tego ciągu.
To nie jest "wypominanie", tylko "przypominanie" w obliczu relatywizowania naszej historii.
(...)
Alez to nie my w imie jakiejs tam poprawnosci wymagamy od innych, zeby milczeli na temat zbrodni hitlerowskich


Jeżeli chodzi o "przypominanie" to nadal nie jest to "pamiętanie".
Co do relatywizacji - to nie ja sprowadzam wszystko do hasła "zbrodnie faszystowskie"

C - obecna pozycja Wrocławia w Polsce i Europie
W tym temacie można jeszcze podyskutować

Ja natomiast caly czas czytam teksty, stawiajace Warszawę na pierwszym miejscu


Ja zaś czytam takie:
http://wiadomosci.investmap.pl/wroclaw- ... ,5933.html
http://wiadomosci.investmap.pl/naukowcy ... ,5839.html
http://wiadomosci.investmap.pl/wroclaw- ... ,5715.html

Gdzie to widac? Podaj nam podstawowe wskazniki, a nie piszesz o "wielu artykulach". Probujesz nam udowodnic cos podpierajac sie blizej nieokreslonymi publikacjami. Poprosze o jakies dane (np. GUS), ktore to potwierdza


Skoro nalegasz
W oparciu o "Mały Rocznik Statystyczny" z lat 2000 - 2008 stworzyłem poniższe zestawienie:
Cytowanie wypocin szalbierzy z BCC, złodziejskiej szajki spod znaku Smitha i reszty drobnych zlodziejaszków łupiących ludzi pracy, ani obrona indywiduum od lat rujnującego z premedytacją polską wytwórczość, nawet o jotę nie poprawi sytuacji ponad trzech milionów bezrobotnych, w tym popegeerowców skazanych na zagładę biologiczną. To ostatnie może być bowiem porównywalne jedynie z holokaustem.


Tu już żeś przesadził. Naprawde czyja to wina, że ci popegieerowcy nic nie potrafią? Zgoda, jak człowiek całe życie mył krowy to innej pracy nie znajdzie. Ale dlaczego to ja mam za to ponosić odpowiedzialność??
Swojego czasu "Rzeczpospolita" przeprowadziła takie badanie-szacunek ilu jest w Polsce naprawdę bezrobotnych i wyszło, że połowa oficjalnego stanu. Bo albo nie szukają pracy, albo pracują na czarno. I tylko z naszych podatków mają ubezpieczenie i NFZ... Sposobem na to jest oczywiście obniżenie podatków, które sprzyja zwiększaniu miejsc pracy i pozbawia racji bytu szarą strefe. Ale nie. Gdyby wierzyć wszystkim danym o tym ilu jest bezrobotnych i ile mają pieniędzy to w Polsce ludzie powinni umierać z głodu na ulicach. Nie umierają, jakoś mają z czego żyć. Znaczy mają skądś pieniądze - pewnie albo z pracy na czarno albo z kłusownictwa, kradzieży metalu na złom itd. Wszystko jedno, mają.
Obiecałem kiedyś, że przedstawie dane, że w Polsce obecnie żyje się lepiej. Obietnice podtrzymuję i się z niej wywiąże, tyle że na razie miałem mało czasu na siedzenie w Rocznikach statystycznych. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do Ciebie pokładam małą wiarę w danych sprzed 1989 r. Teraz podam tylko przyczynek, podkreślam PRZYCZYNEK:
w połowie l. 70tych średnia pensja wynosiła ok. 2000 ówczesnych złotych i dziś jest podobnie. Wówczas paczka prziętnej klasy papierosów kosztowałą ok 12 zł (a rozpiętość była od 3,5 do 30). Dziś średnie papierosy kosztują koło 5 zł (rozpiętość 3-8). Oznacza to, że dziś można kupić 2x więcej papierosów. Cdn.
A tak powiedz z ręką na sercu. Nie patrz na tak zwanych innych, społeczeństwo itp. Powiedz: Tobie, żyje się lepiej, czy gorzej? Naprawde zbiedniałeś? Patrz na siebie a nie na innych.
I pamiętaj, że bieda to nie jest obiektywny brak czegoś ale jest to niemożność życia na poziomie do którego się aspiruje. I chyba o to tu chodzi - aspiracje wzrosły bardziej niż poziom życia. Ale ich realizacja naprawde co raz bardziej zależy od jednostki. Kończy się (wbrew konstytucji) sprawiedliwość społeczna a zaczyna się sprawiedliwość. I dzięki Bogu.
Słuchając doniesień z Polski, można doznać schizofrenii. Z jednej strony, elyta zapewnia nas, że lepiej być nie mogło, a i tak jest bardzo dobrze, bo kraj rozwija się na dopalaczach, rosną ekonomiczne wskaźniki, Unia zasila polską kasę, słowem, piękny spin.
Z drugiej zaś strony... Wystarczy poczytać rocznik statystyczny albo wychylić się poza Warszawę. Bida, ruina, głód, ubóstwo, gangsterzy, oszuści, łapówkarze, a w tym wszystkim przemykający pod ścianą cień szarego człowieka...
Propaganda sukcesu - czy ja tego już gdzieś nie słyszałem? Niby trzeba mieć pozytywne nastawienie do życia i być optymistą, ale bez przesady... Rozmawiałem niedawno z pewnym młodym kolegą, który skonstatował, że z jego całego rocznika na studiach, dobrą pracę mają dwie osoby. Reszta klepie biedę lub wyemigrowała. Dziś, w czasach wolnej Polski, znów okazuje się, że "nic się nie da zrobić i trzeba wyjeżdżać". Jest to najgorsza strata, jaką ponosi dziś Polska. Zrujnowane zakłady produkcyjne, wielką kradzież można by jeszcze jakoś przeboleć, gdyby nie to, że przy okazji cały naród kopnięto pod kolana i dzisiaj wałęsają się po Polsce miliony młodych ludzi, bez ładu i składu. Zgroza ogarnia.
Elyta zorganizuje nam niedługo pokazówkę z okazji 25. rocznicy Sierpnia. Bardzo ma być ładnie; Jerzy Buzek pod ramię z Andrzejem Wajdą, Lech Wałęsa z synem, jupitery, transmisja TV, muzycy...
Gites, fajnie, tylko że dzisiejsi 30-latkowie nie wiedzą nawet, kto to jest Andrzej Gwiazda, a nazwisko Walentynowicz kojarzą tylko z niedawnym procesem. I to w kraju, który - teoretycznie - "wszedł na drogę niepodległości" w następstwie tamtego strajku. To "zapomnienie" Gwiazdy w zasadzie symbolizuje wszystko to, co stało się przez ostatnie 15 lat. 25 lat po tamtym zrywie, ludzi niezależnych, których wsadzono pod dywan, trzeba tam trzymać i walić obuchem, gdy podnoszą łby...
A podnosili, bo jeszcze w 2000 roku Andrzej Gwiazda i Anna Walentynowicz pisali: "Bez zaufania niemożliwa jest jakakolwiek zbiorowa akcja. Tym bardziej niemożliwe jest podejmowanie zbiorowego ryzyka walki. Solidarne postawy są następstwem takiego zaufania. Aby podjąć walkę o swe interesy ekonomiczne, o stworzenie państwa broniącego interesów narodowych, musimy sobie nawzajem obiecać: Nikt nie zostanie sam w trudnościach, a sukcesy zostaną rozdzielone sprawiedliwie".
Życie dopisało epilog tej deklaracji pod postacią chamskiego, brutalnego ataku Wałęsy na Walentynowicz. Taki jest marny koniec solidarności, tej przez małe i duże "S". Żaden spin już tego nie przykryje.

Andrzej Kumor

Mississauga
Podstawowym problemem jest umiejętność poszukiwania danych, w tym
przypadku dane z Polski sa dostępne np. w Roczniku Statystycznym - Ochrona
Środowiska 2004 Głównego Urzędu Statystycznego (str 94)- dla 22 stacji
IMGW - dane zweryfikowane, przygotowane, śr. miesięczne, z wielolecia
1970-2000; 1991-2000: 1996-2000, a więc są to typowe okresy i najbardziej
aktualne- kolejna pięciolatka  kończy się w 2005.



Przyznam się że nie wiedziałem że tam śą takie dane, nie przyszło mi nawet
do głowy.. [mój błąd]. Ale rozumiem że to są dane meteorologiczne,
podstawowe, np. temp i opad... ?? A ale dane hydrologiczne to już naprawdę
już zabardzo niema...

Jeśli chodzi o odpłatności za dane  to pamiętajmy o statusie IMGW



prawo wodne

i innych słuzb.



np??
bo np. WIOŚ musi publikować, bo to wynika z  konstytucji... nie przywołam
dokłądnie artykułu, ale wiem ze jest tam coś o tym... można to znaleść na
stroanach WIOŚ.

Amerykanie mogą dawać dane za darmo, bo są bardzo dobrze opłacani z
budżetu, inne słuzby podobnie, ale generalnie w europie w zasadzie trzeba
za informacje płacić.



IMGW jest utrzymywane też z naszych pieniędzy... otrzymuje kredyty na
modernizacje sieci obserwacyjnej z Banku Światowego... Wydaje mi się że
raczej nie IMGW będzie spłącoło ten, kredyt.. jak ktoś coś wie na ten
temat.. niech da znać...

Przy wielu słuzbach sa specjalne oddziały ds
komercji. IMGW jak wiadomo jest tzw.JBR




tam znaczek DWD.. anie IMGW.. czyli, mimo że istnieją odpowiednie służby
zakłady.. Taniej, a może lepiej kupować poza polską takie dane, informacje??
A np. TVN, oni to już wogóle zrezygnowali z IMGW jako źródła informacji...

czyli musi zarobić na utrzymanie o
czym już kilkakrotnie toczyła sie dyskusja na tym forum



to fakt..

I jeszcze jedno - jeśli praca doktorska jest w planie prac naukowo -
badawczych to ma swój budżet i przewidzenie w nim kosztów pozyskania
danych pozwala na zakupienie danych i realizację pracy



i owszem, ale dam przykład: obecnie w polsce jest realizowany projekt
badawczy, grant, na temat zjawisk ekstermalnych.. polska jest podzielona
pomiędzy różne ośrodki akademickie, również PAN w celu opracowania tego
tematu.. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale IMGW chciało, lub chce bbb.
duże pieniądze za dane, ich koszt przekracza kilkukrotnie pieniadze jakie są
poświeconme na ten temat...

niskie. A koszt danych z IMGW ogromny. Więc nie jest to argument. Wiel;e
ośrodków akademickich, nie jest wstanie ruszyć z pewnymi tematami gdyż nie
stać ich na kupowanie danych z tej instytucji. Daltego też muszą powstawać
od podstaw małe programy badawcze... może i to lepiej...

Serdecznie pozdrawiam

Paweł D

wreszcie jakas konkretna dyskusja

Ja nie piszę o zabójstwach z użyciem noża tylko o zastosowaniu noża w samoobronie przez osobę do tego przygotowaną.
masz racje - te angielskie zabojstwa byly dokonywane przez napastnika, a nie broniacego sie - natomiast chodzilo o pokazanie ze noz zabija - wystarczy zle dzgnac, nawet osobie wyszkolonej, bo przeciwnik nie stoi w miejscu.. w przypadku gazu czy batona ryzyko smierci jest za to minimalne (bo w koncu rozmawiamy o sposobach na samoobrone)

Cytat: Fragment wyroku Sądu Najwyższego z 09.04.2002 r.:
niestety ale jak sam dobrze wiesz, w Polsce orzecznictwo sadow jest niezalezne w kazdej sprawie i dwa rozne sady w tej samej sprawie, moga wydac calkowicie rozne wyroki.. wiec to bardzo dobrze ze sa przyklady kiedy osoby broniace sie nozem nie zostaly posadzone za kratki, ale jak pisalem, nawet sam areszt sledczy jest malo ciekawym przezyciem.. i mimo wszystko istnieje ryzyko ze ow sad dopatrzy sie jednak znamion przestepstwa w naszym czynie..

