Szukaj:Słowo(a): małżeństwa i rodziny

| I kolejny dzien nudy jak cholera

jaki znowu nudny, zaraz bede musiala nad fizyka posiedziec:-)))) ech, blee
fizyka:-)))

| ludzie gdzie wy jestescie????



matka ty masz tą rodzinę czy tylko na
papierku stwierdzajacy akt zawarcia małżenstwa  hm
wciąz nie nasycona rozmów ,co ten mąż robi
nie wykręcaj sie ze cały czas pracuje przecież :) he

Sting...?Belive In Me


Ja zostałem sam w domu... Nie wiem jak dalej
będzie, po tej kłótni żona powiedziała, że nie
wróci...
Czy to tylko na gorąco...? Co mam zrobić? Czy mam
po nich jechać?



Tak! Bardzo możliwe, że to jest także najgorszy sylwester w życiu
żony.. Możliwe, że będzie Cię obwiniać za tą sytuację - porozmawiaj z
nią... Zapewnij jej troskę i ciepło - wróci.

To jest najgorszy sylwester w moim życiu! Nikomu
nie życzę podobnych przeżyć!
Pomóżcie, co w takiej sytuacji powinnam zrobić???



Walczyć o swoją rodzinę. Nie poddawać się i wierzyć w uczucie.
A z rodziną żony porozmawiać na poważnie, bo to co zrobił jej ojciec
wygląda na poważny zamach na Wasze współżycie.
Nie twierdzę, że trzeba się kłócić - ale możliwe, że do niego nie
dotarło, że teraz Ty opiekujesz się jego córką... Może on nie wie na
czym polega małżeństwo? Rozmawiać, rozmawiać....

Trzymam kciuki!

Chcemy emigrowac do Australii na stałe. Jesteśmy młodym małżeństwem ,
mamy 5-letniego synka. Liczymy na pomoc ludzi zyczliwych!! Pozdrawiam



Sonia.

Moi znajomi starali sie ponad rok o zalatwienie legalnego wyjazdu do
Australii (maja tam rodzine). Po 3 letnim pobycie wrocili do PL. Z jakich
powodow, dokladnie nie wiem. Mieli prace, mieszkanie, urodzilo sie im drugie
dziecko, mimo to nie czuli sie tam dobrze.
Jesli chcesz moge sprobowac Was ze soba skontaktowac.

Od srody do niedzieli nie czytam niusow! Wyjezdzam do PL :-)

Funia





lub zrobienie sobie rodziny w USA:-) Spotykasz jakas mila Amerykanke,
bierzecie slub i zyjecie dlugo i szczesliwie, w tym czasie po okolo 7
latach
mozesz ubiegac sie o obywatelstwo.



Nie zupelnie
Po malzenstwie, obywatel sklada petycje o PR, z racji tego ze jestes
malzonkiem obywatla dostajesz ja po roku - do dwoch lat. Po tym czasie masz
3 lata po ktorych mozesz ubiegac sie o obywatelstwo

Pozdrawiam
Niedzwiedz

Oi,

w najnowszym nr 32 FORUM jest temat tygodnia - "malzenstwa gejow- koniec
prawdziwej rodziny?" wersja on-line tutaj http://tygodnikforum.onet.pl/
Wartosc artykulow rozna wg mnie - ocencie sami



Pod urlem dowiadujemy siem, iż temat brzmi "Komuna jest wporzo"...


Oi,

| w najnowszym nr 32 FORUM jest temat tygodnia - "malzenstwa gejow-
| koniec prawdziwej rodziny?" wersja on-line tutaj
| http://tygodnikforum.onet.pl/ Wartosc artykulow rozna wg mnie -
| ocencie sami
Pod urlem dowiadujemy siem, iż temat brzmi "Komuna jest wporzo"...




trzeba wejsc pare linkow i sa wszystkie artykuly ale wg czasopism a nie wg
tematow ( za zmylke wiec sorki) :-)

pozdrawiam

jester

Witam

Slyszeliscie, co sie w Holandii wlasnie stalo?
Parlament dopuscil malzenstwa homoseksualne z prawem adopcji dzieci po 3
latach wspolnego bycia !!!!