Cytat: W obronie swoich argumentów przytaczam wyniki badań statystycznych przeprowadzanych na bardzo dużych próbach, z których jednoznacznie wynikają pewne prawidłowości. Na przykład takie, że w USA przeciętny obywatel, sprzedawca, księgowy..
to skoro u nich jest tak sielankowo to czemu USA ma wspolczynnik zabojstw na poziomie 5,7 / 100k obywateli kiedy dla porownania taka Dania ma 0,79 / 100k (dane na rok 2000)? poza tym pomijasz znowu aspekt kulturowy - w USA bron moze miec praktycznie kazdy od zawsze i jest to normatyw spoleczny (prawo zapisane w konstytucji), kiedy w Europie (poza Szwajcaria) dostep do broni jest maksymalnie utrudniony i przecietny czlowiek nigdy nie strzelal, a tym bardziej nie ma prawa do jej posiadania? ja jestem zwolennikiem liberalizacji przepisow i umozliwieniu zwyklym ludziom szerszego dostepu do broni palnej - ale w dalszym ciagu nie widze jej na tym samym poziomie dostepnosci i obecnosci jak w USA..

Cytat: Ty zaś podajesz pojedyncze przykłady mające udowodnić prawdziwość Twoich tez.
podaje nie tylko dane z ksiazek / dane statystyczne, ale rowniez realne sytuacje z realnymi ludzmi.. bo to potem moja siostra podczas proby gwaltu bedzie strzelac (lub nie) a nie usredniona dana ze strony 10tej rocznikow statystycznych.. i znam ja na tyle ze wiem czego sie po niej spodziewac, tak samo jak po moich kolezankach, kolegach, jak i ludziach z ktorymi trenowalem.. wiekszosc nie nosi broni mimo ze moze (noz, baton, gaz..), a tym bardziej nie uzyla by jej w sytuacji zagrozenia bo nie cwicza jej obslugi.. a zeby wyciagnac bron, czy noz, trzeba ten ruch wytrenowac, jak rowniez odpowiednio sie nosic (ubranie) zeby umozliwialo blyskawiczne dobycie broni.. nie? (kolejny przyklad: moja byla narzeczona nosila noz w torebce.. do czasu az jej ta torebke ukradli.. i tyle bylo z samoobrony nozem - za to dostala w glowe i wyladowala w szpitalu ze szwami na czole)

Cytat: Na jakiej podstawie wyciągasz wniosek, że pracownicy służb mundurowych, którzy z tego żyją potrafią posługiwać się bronią?
a gdzie ja takie cos niby napisalem.....?
bo akurat to ze ktos nosi mundur nie znaczy ze umie strzelac - co pokazuje m.in. wlasnie ta sytuacja z konwojentami poczty polskiej ktorzy nie potrafili skutecznie strzelac na strzelnicy (a co dopiero w "boju")..

Cytat: Nie twierdzę także, że nóż jest dobry dla każdego. Twierdzę, że przy spełnieniu pewnych warunków może być bardzo dobrym narzędziem do samoobrony. Jim Wagner uczy wszystkich także zwykłych cywilów.
a ilu cywilow pojdzie na taki kurs? bo mimo ze w PL noszenie noza jest legalne, to poza mala grupka zapalencow i inna grupka bandytow, normalni ludzie nie nosza nozy.. a tym bardziej sie nie szkola z ich obslugi.. jesli czuja sie zagrozeni to nie wychodza wieczorami, biora taksowki, unikaja problematycznych miejsc (np parki w nocy) itd.. a nie zbroja po pachy i jeszcze szkola z zabijania natomiast ci ktorzy juz nosza noze i sie szkola w walce nim, zapewne zdaja sobie sprawe z konsekwencji i latwosci zabicia przeciwnika - ale jednoczesnie nosza go wlasnie dla skutecznosci..

Cytat: W Polsce, a kto wie może i na świecie najpopularniejszą bronią krótką używaną do samoobrony jest pistolet Glock. On także nie posiada żadnego nastawnego bezpiecznika i może być przenoszony z nabojem w komorze.
ojjj.. z tego co pamietam przepisy dotyczace broni palnej w PL jasno precyzowaly ze nie wolno przenosic broni palnej z nabojem w komorze (nawet policji).. prawo do tego mialy tylko pewne jednostki resortowe..
(1) Gadomski zawsze byl liberalem. Jak na GW ostrym liberalem
(2) Poniewaz zostalem wywolany do tablicy, to pocac sie i sapiac do tego czerwony jak burak oswiadczam, iz uwazam ze prof. Staniszkis nie ustrzegla sie bledow stricte ekonomicznych:
- GDP per capita dla Polski w 1989 roku to $2 604 [w dolarach z 1995 roku]. W 2000 roku wynosilo $3 678 [Dane: World Development Indicators 2001, World Bank]. No jakby nie liczyc, 3% to to nie jest.
- Co do hiperinflacji znow blad. Balcerowiczowi wlasnie udalo sie zdlawic ta inflancje. W 1989 roku inflacja wynosila 351,1% w 1990 685,8% ale juz w nastepnym roku tylko 170,3%! [przy podstawie rok poprzedni = 100]. Przy wartosciach i danych ekonomicznych nalezy pamietac iz najwazniejsze sa dane realne [czyli po wzieciu poprawki na inflacje - co zwlaszcza w tym okresie ma duze znaczenie]
- Jesli chodzi o eksport to cfaniaczek Gadmoski nic nie wspomina juz o imporcie. Jesli za baze przyjmiemy rok 1990 to import wzrosl 725,4 a eksport o 383,1 Ale faktycznie od okolo 1995 ToT wynosi w przyblizeniu 1 a ostatnio eksport nabiera rozpedu, to i ToT powoli rosnie [Dane: Maly Rocznik Statystyczny 2005]
- Co do naplywu kapitalu spekulacyjnego tu nie rozumiem o co Gadmoskiemu chodzi. Jak sa wysokie stopy, to naplywa kapital spekulacyjny co obniza stopy i kapital spekulacyjny odplywa - proste. Wiec oba pojecia sie nie wykluczaja.
- z EUROSTATEM to ewidentny lapsus
- naturalne jest dla rozwijajacej sie gospodarki ze przy wysokiej stopie wzrostu GDP powstaje deficyt w handlu [naplyw inwestycji jest znacznie wiekszy niz eksport produktow].
- przy GPW nie wazne jest ilosc notowanych spolek [choc to takze mozna brac jako pewien rodzaj wskaznika]. Najwazniejszy jest obrot jaki ma dana gielda. A z tym nie jest juz tak rozowo, bo gro obrotu robia OFE. Ale ostatnio podobno [ja sie na tym nie znam, pisze co zaslyszalem] powolutku rusza to do przodu

Ogolnie Polska na tle panstw postkomunistycznych wypada bardzo korzystnie. Niezapominajmy ze porownania ze Slowenia, Czechami czy Wegrami sa nie do konca miarodajne, poniewaz sa to malenkie panstewka. Np. takie Mazowsze co produkuje 20% [sic!] polskiego GDP to obecnie stanowi kola 65% sredniego poziomu rozwoju UE co jest znacznie lepszym wynikiem niz wskazniki dla wymienionych panstw.

Niemniej jednak pozostaje zasadnicze pytanie - czy dobrze uczyniono wprowadzajac do Polski doktryne liberalna?! Przechodzimy ta droge co kraje Europy Zachodniej okolo 100 lat temu. Jednakze wtedy nie mialy one zadnej konkurencji, a Polska dzis ma, co stanowi istotna roznice. Zatem czy przy znaczaco innych warunkach zewnetrznych ta sama polityka gospodarcza okazala sie skuteczna?! To pytanie zostawiam do wlasnej odpowiedzi...

Jak cos jest niejasne, albo chcecie dopytac to walcie. Postaram sie w miare moich mozliwosci odpowiedziec na ew. pytania.

I na koniec przypomnial mi sie Janek Tomaszewski [idiota jakich malo na tym swiecie], ze swoim slynnym powiedzonkiem - To nie byl blad. To byl wielblad

PS. Porownania do Leppera, LPR i Rydzyka - faktycznie jak najbardziej nie na miejscu
(1) Gadomski zawsze byl liberalem. Jak na GW ostrym liberalem
Pan Gadomski był członkiem KLD i kandydował z KLD na posła., był też chyba także posłem w 1991-1993
(2) Poniewaz zostalem wywolany do tablicy, to pocac sie i sapiac do tego czerwony jak burak oswiadczam, iz uwazam ze prof. Staniszkis nie ustrzegla sie bledow stricte ekonomicznych:
- GDP per capita dla Polski w 1989 roku to $2 604 [w dolarach z 1995 roku]. W 2000 roku wynosilo $3 678 [Dane: World Development Indicators 2001, World Bank]. No jakby nie liczyc, 3% to to nie jest.

Oczywiście, że to nie jest 3%, ale widzę brak danych dotyczących inflacji i siły nabywczej doara w 1989r i 2000r.

- Co do hiperinflacji znow blad. Balcerowiczowi wlasnie udalo sie zdlawic ta inflancje. W 1989 roku inflacja wynosila 351,1% w 1990 685,8% ale juz w nastepnym roku tylko 170,3%! [przy podstawie rok poprzedni = 100]. Przy wartosciach i danych ekonomicznych nalezy pamietac iz najwazniejsze sa dane realne [czyli po wzieciu poprawki na inflacje - co zwlaszcza w tym okresie ma duze znaczenie]

Delikatnie mówiąc , nie o to dokładnie chodzi w książce.

- Jesli chodzi o eksport to cfaniaczek Gadmoski nic nie wspomina juz o imporcie. Jesli za baze przyjmiemy rok 1990 to import wzrosl 725,4 a eksport o 383,1 Ale faktycznie od okolo 1995 ToT wynosi w przyblizeniu 1 a ostatnio eksport nabiera rozpedu, to i ToT powoli rosnie [Dane: Maly Rocznik Statystyczny 2005]

Oczywiście, że kosztem wejście do UE był nadmierny import z UE, wszak nie było wolnego hadlu Polski z UE, w latach 90 siątych.

- Co do naplywu kapitalu spekulacyjnego tu nie rozumiem o co Gadmoskiemu chodzi. Jak sa wysokie stopy, to naplywa kapital spekulacyjny co obniza stopy i kapital spekulacyjny odplywa - proste. Wiec oba pojecia sie nie wykluczaja.

To jest bardziej skomplikowane.
- z EUROSTATEM to ewidentny lapsus
- naturalne jest dla rozwijajacej sie gospodarki ze przy wysokiej stopie wzrostu GDP powstaje deficyt w handlu [naplyw inwestycji jest znacznie wiekszy niz eksport produktow].
- przy GPW nie wazne jest ilosc notowanych spolek [choc to takze mozna brac jako pewien rodzaj wskaznika]. Najwazniejszy jest obrot jaki ma dana gielda. A z tym nie jest juz tak rozowo, bo gro obrotu robia OFE. Ale ostatnio podobno [ja sie na tym nie znam, pisze co zaslyszalem] powolutku rusza to do przodu

To zalezy, czy Giełda jest np. źródłem taniego kredytu jak USA, czy też jak w UE jest miejscem budowania marki kapitau narodowego posilkujcego sie zastrzykiem kapitalu z zagranicy.
Co rusza do przodu, GPW planuje przejscie pod skrzydla Euronext, czy jakos tak. w Kazdym razie strefz wpluwow Francji i Beneluxu plus Portugalia, a tzmczasem Polskie firmy jezeli juz chca byc notowane za granica to chca na Giede Londynskiej...

Ogolnie Polska na tle panstw postkomunistycznych wypada bardzo korzystnie. Niezapominajmy ze porownania ze Slowenia, Czechami czy Wegrami sa nie do konca miarodajne, poniewaz sa to malenkie panstewka. Np. takie Mazowsze co produkuje 20% [sic!] polskiego GDP to obecnie stanowi kola 65% sredniego poziomu rozwoju UE co jest znacznie lepszym wynikiem niz wskazniki dla wymienionych panstw.

Mazowsze to nie POLSKA..., POLSKA jest troche wiekszym krajem...

Niemniej jednak pozostaje zasadnicze pytanie - czy dobrze uczyniono wprowadzajac do Polski doktryne liberalna?! Przechodzimy ta droge co kraje Europy Zachodniej okolo 100 lat temu. Jednakze wtedy nie mialy one zadnej konkurencji, a Polska dzis ma, co stanowi istotna roznice. Zatem czy przy znaczaco innych warunkach zewnetrznych ta sama polityka gospodarcza okazala sie skuteczna?! To pytanie zostawiam do wlasnej odpowiedzi...

W Polsce nie ma doktryny liberalnej bo co winna ona oznaczac, zeby funkcjonowala musi byc jasnosc procedur i ich przejrzystosc, a takze realna rownosc wobec prawa.

Jak cos jest niejasne, albo chcecie dopytac to walcie. Postaram sie w miare moich mozliwosci odpowiedziec na ew. pytania.

I na koniec przypomnial mi sie Janek Tomaszewski [idiota jakich malo na tym swiecie], ze swoim slynnym powiedzonkiem - To nie byl blad. To byl wielblad

PS. Porownania do Leppera, LPR i Rydzyka - faktycznie jak najbardziej nie na miejscu

Aktualności
Plan hausnera. W urzędach niemal bez zmian
Polska chora na administrację

W Polsce utrzymujemy ponad 520 tys. urzędników. W ciągu ostatnich pięciu lat zatrudnienie w administracji rządowej i samorządowej wzrosło o 135 tys. pracowników. Tymczasem wicepremier Jerzy Hausner dumnie ogłasza likwidację raptem 65 etatów. To jest arogancja władzy, a nie plan oszczędnościowy, zwłaszcza w perspektywie dojścia długu publicznego do progu 60 proc. – uważa prof. Witold Kieżun z Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.

O idei „Taniego Państwa” mówiło się głośno przed wyborami do parlamentu w 2001 r. W 2002 r. wydatki na administrację państwową rzeczywiście zostały ustalone na poziomie tych z roku 2001 i wyniosły 6,2 mld zł. Plany budżetowe na ten rok zakładały, że utrzymanie administracji państwowej będzie kosztowało 9,4 mld zł. Sejm zmniejszył te wydatki do ok. 7,6 mld zł. Józef Oleksy, w dzień po objęciu teki ministra spraw wewnętrznych i administracji, powiedział nam, że jego celem jest właśnie wprowadzenie tej idei w życie.

Według ostatniego wydania Małego Rocznika Statystycznego, w 2000 r. w ministerstwach, urzędach wojewódzkich i centralnych pracowało 135 865 urzędników, w 2001 – 152 839, a w 2002 – 157 644 pracowników. Za rządów SLD zatrudnienie wzrosło tam zatem o 4805 osób. GUS jednocześnie informuje, że wzrost zatrudnienia w całej administracji w II półroczu 2003 r. w stosunku do II półrocza 2002 roku wynosi 17,7 proc.

W sumie w okresie ostatnich 5 lat przybyło w całej administracji ok. 135 tys. pracowników, co według prof. Wiolda Kieżuna kosztuje rocznie ok. 7 mld zł. Jakie oszczędności chce wprowadzić wicepremier Jerzy Hausner? Przygotowany przez niego program ogranicza liczbę stanowisk kierowniczych w administracji rządowej o 10 proc., czyli 25 etatów, a liczebność gabinetów politycznych o 42 etaty, a ponadto wprowadza... limity w korzystaniu ze służbowych samochodów i telefonów komórkowych. W roku 2005 zakłada zaś zmniejszenie zatrudnienia w urzędach wojewódzkich o ok. 600 etatów i połączenie kilku inspekcji. Pozwoli to w 2004 r. obniżyć wydatki o ok. 109 mln zł, a w 2005 r. o 1,706 mld.

– Te cięcia rażą swoim minimalizmem – uważa prof. Witold Kieżuń. – Gdy usłyszałem o planie 65 stanowisk, byłem pewien, że Hausner zapomniał dodać słowo „tysięcy”. – Ogłaszanie takich pseudoplanów i oczekiwanie na aprobatę to zwykła arogancja – mówi prof. Michał Kulesza z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, twórca reformy samorządowej. Publicysta Stefan Bratkowski Kancelarię Prezydenta, Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i Radę Ministrów nazwał ideą „trzech rządów”. Czy Polskę stać na takie dublowanie się administracji? Z pewnością nie.
Bardzo dobry pomysł. Niestety, pomimo tego, że zestawienie zżera dużo czasu, można tylko ogólne impresje w paru kierunkach - no i może wyjść trochę jednostronnie. Tak ktoś mógłby odbierać. Jest to jednak konsekwencja m.in. konieczności pośpiechu, więc stąd są możliwości wskazania jedynie głównych kierunków; w takim zaś wypadku to może powstać trochę zadziwienia. Tymczasem - to właśnie taka wycinkowość, jaką zaprezentuję - jest wynikiem mojego z kolei, wcześniejszego, zadziwienia zaprezentowanym zestawem. Nie, że całkowicie bym dezawuował pozycje typowej komunistycznej propagandy, która okradała tak naprawdę nawet Czerwone Zagłębie z najżywotniejszych treści i zakłamywała prawdę. Niemniej - taki zestaw "Lektur Zagłębiaka", promujący ten kierunek, dodający do tego w dużej mierze epigonów dawnej linii propagandowej - w znacznym stopniu może być źródłem zadziwienia. Owszem, przy zastosowaniu szerokiego spectrum - jak najbardziej mogą się pomieścić i pozycje komunistycznej propagandy. Bez niego jednak - to, jak wspomniałem, zadziwiają i powodują, że nawet te obiektywne prace ostatniego czasu tu podane, jakby tracą wiarygodność zestawienia rzeczywiście zagłębiowskiego. Tym bardziej, że jednocześnie - ominięte są pozycje, które dla Lektur Zagłębiaka są jak najbardziej obowiązkowe, nawet jeżeli trudno dostępne. Bez nich jednak - taka bibliografia jest niemal obrazą. Przypomnę trochę tych lektur, jak i wskażę parę innych kierunków, chyba niesłusznie zapomnianych.

I Przede wszystkim - LITERATURA OPISUJĄCA NAJDALSZĄ HISTORIĘ TYCH ZIEM
94. Np. Baliński Michał, Lipiński Tymoteusz, Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana,, tom II, Warszawa 1844jak również jeszcze wcześniejsze pozycje w Polsce, sięgające także Księstwa Siewierskiego, terenów między Wartą a Myszkowem, Okolic Jaworzna, Olkusza - czyli w biegu historii tych ziem, które stanowią zaczątek Zagłębia Wielkiego, aczkolwiek różnie świadomość ta się przebija. W historii mamy tu tereny powiatu olkuskiego (do niego należały m.in. tereny Sosnowca), zawierciańskiego, siewierskiego, będzińskiego, zależnie od różnego okresu.
Z późniejszych natomiast dalej więc np.:
95. Np. (red.) F. Sulmierski, Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. I, wyd. 1880,
96. Gloger Zygmunt, Geografia historyczna ziem dawnej Polski,; Spółka Wydawnicza Polska, Kraków 1903, reprint Wiedza Powszechna, Warszawa 1991
97. (red.) F.Kiryk, Studia i materiały z dziejów księstwa siewierskiego, Muzeum Śląskie, Katowice 1994
98. Z. Noga, Słownik miejscowości księstwa siewierskiego , Wyd. Śląsk, Katowice 1994
99. M. Leś-Rudnicka, Historia miasta (Stulecie nadania praw miasta Jaworzna),, Jaworzno 2001
100. (Red.) P. Sarna, Pamięć i źródła. O Janie Pierzchale , Jaworzno, Muzeum, 2004.
101. Zinkow Julian, Informator turystyczny powiatu chrzanowskiego i miasta Jaworzna,, Kraków 1974.
102. Jarosław Swajdo, Między Wisłą a Pilicą. Dzieje podziałów administracyjnych w regionie kielecko-radomskim do 1975 roku,, Kielce 2005
103. Teresa Koba-Ryszewska, Przeszłość administracyjna ziem województwa kieleckiego, (w) Z dziejów ziemi kieleckiej (1918-1944),, Warszawa 1970
104. Cz. Kempiński, Kartki z dziejów Jaworzna,, Jaworzno 1999
105. J. Abramski, Historia powiatu zawierciańskiego,, Trybuna Ziemi Zawierciańskiej, 1999
106. J. i D. Kmiotkowie, Gmina Olkusko-Siewierska,, Raptularz Kulturalny, 1999, n. 2
107. J. Krajniewski, Związki regionu Olkusza z Zagłębiem Dąbrowskim i Górnym Śląskiem,, Raptularz Kulturalny 1999

SZCZEGÓLNE MIEJSCE MAJĄ PUBLIKACJE MARIANA KANTORA-MIRSKIEGO, byłoby skandalem je zaniedbać (nota bene, przy okazji wczorajszego opracowania "utraconego" w Wikipedii zobaczyłem kilka błędów kolejnych przy prezentacjach Zagłębia w różnych hasłach odrębnych od Zagłębie Dąbrowskie, jak również, w samym haśle o Kantorze Mirskim. Hasło było napisane, jakby głównym powodem zapamiętania w historii było jego włączenie w powstania śląskie i w oświatę na śląsku. Poprawiłem - ale zobaczymy jak długo. Skandalem jednak byłoby, gdyby w Zagłębiu go zapomniano.
108. M. Kantor-Mirski, Z przeszłości Zagłębia Dąbrowskiego i okolicy,, 1931-32
109. M. Kantor-Mirski, Ziemia Zawierciańska,, 1932-1935
110. M. Kantor-Mirski, Ziemia Olkuska w przeszłości,, 1936
111. M. Kantor-Mirski, Lud Zagłębia Dąbrowskiego,
112. M. Kantor-Mirski, Czeladź,, Sosnowiec 1992,
113. M. Kantor-Mirski, Sławetny cech szewski królewskiego i wolnego miasta Będzina w w. XVI-XVIII,,
114. M. Kantor-Mirski, Królewskie Miasto Będzin,, Będzin 1996
115. M. Kantor -Mirski, Niedokończona legenda Jury... Espres Zagłębia, 1999, n. 2

wiele pozycji odnoszących się do HISTORII np JAKIŚ DZIAŁÓW CYWILIZACYJNYCH (Legiony, harcerstwo, Związek Orła Białego, partyzantka, ale i wcześniej KULTURA I CYWILIZACJA SZEROKO ROZUMIANA, JAK PONADTO KOŚCIÓŁ, bo przez wieki w całej kulturze europejskiej był podstawą cywilizacji, KORPORACJE I STOWARZYSZENIA, jak np. towarzystwa inżynierów, elektryków, historia górnictwa, Kościół przede wszystkim, , towarzystwo lekarskie, kupieckie itd. Szczególną uwagę należy zwrócić tu więc na pozycje zachowane z okresu przed II wojną światową. Tu także szczególnie mieścić się będą OPRACOWANIA HISTORII RÓŻNYCH MIAST, MIEJSCOWOŚCI. Ileż tu więc do jednego "worka" wrzuconych działów. Także więc przykładowo wymieniam. Dalej - BIOGRAFIE LUDZI SZCZEGÓLNIE ZNACZĄCYCH DLA ZAGŁĘBIA.

116.Adam Leszczyński, Anatomia protestu. Strajki robotnicze w Olsztynie, Sosnowcu I Żyrardowie, sierpień-listopad 1981, Warszawa 2006.
117. Bolesław Ciepiela, Historia Psar - od zarania po współczesność,
118. F. Kiryk, Dzieje Sławkowa, Kraków 2000,
119. J. Zawistowski, Jaworzno. Zarys dziejów w latach 1939-1990,
120. R. Serrou, Lustiger. Kardynał, żyd i syn imigranta, Kraków 2002
121. Miesięcznik Nauczycielski. Organ Będzińskiego Oddziału Powiatowego Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych, Sosnowiec 1929
122. Biuletyn Informacyjny Izby Przemysłowo-Handlowej w Sosnowcu, Sosnowiec l. 1930-1939.
123. Oblicza prasy Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego T.2, pod red. Dariusza Rotta i Michała Kaczmarczyka, Katowice - Sosnowiec 2005, s. 99.
124. Inspektorat Armii Krajowej Sosnowiec, Katowice 2001
125. J. Zieliński, Chłopak z Sosnowca (o J. Kiepurze), 1987
126. J. Przemsza Zieliński, Jeden z tysiąca Zagłębiaków (o płk. St. Kalabińskim, ostatnim dowódcy śląsko-dąbrowskiej Obrony Narodowej), Sosnowiec 1999
127. R. Jaworski, Zb. Matuszczyk, 100 lat pod wezwaniem sw. Floriana (o straży pożarnej w Sławkowie), wyd. Dikappa
128. M. Miciński, Huta Bankowa, wyd. Dikappa
129. Książka adresowo-reklamowa i telefoniczna Zagłębia Śląsko-Dąbrowskiego dla przemysłu i handlu na rok 1924
130. Chrześcijański Informator Zagłębia Dąbrowskiego na rok 1938, Sosnowiec 1937
131. F. A. Rogalewicz (red), Zbiór ustaw, instrukcji i przepisów, dotyczących przemysłu górniczego w b. zaborze rosyjskm , Dąbrowa Górnicza,
132. Wł. Sedlak, W pogoni za nieznanym, (autobiografia), 1996
133. M. Wnuk: Urodzony w Sosnowcu, oryginalny myśliciel, badacz, pisarz i ksiądz: Włodzimierz Sedlak (1911-1993), (Red.) J. Zieliński, K. Zieliński, A. Zieliński. Ekspres Zagłębiowski - Magazyn Zagłębiowskiej Małej Ojczyzny - Materiały pomocnicze do nauki o regionie 1997, 8, no. 2(83), s. 25-26.
134. Artur Rejdak, Związek Orła Białego w Czeladzi, 2000 Czeladź
135. Drewniana architektura w Zagłębiu Dąbrowskim, Górnośląski Park Etnograficzny, 2006 Chorzów
[b]136. Tomasz Kostro, Na początku był cynk, 2004 Sosnowiec
137. Kronika czeladzkiego harcerstwa 1913-2005, tom I 1913-1956, Czeladź 2006
138. Wł. Wójcik, Wspomnienia "Harcerza Orlego" z Zagłębia, Wiadomości Zagłębia, 2007, nr 18 i 19.
139. Czesław Ryszka, Matka Kościołów (o katedrze sosnowieckiej)
140. Czesław Ryszka, Klejnot Czeladzi (o świątyni czeladzkiej), Bytom 1997
141. Waldemar Baliński, Kardynał J.M.Lustiger-będzińskie rodowody, Lubliniec 2000.
142. St. Kołodziejski, Średniowieczne rezydencje obronne możnowładztwa na terenie województwa krakowskiego, Regionalny Ośrodek Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego w Krakowie, Kraków 1994
143. autor niezn. Matka Kościołów diecezji sosnowieckiej (album o katedrze), Sosnowiec, 2000,
144. (zbior) Kaplice i krzyże przydrożne w diecezji sosnowieckiej,
145. E. Chmielewska, Sztuka sakralna diecezji sosnowieckiej, Sosnowiec 2002
146. J. Grabiec, Dzieje porozbiorowe Narodu Polskiego,
147. L. Sawicki, Zarys ogólnej geografji ziem polskich : wykłady, wygłoszone na Kursie Nauczycielskim w Cieszynie w 1919, Część 1
148. Kopeć Janusz Józef, 800-lecie Kościoła Parafialnego pod wezwaniem Św. Mikołaja Biskupa Wyznawcy w Kromołowie,
149. s. Generosa Schoennet, Zawsze wierna miłości (biografia sł. B. s. M.Teresy Kierocińskiej), Kraków 1987
150. B. Ciepiela, Wykopaliska archeologiczne i cmentarze Grodźca, Grodziec-Gródków-Sosnowiec 2000.
151. St. Czekalski, Sosnowiec - przewodnik po mieście, 2000
152. Precz! - niech żyje!; pokłosie wystawy o obchodach Millenium w Sosnowcu, Sosnowiec 2007
153. Sosnowieckie Studia Teologiczne, t. I i II materiały o historii powstania diecezji.
154. Joseph Ledit SJ, Archbishop John Baptist Cieplak, Montreal, Palm, 1963.
155. Jan Lechoń, wiersz o abp. Janie Cieplaku
156. F. Domański, Sługa Boży ks. Jan Cieplak arcybiskup wileński, 1953
157. Ks. G. Augustynik, Miłość Boga i Ojczyzny okazana w czynach czyli żywot świętobliwej Polki Panny Wandy Justyny Nepomuceny Malczewskiej, jej objawienia i przepowiednie dotyczące kościoła i Polski, wyd IV w 1927, Arka Wrocław, 1998
158. A. Pawlikowski, Sługa Boża Wanda Malczewska, Wrocław 1999
159. J.Marcińkowska, K.Sobczyńska, W.Byszewski, Folklor Zagłębia Dąbrowskiego, Warszawa 1982
160. Poznaj Swoją Małą Ojczyznę Zagłębie Dąbrowskie i okolice - przewodnik Sosnowiec, Sosnowiec 1991 rok
161. E. Kocot, Lekarze Zagłębia Dąbrowskiego, Sosnowiec 1997
162. M.D. Czubalowie, Podania i opowieści z Zagłębia Dąbrowskiego..., Katowice 1984
163. D. Czubala, Regionalizm, folklor, legendy. Z tradycji ludowych miasta Sosnowca, Sosnowiec 2002
164. J. Osiński, Całą gębą - czyli rzecz o cyganerii sosnowieckiej, Sosnowiec 2002
165. J.F. Lewandowski, Pola Negri w Sosnowcu, Katowice 2002
166. Księga zasłuzonych - dla Związku Nauczycielstwa Polskiego i Oświaty w Sosnowcu, Sosnowiec 2005
167. wyd. Galleos, Zagłębie Dąbrowskie (przewodnik ), 2006
168. Zdzisław Kantor, Marian Kantor-Mirski (biografia), Cricoteca Kraków 2004
169. Antoni Rączaszek, Wojciech Wróbel, Pamiętnik powstańca 1863 Stowarzyszenie Miłośników Czeladzi, Czeladź
170. A. Dygocz, Ludowe pieśni górnicze w Zagłębiu Dąbrowskim. Studium folklorystyczne, (1975, przedmowa Julian Krzyżanowski; praca habilitacyjna)
171. St. Jędrzejek, Nad Brynicą i dwiema Przemszami,

na pewno warto zwrócić uwagę, że w czasach komunizmu, gdy była przekłamywana prawda o Zagłębiu, to... POZA ZASIĘGIEM CENZURY ZAGŁĘBIE MOGŁO SIĘ PREZENTOWAĆ W IZRAELU. Warto zwrócić uwagę na prężnie działające Stowarzyszenie Żydów Zaglembia (najczęstsza pisownia). Pamiętam, iż jeden z filmów szczególnie oddających klimat emigracji z Polski do Izraela, pokazuje losy rodziny emigrującej z Sosnowca, która tak jest związana z Zagłębiem, że nie może się "przeflancować". Polecam np. bibliografię http://www.shtetlinks.jew...bie/Zag001.html , do dzisiaj uzupełnianą, skąd parę pozycji potwierdzających powyższe zdanie, przenoszę i tutaj. W tej bibliografii znajdują się też typowe polskie pozycje.
172. Bedzin Chronicle. Tel Aviv, 1959
173. Cymbler, Jeffrey K., The Cemetery of the Jewish Communities of Bedzin and Czeladz Poland. The World Zagłembie Organization (Tel Aviv 2007)
174. Falniowksa-Gradowska, Alicja and Irena Rychlikowa, "Powiat Krakowski, Proszowicki i Ksiaski" in Lustracja Wojewodstwa Krakowskiego 1789. Krakow: Polska Akademia Nauk, Materialy Komisji Nauk Historyczynych Nr. 4, 1962 pp. 1-63.
175. Gelbart, N., Sefer kehilat yehudei Dabrowa Gornicza ve-hurbana [Memorial Book of Dabrowa Gornicza]. Tel Aviv: Former Residents of Dabrowa Gornicza, 1971
176. Rapaport, J., Pinkas Zaglebie; Memorial Book. Tel Aviv: Hamenorah, 1972
177. Geshuri, Meir Shimon, Sefer Sosnowiec ve-ha-seviva be-Zaglembie [Book of Sosnowiec and the Surrounding Region in Zaglembia]. Tel Aviv: Sosnowiec Societies in Israel and the United States, France and other countries, 1973-74

trzeba kończyć tę porcję, choć naprawdę to jest ledwo szczypta bibliografii, która może obejmować i TWÓRCZOŚĆ POŚWIĘCONĄ ZAGŁĘBIU, jak choćby poetycki hołd dla żony M. Barana, Sosnowiec jest jak kobieta, czy znany robotniczy wiersz Wł. Broniewskiego; tu dodać by można i twórczość Żeromskiego czerpiącego z postaci zagłębiowskich lekarzy. Na pewno opisy przyrody Zagłębia, trasy wycieczek, choćby po Jurze, gdzie jest tzw. Szlak Szwajcarii Zagłębiowskiej. Dodać należy bibliografie osób pochodzących z Zagłębia, choć żyjących poza. I tyle jeszcze innych wątków, jak choćby OŚWIATA I WYCHOWANIE DLA ZAGŁĘBIA. Sądzę, że dzieło, jakie tu zainicjowano, jeżeli miałoby przekroczyć wymiar jakiegoś "ideologicznego rezerwuaru wygodnych nam pozycji", to powinno naprawdę być szeroko zakrojone, przemyślane i praca zorganizowana. Na miarę tworzenia Biblioteki Śląskiej. Póki co - dokończenie tej partii pozycji. Szczególnie warto też zwrócić uwagę na pozycje, które mogą być pomocą dla nauczycieli w lekcjach o regionie.

178. http://www.zso10.w.activ...._regionalna.htm
179. Test o Zagłębiu: http://www.gimnazjum1s.re...ty/testreg.html
180. http://ingner.wordpress.c...ziejow-do-dzis/
181. 173. http://www.ogniskowiec.zn...iezprojektu.htm
182. http://szkola.interklasa.pl/f043/indexp.html
proza
183. E. Kudelski, Sosnowiec jest takim miastem jak Londyn, Paryż, Wiedeń..., Sosnowiec 1938
poezja
184. W. Brzoska, Niebo nad Sosnowcem, 2001
185. Sł. Matusz, Zagłębie poetów, 2002
186. M. Baran, Sosnowiec jest jak kobieta
dalej historia
187. ks. Sergiusz Dziewiatowski, Cerkiew w Sosnowcu, Sosnowiec 2002
188. Z sercem i chlebem na dłoni.Życie i pisma wybrane Matki Teresy od św. Józefa (Janiny Kierocińskiej), Kraków 2005,
189. red. Moroz W. i Datko A, Męczennicy za wiarę 1939 – 1945 (wśród nich obecnie błogsławieni Ks. Gietyngier i Ks. Binkiewicz, pracujący w Zagłębiu), Warszawa 1996.
190. KOLAK Wacław, Świętosław Milczący i jego związki z klasztorem karmelitów w Krakowie na Piasku, Krakowski Rocznik Archiwalny, t. 6, 2000, s. 41-49 - o pochodzącym ze Sławkowa błogosławionym.
191. (red) J. Przemsza Zieliński, Najstarsze parafie zagłębiowskie diecezji sosnowieckiej, Ekspres Zagłębia, 1999 nr 4/5
192. (album) Millenium czy Tysiąclecie, IPN
193. Mariusz Trąba, Kościół nie da się zagrodzić łańcuchami (o obchodach Millenium w Sosnowcu), Sosnowiec 2007
194. Olszewski Daniel, Duszpasterstwo a przemiany społeczno-religijne w Zagłębiu Dąbrowskim w XIX w. Śląskie STudia Teologiczne 8 (1975) s. 131-153
195. I Synod Diecezji Sosnowieckiej. Prawo Partykularne Kościoła Sosnowieckiego, Sosnowiec 2005

Zakończę zaś - rarytasem, który może stać się nawet czyimś, jeżeli kotś ma kasę! Na pewno bardziej mogłoby to być wykorzystane, jeżeli kupi ktoś z Zagłębiem związany. Otóż - odkryłem, że antykwariat Słówko z Sosnowca ma oryginał w niezłym stanie na sprzedaż! Ale, cóż, 300 zł! Chodzi o:
196. Przewodnik po Zagłębiu Dąbrowskim, nakładem Komitetu Przewodnika po Zagłębiu Dąbrowskim, Sosnowiec 1939 rok.

no i przypomnę - to taki mały wkład, przecież to nawet chyyba nie procent literatury odnoszącej się do Zagłębia. Stworzenie naprawdę biblioteki dobre zorganizowanej, to byłby świetny projekt. Może - co do materialnych książek - uda się potem zrobić naciski, by na taką została np. sosnowiecka Biblioteka Miejska przemianowana. W każdym razie, póki co, choćby dobre zorganizowanie projektu cyfrowego, by zgodnie z kanonami bibliotekarstwa rozwijać, to byłaby ważna sprawa.
Czas zucić dowcip na salony.
100 POWODOW POLAKOW DO DUMY!
1. Jeden z mieszkańców Katowic chciał w lombardzie zastawić swojego syna.

2. Jako pierwsza nacja na świecie, opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu borygo, kwasu siarkowego i wody kolońskiej.

3. Janusz Chomontek podbił piłkę głową 30 tysięcy razy. Ustanowienie rekordu świata zajęło mu 2 godziny i 22 minuty.

4. Grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył. Mieszkaniec Wrocławia w 1995 r. osiągnął absolutny medyczny rekord świata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie śmiertelną dawkę.

5. W zachodniej Europie pojawiają się alkohole z ostrzegawczym napisem: “Dawka śmiertelna 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków”.

6. Szesnastoletni Tomasz K. z Kietrza w marcu 1998 r. odbył w kaplicy stosunek seksualny ze zwłokami 70-letniej kobiety.

7. Powszechnie znany i masowo lubiany polski polityk przeszedł do najnowszej historii Europy jako człowiek, w obecności którego jego podwładny gestami zarezerwowanymi dla hierarchów kościelnych pobłogosławił zebranych oraz ucałował ziemię.

8. Marta Rudzka, absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, jest autorką projektu najwyższego budynku świata. Trump World Tower będzie miał 90 pięter wysokości i powstanie na Manhattanie w Nowym Jorku.

9. Anonimowy profesor UJ w Krakowie wymyślił przed wojną reklamę prezerwatywy, która jest wykorzystywana do dziś na całym świecie. Hasło brzmi: “Prędzej ci serce pęknie”.

10. 25-letni satanista z Rumii zabił i zjadł wnętrzności kota. Nie wiadomo czy chciał w ten sposób potraktować swą matkę, którą zaatakował młotkiem.

11. Tadeusz Kościuszko tak się spił pod Maciejowicami (1794), że zapomniał wziąć mapy i nie mógł dowodzić bitwą. Dlatego Polacy ponieśli klęskę w starciu z rosyjskimi wojskami.

12. Biolodzy z Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej w Warszawie jako pierwsi na świecie wyhodowali komórki mózgowe człowieka z komórek macierzystych.

13. Zbigniew Z. z Kowar 44 razy zdawał na prawo jazdy. Pierwszy egzamin miał w 1980 r. Ostatni oblał w sierpniu 2000 r.

14. Waldemar K. z Gdańska strzelał z ostrej amunicji do hałasujących na podwórzu dzieci. Mężczyzna tłumaczył się, że krzyk dzieciaków przeszkadzał mu w oglądaniu ‘Miodowych lat’.

15. 27 czerwca 1978 r. major Ludowego Wojska Polskiego Mirosław Hermaszewski publicznie i - jak się okazuje z perspektyw lat - symbolicznie obsikał koła sowieckiego autobusu, który miał go zawieść na plac startowy statku kosmicznego Sojuz 30. Wszyscy kosmonauci robią to od 1961 roku, kiedy to po raz pierwszy oddał mocz na szczęście Jurij Gagarin.

16. Tylko Polacy zrywają azbest z dachów w Nowym Jorku. Zajęcie to jest uważane za pracę najbardziej niebezpieczną dla zdrowia.

17. Andrzej K. z Warszawy jest rekordzistą świata w szybkości picia piwa. Pół litra piwa wypija w 3 sekundy.

18. Polacy ustanowili nowy rekord Guinessa rozgrywając spotkanie piłki nożnej halowej trwające 50 godzin. 800 zawodników rozegrało 66 meczy, w których granatowi zwyciężyli czerwonych w stosunku 973:941.

19. Ignacy Jan Paderewski (1860-1941) był najwyżej opłacanym pianistą koncertowym. Na koncertach zarobił ok. 5 mln dolarów, z czego 0,5 mln zielonych otrzymał w jednym sezonie 1922-23.

20. Polska kupuje piasek oraz żwir w Republice Południowej Afryki.
Ja11 15:10:49
21. Katarzyna Domańska z Chojnowa ustanowiła nowy rekord Polski w szybkim czytaniu - 6960 słów na minutę.

22. Marszałek Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 r. o godzinie 20.45. Jego mózg włożono do formaliny. Do dziś trwają poszukiwania słoja z mózgiem Dziadka!

23. Anna Czerwińska została wiosną br. najstarszą kobietą, która stanęła na Mount Everest (8848 m). Alpinistka miała wtedy 51 lat.

24. W Kołobrzegu powstał pierwszy na świecie fanklub pomidorowej. Członkowie klubu składają przysięgę, że będą jeść zupę o każdej porze dnia i nocy. Przyrzekają, że pomidorówką będą częstować nawet wrogów. Aby wstąpić do elitarnego klubu, trzeba zjeść łyżkę koncentratu pomidorowego.

25. Maria Skłodowska-Curie, dwukrotna laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, do historii przeszła także jako złodziejka mężów!

26. Ósmy Finał Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka przyniósł rekordowy dochód: 20.403.569 złotych!

27. Pewien mieszkaniec Warszawy w izbie wytrzeźwień przebywał 335 razy, za każdym razem przynajmniej 8 godzin. Jak wyliczył, jego przymusowy areszt trwał minimum 2680 godzin (prawie 112 dni).

28. W centrum Wrocławia na przejściu dla pieszych kierujący samochodem prokurator pogryzł kobietę. Mężczyzna zdenerwował się, kiedy kobieta zwróciła mu uwagę, że powinien się zatrzymać.

29. Andrzej Filipowski (Andrew Filip) to najbogatszy na świecie człowiek polskiego pochodzenia. W branży komputerowej dorobił się 1 mld dolarów.

30. Jeden z dróżników stacji Kraków Bieżanów jest największym szczęściarzem w Polsce - znalazł w rowie przy torach paczkę zawierającą 100 tysięcy dolarów. Pieniądze wyrzucono z przejeżdżającego pociągu.

30. Jeden z dróżników stacji Kraków Bieżanów jest największym szczęściarzem w Polsce - znalazł w rowie przy torach paczkę zawierającą 100 tysięcy dolarów. Pieniądze wyrzucono z przejeżdżającego pociągu.

31. Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500 razy przekroczył medyczną normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny.

32. Koszykarka Małgorzata Dydek, rocznik 1975, karmiona przez rodziców produktami kupowanymi na kartki, osiągnęła 213 centymetrów wzrostu.

33. W czasach Bolesława Chrobrego mężczyznę, któremu udowodniono cudzołóstwo, przybijano za mosznę do słupa. Skazaniec mógł sobie wybrać: śmierć przez poderżnięcie gardła lub samokastracja. Nasi praszczurowie - w obronie męskiej godności częściej wybierali śmierć.

34. W 1993 r. w Krynicy Morskiej zlikwidowano gang, który wyekspediował w świat około 400 mln fałszywych marek! Banknoty posiadały nawet platynową nitkę wtopioną w papier.

35. W czasie wyprawy wojennej na Ruś Kijowską żony rycerzy, wykorzystując nieobecność mężów, zadawały się z poddanymi chłopami. Po powrocie rozgniewany, ale prawy król Bolesław Śmiały wydał wyroki śmierci na cudzołożnice, każąc je wcześniej pohańbić. Jako niewierne suki musiały własną piersią karmić psie szczenięta. Natomiast ich bękarty były karmione mlekiem suk.

36. Co szósty Polak pracuje efektywnie zaledwie 15 minut dziennie. Co więc robi przez 7 godzin i 45 minut. Spożywa posiłki, świętuje imieniny i urodziny, czyta gazety, zajmuje się kosmetyką ciała, gra w gry komputerowe, pali papierosy i przebywa w toalecie.

37. Sprawcy wypadku, doktorowi z Głogowa, pobrano krew. Analiza wykazała, że kierowca był trzeźwy jak noworodek. Badanie wykazało jednak, że krew należy do… kobiety! Prawdopodobieństwo, że mężczyzna może mieć żeńską krew wynosi 1:100.000.000.000!

38. Poseł Gabriel Janowski, w Sejmie, przed telewizyjnymi kamerami i fotograficznymi obiektywami, oddał 10 skoków w miejscu i całował mężczyzn po rękach. Poseł nadal jest posłem Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej.

39. Doktor filozofii Tomasz Jacek Filek, naukowiec z Uniwersytetu Jagiellońskiego, wymyślił szachy dla trzech osób. Polak w ten sposób rozwiązał problem nurtujący tęgie głowy na całym świecie od XVIII wieku. W 1992 r. krakowianin zgłosił swoje odkrycie do Urzędu Patentowego.

40. Władysław Reymont, autor Chłopów, nie pojechał w 1924 r. do Sztokholmu po odbiór Nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później z powodu alkoholizmu.
Ja11 15:11:45
41. W Świdnicy w miejscach publicznych nie wolno przeklinać. Najniższy mandat za używanie nieprzyzwoitych stów wynosi 5 zł, a najwyższy 500 zł. Grzywny i kary wpływają do budżetu miasta.

42. Polski prałat pracujący w Watykanie pomagał włoskiej firmie Oto Melara w handlu bronią, Polski duchowny specjalizował się w sprzedaży czołgów do krajów Trzeciego świata.

43. W czasie jednej nocy w Wojskowym Ośrodku Szkolno-Wypoczynkowym w Orzyszu pewien generał rzucił szklanką w kelnerkę. Drugi o północy zażądał czekolady z rodzynkami, po którą adiutant jechał 100 km. Trzeciemu generałowi trzeba było w nocy upolować jelenia. Polscy generałowie potrafią się bawić.

44. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenia papierosów przez rurkę w tchawicy.

45. Niezapomniany IXI, najsłynniejszy proszek do prania w PRL-u, nie był polskim wynalazkiem. Technologię wykradli w USA agenci polskiego wywiadu.

46. Żona premiera Francji Lionela Jospena jest Polką. Sylwia Agacinski jest z wykształcenia profesorem filozofii.

47. Matylda d’Udekem d’Acoz, 26-letnia Polka, została żoną następcy tronu Belgii - księcia Filipa. Matka przyszłej królowej Belgii urodziła się w Białogardzie

48. Najstarszym w Polsce maturzystą jest 80-letni Andrzej Masztalerz, który w maju 2000 r. zdał egzamin dojrzałości w Zespole Szkół Rolniczych w Kijanach koło Lublina.

49. Stanisław P. z podrzeszowskiej wsi odkrył technologię pozyskiwania z kory brzozowej betuliny. Substancja ta jest przydatna w leczeniu AIDS.

50. Polski himalaista Ryszard Pawłowski jest jedynym Europejczykiem, który 3 razy stanął na Mount Everest (8848 m n.p.m.).

50. Polski himalaista Ryszard Pawłowski jest jedynym Europejczykiem, który 3 razy stanął na Mount Everest (8848 m n.p.m.).

51. Mieszkaniec jednej z wiosek koło Wschowej przez 4 lata zaspokajał swój popęd seksualny ze zwierzętami. Najczęściej odbywał stosunki seksualne z klaczami.

52. Jedna na sto Polek przyznaje się, że uderzyła męża. I to wielokrotnie!

53. Na jednym z cmentarzy w Słupcy podczas ceremonii pogrzebowej rozległ się sygnał telefonu komórkowego. Dźwięk dobiegał z grobu, gdzie dzień wcześniej dokonano pochówku. Okazało się, że taka była ostatnia wola zmarłego.

54. Kazimierz Wielki był najbardziej lubieżnym polskim królem. Miał co najmniej 4 żony i wiele nałożnic. Król dokonał również kilkudziesięciu gwałtów.

55. Ojciec Jan Grande-Majewski, bonifrat, po zapoznaniu się z 500-letnimi tajemnicami zakonnymi, sporządził dietę.Osoby stosujące się do rad zakonnika powinny żyć 120 lat!

56. Obywatele III Rzeczpospolitej wymyślili najdłuższy weekend nowoczesnej Europy. Co roku świętujemy go (przynajmniej raz) na przełomie kwietnia i maja.

57. W marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza.

58. Wśród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Joseph Goebbels i Hermann Göring.

59. Papież Jan Paweł II - według skrupulatnych obliczeń - w ciągu miesiąca ściska dłonie 4 tysięcy osób. Od października 1978 r. do października 2000 r. minęło 265 miesięcy pontyfikatu. Z tego wynika, że polski papież uścisnął dłonie miliona osób!

60. Młody kolejarz z Wrocławia przeczytał, że hipopotamy są roślinożerne. Dlatego założył się z kolegami, że wykąpie się z trzytonowym hipopotamem. Mężczyzna cudem uniknął śmierci. Dziś kolejarz już wie, że hipopotam broni się, przyciskając napastnika do dna.
Ja11 15:12:08
61. Od XVIII wieku konsekwentnie przegrywaliśmy prawie wszystkie wojny i powstania narodowe. Dopiero w 1968 r. dokonaliśmy udanej inwazji na Czechosłowację, a w 1981 r. gen. Jaruzelski wygrał wojnę z własnym narodem.

62. Dla zachowania legendy przez 60 lat ukrywano prawdę, że major Henryk Sucharski usiłował poddać Westerplatte już 2 września 1939 r.

63. Król Stanisław August przyznawał Ordery Orła Białego kochankom Katarzyny II. Kandydatów proponowała osobiście caryca.

64. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekał z prosektorium. Mężczyzna, będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego, nie dawał żadnych oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon.

65. Ryszard K., odsiadujący 7-letni wyrok, podczas pobytu na przepustce upozorował własną śmierć. Mężczyzna sfałszował wszystkie potrzebne dokumenty. Nie urządził sobie tylko pogrzebu, chociaż żonie składano kondolencje. Ryszard K. wpadł podczas kradzieży, a uwagę policjantów zwrócił fałszywy akt zgonu. Nieboszczyk dostał od sądu dodatkowe 3 lata więzienia.

66. Janusz Pawłowski, lekarz z Wielkiego Rychnowa, wymyślił pneumatyczną prezerwatywę. Specjaliści są zachwyceni pomysłem podwójnego, pneumatycznego kondoma. Polskim wynalazkiem zainteresowali się Japończycy.

67. Najmniejszy telefon świata ma wymiary: długość - 3,97 cm, szerokość - 3,30 cm, grubość -1,50 cm. Aby zadzwonić, numer należy wykręcić szpilką. Słuchawka na kabelku umieszczona jest bezpośrednio w uchu. Mówić należy w stronę miniaturowego mikrofonu umieszczonego w obudowie. Telefon skonstruował Zbigniew Różanek z Pleszewa.

68. Art-B to kryptonim największej afery finansowej w Polsce. Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski z Izraela na grunt polski przenieśli pomysł na oscylator. Wykorzystując podwójne oprocentowanie, wydrenowali z polskiego systemu bankowego 4,2 biliony starych złotych.

69. Wojciech Pietranik polski plastyk mieszkający od 15 lat w Australii, zaprojektował olimpijskie medale, którymi byli dekorowani najlepsi sportowcy igrzysk w Sydney.

70. Mikołaj Kopernik został umieszczony na 19. miejscu na światowej liście 100 postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości.

71. Józef Stępa ze wsi Jabłonowo koło Żagania po śmierci żony samotnie wychowuje jedenaścioro dzieci.

72. Przed wybuchem II wojny światowej w Warszawie utworzono batalion śmierci. Szukano ochotników na tzw. żywe torpedy. Do batalionu straceńców zgłosiło się 4700 kandydatów. Każdy podpisał zobowiązanie, że wyraża zgodę na dobrowolną śmierć.
Ja11 15:12:30
73. Andrzej Pastwa, kryminalista z 15-letnim stażem więziennym, został w 1995 r. (na chwilę) przewodniczącym Ogólnopolskiego Komitetu Wyborczego Lecha Wałęsy.

74. Kobiecie ze Stalowej Woli, podobno z zawodu miłosnego, pękło serce. W literaturze fachowej odnotowano dotychczas trzy przypadki pęknięcia serca. Przeżyta tylko Polka.

75. Arkadiusz Pawetek był drugim człowiekiem na świecie, który przepłynął Atlantyk na pontonie. Samotny rejs trwał 40 dni i liczył 5,5 tyś. kilometrów.

76. Polak mieszkający w Chicago wykupił prenumeratę Posłanca Serca Jezusowego wydawanego przez jezuitów. Prenumerata była przeznaczona dla Leonida Breżniewa, I sekretarza KC PZPR. Wydawnictwo wysyłało periodyk do Moskwy na adres: Leonid Brezniew, President, Moscow, USSR. Towarzysz Breżniew otrzymywał posłańca Serca Jezusowego w latach 1975-1980.

77. W 1985 r. Krzysztof i Adam (11 i 16 lat) Zielińscy dokonali najsłynniejszej ucieczki z kraju. Chłopcy ukryci pod nadwoziem TIR-a uciekli do Szwecji.

78. Anna K. z Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na 3 lata więzienia. Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże.

79. Ściąganie to plaga polskich szkół. W zachodniej Europie proceder ów prawie nie istnieje, bo nie jest akceptowany społecznie. Polacy są uważani za najlepszych złodziei dobrych stopni na świecie.

80. Urszula W. ze wsi Pustków koło Dębicy jest pierwszą kobietą w Polsce, która po przeszczepie serca urodziła dziecko.

81. Edward Stecko ważył 196 kg. Teraz waży 92 kg. W ciągu roku zrzucił 104 kg i jest polskim Królem Odchudzania.

82. Anonimowy filatelista z Katowic kupił na aukcji znaczek za 46 tysięcy złotych. Znaczek został wydany przez pocztę polską w 1916 r. Żadnego z polskich muzeów nie było stać na taki wydatek.

83. Zimowe wejścia himalaistów na ośmiotysięczniki to polska specjalność. Z 14 szczytów ośmiotysięcznych dotychczas 7 zostało zdobytych zimą, wszystkie pierwsze zimowe wejścia zostały dokonane przez Polaków.

84. Joanna Gajewska, dziewczynka z Sosnowca, w latach 80. była najsilniejszym medium, które pojawiło się w Europie po wojnie. Joasia posiadała tajemniczą moc, dzięki której siłą wzroku wyginała widelce, tłukła szklane przedmioty, przesuwała meble. Kiedy skończyła 20 lat, tajemnicza moc nagle odeszła.

85. Polscy kieszonkowcy uważani są za najlepszych specjalistów na świecie.

86. Polskiemu złodziejowi na ukradzenie renaulta potrzeba 8 sekund, mazdy 6 sekund, a toyoty 5 sekund.

87. Żaneta Cz., 22-letnia mieszkanka Szczecina, w ciągu miesiąca ukradła 17 samochodów, łupem kobiety padło 13 maluchów i 4 volkswageny golfy.

88. Lech Kleszczyński, olsztyński mors, w 1998 r. wszedł do Morza Barentsa w pobliżu norweskiej miejscowości Kirkanes. Termometr wskazywał minus 43 stopnie Celsjusza. Nikt na świecie nie kąpał się w takiej temperaturze. Aby woda nie zamarzła, musiały ją poruszać specjalne turbiny - powiedział Lech Kleszczyński.

89. Polacy rozpoczynają życie seksualne mając 17,6 roku. Dopóki nie są w stałym związku, kochają się rocznie 109 razy, potem średnia podnosi się do 153 razy. Przeciętny stosunek seksualny Polaków łącznie z grą wstępną trwa 11,7 minuty.

90. Zygmunt Arendt, emigrant z Polski, podarował nędzarzom San Francisco 4,5 min dolarów. Nie wiadomo, w jaki sposób Polak dorobił się tak ogromnej fortuny. Zygmunt Arendt zmarł przed rokiem w wieku 92 lat. Zgodnie z jego wolą pieniądze zostały przekazane biedakom.

91. Jerzy Kalibabka, słynny polski Casanova, jest ojcem 28 dzieci.

92. W 1945 r. dwaj żołnierze z polskiej Brygady WOP w Szczecinie powiększyli terytorium Polski o kilka kilometrów kwadratowych. W tym czasie granica w okolicach Świnoujścia zaznaczona była snopkami siana. Żołnierze narzekali, że do najbliższej meliny muszą chodzić po bagnach. W porozumieniu z radzieckimi towarzyszami od kieliszka przestawili snopki i przesunęli granicę o kilkaset metrów w kierunku zachodnim.

93. Pierwszą polską czarownicę spalono na stosie w 1511 r. w Waliszewie koło Poznania Karę śmierci za czary zniesiono w naszym kraju dopiero w 1776 r.

94. Polacy są aktualnymi, drużynowymi mistrzami świata w płukaniu złota.

95. Dwaj dziennikarze Polskiego Radia Wrocław ustanowili nowy rekord Guinnessa w prowadzeniu programu na żywo. Marek Obszarny i Dariusz Litera prowadzili audycję 93 godziny i 10 minut. Dalszemu nadawaniu sprzeciwił się lekarz.

96. Przez 6 lat sprzedaliśmy za Odrę prawie 70 milionów ogrodowych krasnali. Oznacza to, że na statystycznego Niemca przypada jeden polski krasnal.

97. Andrzej Małkowski z Namysłowa był najmłodszym kierowcą świata. Prawo jazdy otrzymał w wieku 14 lat i 235 dni.

98. W 1998 roku powstał magazyn CKM, który - jak wynika z wiarygodnych badań wyjątkowo wiarygodnej firmy SMG/KRC, przeprowadzonych w lipcu br. - zdobył blisko 1.000.000 (słownie jeden milion) czytelników. W swojej światłej służbie innym magazyn kieruje się dewizą: “Nie ten zły, kto swoje gniazdo kala, lecz ten, co mówić o tym nie pozwala”, wysnutej z myśli niejakiego C.K. Norwida.

99. Najbardziej aktywną morderczynią była Elżbieta Batory, praktykująca wampiryzm na dziewczętach i młodych kobietach. Stwierdza się, że zabiła ponad 600 dziewic, aby pić ich krew i kąpać się w niej dla zachowania młodości. Elżbieta była bratanicą króla Stefana Batorego (1533-1586).

100. W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnię fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, że są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów fałszywe zielone wykonane zostały staranniej niż autentyczne banknoty.

Teraz filmik

http://www.smog.pl/wideo/4254/ruska_mafia/

a teraz kawał

Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna:
- Cią...am druta.
Ksiądz zaaferowany, nie wie co powiedzieć, więc biegnie do ministrantów i pyta:
- Co proboszcz daje za ciągnięcie druta?
- Po Snickersie...

Misiu z Zajączkiem złapali złotą rybkę i of coz rybka do ze nich starym tekstem, że 3 życzenia i w ogóle, tylko wypuśćcie ją. Na to Misiu:
- Chciałbym żeby w naszym lesie były same niedźwiedzice tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk-bzyk i w lesie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz Misia.
Teraz kolej Zajączka:
- A ja chciałbym motorek.
Miś na niego gały wywalił, rybka mało orła nie wywinęła, ale cóż. Myk-bzyk i Zajączek już ma motorek. Misiu podjarany, ciągnie dalej:
- Ja to bym chciał, żeby w całej Polsce były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk-bzyk i w Polsce same niedźwiedzice i żadnego samca prócz Misia.
Zajączek skromnie poprosił o kask. Myk-bzyk Zajączek w kasku. Misiu podjarany wali:
- Rybka, ja to bym chciał, żeby na całym świecie były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk-bzyk i na całym świecie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz
Misia. Misiu cały happy i napalony jak buhaj po urlopie, leje z Zajączka. Zajączek wsiadając na motorek, rzuca na odchodnym:
- A ja bym chciał, żeby Misiu był pedałem.
Ludzie - chwalą nas:

Żeby lasów przybywało

Państwowe Gospodarstwo Leśne
Lasy Państwowe w coraz większym
stopniu stają się wzorcem racjonalnej
gospodarki leśnej dla wielu krajów
Unii Europejskiej oraz państw tworzących
niegdyś Związek Radziecki.

Mieszkańcy niektórych krajów tzw. starej Unii Europejskiej zazdroszczą nam, że możemy bez przeszkód spacerować po lesie, zbierać grzyby czy jagody lub polować. Nasi południowi sąsiedzi też patrzą zazdrośnie i zapewne nie są zadowoleni z faktu pośpiesznej prywatyzacji swoich lasów, bo po wielkich kataklizmach (np. halny w Tarach na Słowacji w 2004 r.) prywatni właściciele nie rwą się do ponownych zalesień.
Na szczęście polskie Lasy Państwowe oparły się zakusom "reprywatyzatorów", zwłaszcza ministra Emila Wąsacza, który planował obszarami leśnymi spłacać długi w stosunku do potomków byłych właścicieli fabryk i innego mienia, których wywłaszczyła PRL (ujawnił ten pomysł na łamach PT).

EGZAMIN
Lasy Państwowe dobrze wystartowały i doskonale radzą sobie w warunkach gospodarki rynkowej. W trudnych dla gospodarki latach 90. zarządzający Państwowym Gospodarstwem Leśnym menedżerowie udowodnili, że można dokonać bezbolesnej restrukturyzacji zatrudnienia, a przy okazji odbudować prestiż zawodu leśnika. Z danych statystycznych wynika, że Lasy Państwowe pod koniec lat 80. utrzymywały armię 120 tys. pracowników, a obecnie zatrudniają ok. 26 tys. osób. Obecny pracownik Lasów Państwowych już nie otrzymuje - jak przez całe lata 60. i 70. - jednej z najniższych płac w Polsce (patrz roczniki statystyczne), a zarabia przynajmniej godziwie. Ponadto mieszka zazwyczaj w nowoczesnej leśniczówce lub innym dobrze wyposażonym budynku. Co ciekawe, osób dobrze prosperujących dzięki współpracy z Lasami Państwowymi ciągle przybywa. Prywatne zakłady usług leśnych nie narzekają na brak zajęć. Ostatnio powstają np. małe firmy balotujące leśny chrust, który jest spalany w nowoczesnych ciepłowniach, a nawet elektrociepłowniach opalanych biomasą.
Praktycznie 100% dochodów uzyskiwanych przez Lasy Państwowe pochodzi ze sprzedaży drewna. To drewno było w latach mijającej niestety - prosperity bardzo pożądanym materiałem, nie tylko bezpośrednio w budownictwie, ale także przemyśle meblarskim, a ponadto w formie bardziej lub mniej przetworzonej wyjeżdżało do wielu krajów Europy oraz do USA. Leśnicy w okresie tej wielkiej koniunktury - na tle innych dostawców materiałów budowlanych - zachowywali się barcizo przyzwoicie. Są w stanie udokumentować, że od 2004 r., gdy rozpoczął się budowlany boom, podnieśli ceny drewna zaledwie o kilkanaście procent, czyli nieporównanie mniej niż inni dostawcy materiałów budowlanych (cement i cegła zdrożały kilkadziesiąt, a nawet ponad 100%).
Co ciekawe, domy z drewna zdrożały jednak o 100% i więcej. Ceny tarcicy wzrosły też o kilkadziesiąt procent, a więc przemysł drzewny osiągał przez ostatnie lala godziwe zyski. Niektóre firmy wykorzystały je na inwestycje modernizacyjne zmierzające do poprawy wydajności pracy i teraz nie narzekają na dekoniunkturę, a wręcz korzystają z faktu, że mają nieco tańszy surowiec. Byli i tacy przedsiębiorcy, którzy swoje duże zyski przeznaczyli na zwiększoną konsumpcję dóbr, ale wcale nie inwestycyjnych. Ci najbardziej teraz narzekają i skarżą się na leśników do różnych urzędów.
Lasy Państwowe - właśnie dla ochrony tych najsłabszych firm, mało doinwestowanych, chociaż to ich przedstawiciele najgłośniej domagają się zmian - nie poddają całej puli drewna procedurze przetargowej. Wiedzą z doświadczenia, że ubytek dużej grupy nawet słabych partnerów miałby ujemne konsekwencje w przyszłości.
Stosując okresowe obniżki cen drewnai uproszczenie proce
dur przy internetowej jego sprzedaży, Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych postępowała zgodnie z sugestiami przedstawicieli partnerów z przemysłu drzewnego uczestniczących w Komisji Leśno-Drzewnej. Nie uchroniło to Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe przed nałożeniem dużej kary przez Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji.
Miejmy nadzieję, że odwołanie od tej decyzji będzie skuteczne i nie spowoduje uszczerbku w polskiej przyrodzie. Tak, tak polskiej przyrodzie, bo Lasy Państwowe mają ustawowe zadania wykraczające poza troskę o własny majątek i jego pomnażanie.

OBOWIĄZKÓW PRZYBYWA
A przy okazji mnożą się kłopoty. Lasy Państwowe mają np. powierzone zadania w lasach prywatnych. W obrębie działalności Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie lasy prywatne przeplatają się z państwowymi i stanowią aż 50% powierzchni leśnej, chociaż w kraju ten wskaźnik wynosi ok. 20%. Należące najczęściej do rolników lasy wymagają ochrony przeciwpożarowej, a gdy przychodzi atak szkodników - także ochrony chemicznej lub biologicznej. Teoretycznie koszty troski o chłopskie czy należące do tzw. biznesmenów lasy powinni pokrywać starostowie. Ale polskie starostwa są z natury biedne. Powiatowe powinności są zazwyczaj nie do wyegzekwowania. Ponadto, gdy się pali państwowy las, leśni strażacy go gaszą, niepytając, czy przypadkiem nie jest on prywatny. Podobnie gdy zaatakuje groźny szkodnik, to trzeba go szybko zwalczyć, bo przeniesie się do państwowego lasu.
Z roku na rok coraz więcej kosztuje leśników prowadzenie gospodarki leśnej na podstawach ekologicznych. Chodzi tu m.in. o płytki i punktowy sposób przygotowania gleby, który jest trzykrotnie droższy od starego systemu (orka bruzd). Zmniejszenie areału zrębów zupełnych na korzyść rębni złożonych też generuje dodatkowe koszty, a ponadto ogranicza zyski.
Elementem generującym koszty było przystąpienie Lasów Państwowych do systemu certyfikacji leśnej FSC. Tych certyfikatów wymagają firmy eksportujące z Polski produkty przemysłu drzewnego. Na dodatek przestrzeganie tych wymogów ogranicza możliwość waliki chemicznej ze szkodnikami. A one zaś coraz częściej atakują.
Wizytujący niedawno podwarszawskie lasy Francuzi dziwili się, że polscy leśnicy prowadzą gospodarkę leśną tak, jakby były to parki narodowe. U nich są parki narodowe i lasy, a te drugie są wyłącznie gospodarcze. W nich są plantacje drzew jednego gatunku wyglądające z góry jak pola kukurydzy. Nasi leśnicy, doświadczeni przez pożary monokultury iglastej i atakujące szkodniki, już do modelu leśnej gospodarki niemieckiej nie zamierzają wracać. Tam, gdzie to możliwe, będą preferowane lasy mieszane, chociaż ich zakładanie i pielęgnacja są bardziej kosztowne.

"NATURA 2000" TEŻ KOSZTUJE
O dużych kosztach dla Lasów Państwowych, wynikających z wydzielenia obszarów "Natura 2000" już pisaliśmy, ale trzeba o tym przypominać. Zwłaszcza że większość ze zgłoszonych Komisji Europejskiej przez Polskę obszarów znajduje się na terenach zarządzanych przez to Gospodarstwo Leśne. Tylko w granicach jednej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie znajdzie się 52 640 ha "Natura 2000", a po planowanych korektach będzie to ok. 60 tys. ha na administrowane ok. 200 tys. ha. Na dodatek wiadomo, że w obszarze "Natury" znajdzie się cała Puszcza Biała, która stanowi dla tej Dyrekcji jedyny teren leśny przynoszący zyski. Prowadzenie odnowień i przy tej okazji pozyskiwanie drewna z tak ekologicznego obszaru jak "Natura 2000" nie jest wprawdzie zabronione, ale wiadomo, że możliwe to będzie tylko w pewnych okresach. Wydaje się też niemal pewne, że część obszarów zostanie wyłączona z użytkowania, a ochrona niektórych gatunków (np. są takie chrząszcze) będzie wymagała ograniczenia na niektórych obszarach funkcji produkcyjnych lasu.
Zdaniem szwajcarskich ekonomistów, koszty ponoszone przez Lasy Państwowe na wypełnianie pozaprodukcyjnych funkcji - głównie ekologicznych i przyrodniczych - stanowią w całości wydatków aż 85%. Ten wskaźnik, w związku z wdrażaniem programu "Natura 2000", może tylko wzrosnąć. Dajmy więc polskim leśnikom spokojnie pracować i nie straszmy ich karami.

- Henryk Piekut

http://www.przeglad-techniczny.pl/2009_03/1891.htm
W kontekście PB
Przegląd Techniczny 2009-02-12 zaznacz hasła

ŚRODOWISKO

Żeby lasów przybywało

Państwowe Gospodarstwo Leśne
Lasy Państwowe w coraz większym
stopniu stają się wzorcem racjonalnej
gospodarki leśnej dla wielu krajów
Unii Europejskiej oraz państw tworzących
niegdyś Związek Radziecki.

Mieszkańcy niektórych krajów tzw. starej Unii Europejskiej zazdroszczą nam, że możemy bez przeszkód spacerować po lesie, zbierać grzyby czy jagody lub polować. Nasi południowi sąsiedzi też patrzą zazdrośnie i zapewne nie są zadowoleni z faktu pośpiesznej prywatyzacji swoich lasów, bo po wielkich kataklizmach (np. halny w Tarach na Słowacji w 2004 r.) prywatni właściciele nie rwą się do ponownych zalesień.
Na szczęście polskie Lasy Państwowe oparły się zakusom "reprywatyzatorów", zwłaszcza ministra Emila Wąsacza, który planował obszarami leśnymi spłacać długi w stosunku do potomków byłych właścicieli fabryk i innego mienia, których wywłaszczyła PRL (ujawnił ten pomysł na łamach PT).

EGZAMIN
Lasy Państwowe dobrze wystartowały i doskonale radzą sobie w warunkach gospodarki rynkowej. W trudnych dla gospodarki latach 90. zarządzający Państwowym Gospodarstwem Leśnym menedżerowie udowodnili, że można dokonać bezbolesnej restrukturyzacji zatrudnienia, a przy okazji odbudować prestiż zawodu leśnika. Z danych statystycznych wynika, że Lasy Państwowe pod koniec lat 80. utrzymywały armię 120 tys. pracowników, a obecnie zatrudniają ok. 26 tys. osób. Obecny pracownik Lasów Państwowych już nie otrzymuje - jak przez całe lata 60. i 70. - jednej z najniższych płac w Polsce (patrz roczniki statystyczne), a zarabia przynajmniej godziwie. Ponadto mieszka zazwyczaj w nowoczesnej leśniczówce lub innym dobrze wyposażonym budynku. Co ciekawe, osób dobrze prosperujących dzięki współpracy z Lasami Państwowymi ciągle przybywa. Prywatne zakłady usług leśnych nie narzekają na brak zajęć. Ostatnio powstają np. małe firmy balotujące leśny chrust, który jest spalany w nowoczesnych ciepłowniach, a nawet elektrociepłowniach opalanych biomasą.
Praktycznie 100% dochodów uzyskiwanych przez Lasy Państwowe pochodzi ze sprzedaży drewna. To drewno było w latach mijającej niestety - prosperity bardzo pożądanym materiałem, nie tylko bezpośrednio w budownictwie, ale także przemyśle meblarskim, a ponadto w formie bardziej lub mniej przetworzonej wyjeżdżało do wielu krajów Europy oraz do USA. Leśnicy w okresie tej wielkiej koniunktury - na tle innych dostawców materiałów budowlanych - zachowywali się barcizo przyzwoicie. Są w stanie udokumentować, że od 2004 r., gdy rozpoczął się budowlany boom, podnieśli ceny drewna zaledwie o kilkanaście procent, czyli nieporównanie mniej niż inni dostawcy materiałów budowlanych (cement i cegła zdrożały kilkadziesiąt, a nawet ponad 100%).
Co ciekawe, domy z drewna zdrożały jednak o 100% i więcej. Ceny tarcicy wzrosły też o kilkadziesiąt procent, a więc przemysł drzewny osiągał przez ostatnie lala godziwe zyski. Niektóre firmy wykorzystały je na inwestycje modernizacyjne zmierzające do poprawy wydajności pracy i teraz nie narzekają na dekoniunkturę, a wręcz korzystają z faktu, że mają nieco tańszy surowiec. Byli i tacy przedsiębiorcy, którzy swoje duże zyski przeznaczyli na zwiększoną konsumpcję dóbr, ale wcale nie inwestycyjnych. Ci najbardziej teraz narzekają i skarżą się na leśników do różnych urzędów.
Lasy Państwowe - właśnie dla ochrony tych najsłabszych firm, mało doinwestowanych, chociaż to ich przedstawiciele najgłośniej domagają się zmian - nie poddają całej puli drewna procedurze przetargowej. Wiedzą z doświadczenia, że ubytek dużej grupy nawet słabych partnerów miałby ujemne konsekwencje w przyszłości.
Stosując okresowe obniżki cen drewnai uproszczenie proce
dur przy internetowej jego sprzedaży, Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych postępowała zgodnie z sugestiami przedstawicieli partnerów z przemysłu drzewnego uczestniczących w Komisji Leśno-Drzewnej. Nie uchroniło to Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe przed nałożeniem dużej kary przez Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji.
Miejmy nadzieję, że odwołanie od tej decyzji będzie skuteczne i nie spowoduje uszczerbku w polskiej przyrodzie. Tak, tak polskiej przyrodzie, bo Lasy Państwowe mają ustawowe zadania wykraczające poza troskę o własny majątek i jego pomnażanie.

OBOWIĄZKÓW PRZYBYWA
A przy okazji mnożą się kłopoty. Lasy Państwowe mają np. powierzone zadania w lasach prywatnych. W obrębie działalności Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie lasy prywatne przeplatają się z państwowymi i stanowią aż 50% powierzchni leśnej, chociaż w kraju ten wskaźnik wynosi ok. 20%. Należące najczęściej do rolników lasy wymagają ochrony przeciwpożarowej, a gdy przychodzi atak szkodników - także ochrony chemicznej lub biologicznej. Teoretycznie koszty troski o chłopskie czy należące do tzw. biznesmenów lasy powinni pokrywać starostowie. Ale polskie starostwa są z natury biedne. Powiatowe powinności są zazwyczaj nie do wyegzekwowania. Ponadto, gdy się pali państwowy las, leśni strażacy go gaszą, niepytając, czy przypadkiem nie jest on prywatny. Podobnie gdy zaatakuje groźny szkodnik, to trzeba go szybko zwalczyć, bo przeniesie się do państwowego lasu.
Z roku na rok coraz więcej kosztuje leśników prowadzenie gospodarki leśnej na podstawach ekologicznych. Chodzi tu m.in. o płytki i punktowy sposób przygotowania gleby, który jest trzykrotnie droższy od starego systemu (orka bruzd). Zmniejszenie areału zrębów zupełnych na korzyść rębni złożonych też generuje dodatkowe koszty, a ponadto ogranicza zyski.
Elementem generującym koszty było przystąpienie Lasów Państwowych do systemu certyfikacji leśnej FSC. Tych certyfikatów wymagają firmy eksportujące z Polski produkty przemysłu drzewnego. Na dodatek przestrzeganie tych wymogów ogranicza możliwość waliki chemicznej ze szkodnikami. A one zaś coraz częściej atakują.
Wizytujący niedawno podwarszawskie lasy Francuzi dziwili się, że polscy leśnicy prowadzą gospodarkę leśną tak, jakby były to parki narodowe. U nich są parki narodowe i lasy, a te drugie są wyłącznie gospodarcze. W nich są plantacje drzew jednego gatunku wyglądające z góry jak pola kukurydzy. Nasi leśnicy, doświadczeni przez pożary monokultury iglastej i atakujące szkodniki, już do modelu leśnej gospodarki niemieckiej nie zamierzają wracać. Tam, gdzie to możliwe, będą preferowane lasy mieszane, chociaż ich zakładanie i pielęgnacja są bardziej kosztowne.

"NATURA 2000" TEŻ KOSZTUJE
O dużych kosztach dla Lasów Państwowych, wynikających z wydzielenia obszarów "Natura 2000" już pisaliśmy, ale trzeba o tym przypominać. Zwłaszcza że większość ze zgłoszonych Komisji Europejskiej przez Polskę obszarów znajduje się na terenach zarządzanych przez to Gospodarstwo Leśne. Tylko w granicach jednej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie znajdzie się 52 640 ha "Natura 2000", a po planowanych korektach będzie to ok. 60 tys. ha na administrowane ok. 200 tys. ha. Na dodatek wiadomo, że w obszarze "Natury" znajdzie się cała Puszcza Biała, która stanowi dla tej Dyrekcji jedyny teren leśny przynoszący zyski. Prowadzenie odnowień i przy tej okazji pozyskiwanie drewna z tak ekologicznego obszaru jak "Natura 2000" nie jest wprawdzie zabronione, ale wiadomo, że możliwe to będzie tylko w pewnych okresach. Wydaje się też niemal pewne, że część obszarów zostanie wyłączona z użytkowania, a ochrona niektórych gatunków (np. są takie chrząszcze) będzie wymagała ograniczenia na niektórych obszarach funkcji produkcyjnych lasu.
Zdaniem szwajcarskich ekonomistów, koszty ponoszone przez Lasy Państwowe na wypełnianie pozaprodukcyjnych funkcji - głównie ekologicznych i przyrodniczych - stanowią w całości wydatków aż 85%. Ten wskaźnik, w związku z wdrażaniem programu "Natura 2000", może tylko wzrosnąć. Dajmy więc polskim leśnikom spokojnie pracować i nie straszmy ich karami.

- Henryk Piekut

Chyba Przeglądu Technicznego o stronniczość nie da się posądzić

>