Co o tym sadzicie? Wedlug mnie malzenstwa tak, adopcja nie. Ja sobie nie
wyobrazam dziecka z 'dwoma ojcami'. Jak ono by sie czulo? Co by kolezankom
i kolegom mowilo, na podworku, w szkole? To bylaby dla niego katorga.

Hmm, a moze jednak nie byloby roznicy dla takich dzieci, gdyby to bylo
popularniejsze? Dajmy na to, jakby 10% takich dzieci bylo w klasie, to
jakos by sie zasymilowaly latwiej. Ale to by zalezalo od innych dzieci, a
wiec i od ich rodzicow. Trzeba wiec szerzyc tolerancje wsrod wszystkich.

No ale znowu jak by taka rodzina homoseksualna wychowywala? Chodzi mi o to,
czy ich adoptowane dziecko nie biorac przykladu z rodzicow tez by nie bylo
homoseksualne? Bo orientacja skad sie bierze jak nie z wychowania wlasnie.
A moze ja do tego zle podchodze i homoseksualizm nie jest taki zly? Chociaz
mimo, ze jestem gejem czarno widze swoja przyszlosc...

Ahh, sam ze soba zgodzic sie nie moge, pomozcie mi sie zdecydowac :)

Ale w Polsce i tak to nie przejdzie. Jak widze na przyklad takiego
Niesiolowskiego, to mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera ;) Chociaz on ma
podobno nie kandydowac juz do sejmu przyszlej kadencji :)

Pozdrawiam
        Maciek

"jester"

[Focus]

nie ten numer ariesiku :-)



Specjalnie ruszylem moja gruba dupe i przelecialem sie (!) do pokoju po
Focusa... Teraz rozumiem... miales na mysli numer lipcowy... Nie widzialem
go wczesniej... "Dokad zmierza rodzina XXI wieku? Tradycyjny model:
mezczyzna plus kobieta plus dziecko odchodzi w przeszlosc"... Czy to to? :)

Dokopalem sie tylko do jednego fragmentu:
-=-
Znakiem czasow jest niewatpliwie rodzina homoseksualna. Choc malzenstwo
homoseksualne dopuszczalne jest w wielu krajach Europy, geje {zapomnieli i
lesbijkach???} nadal nie moga adoptowac dzieci. Niektorzy sadza, ze w
bliskiej przyszlosci malzenstwa homoseksualne beda czyms normalnym nawet dla
bardzo konserwatywnych srodowisk.
-=-

Mnie bardziej zainteresowaly odpowiedzi na pytania z wakacyjnego wydania
specjalnego:
"Skad sie bierze homoseksualizm ?" i "Czy kazdy transwestyta jest gejem?"...

Przytoczyc? ;)

[uwaga! notka może wkurzyć, natężenie wkurzenia zależy od indywidualnej
wrażliwości odbiorcy na herezje LPR]

"Ujawnić pary

O ujawnienie nazwisk tych, którzy zamierzają skorzystać z przygotowywanej
przez SLD ustawy o legalizacji związków homoseksualnych zaapelowali do władz
Sojuszu posłowie LPR. LPR żąda też ujawnienia nazwisk ich ewentualnych
narzeczonych "nawet, gdyby nie byli związani z SLD".
Lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych oświadczył wczoraj, że ujawnienie
nazwisk osób bezpośrednio zainteresowanych zawarciem homoseksualnego
małżeństwa jest zgodne z duchem powstającej w Sejmie ustawy o lobbingu. -
Powinny zostać ujawnione wszystkie grupy nacisku, które mogłyby osiągać
korzyści wynikające z konkretnych zapisów ustawowych - przekonywał Roman
Giertych.
Poseł LPR oświadczył, że wprowadzenie małżeństw homoseksualnych jest
niezgodne z konstytucją"
/za Kurierem Porannym, 22.X.2003/

Ręce opadają jak się czyta i słyszy o takich idiotyzmach :((

Maciejka

niniejszym przed czcigodnym gronem a.p.h. deprekacyje skladam, w piers
sie bije i o wybaczenie prosze.
jakis czas temu podczas jednez z ideologicznych dyskusji na lamach tej

sankcjonujace na rowni z malzenstwem zwiazki osob tej samej plci. jak
sie okazuje bylem w bledzie. Claude Levi-Strauss podaje informacje o
takim wyjatkowym przypadku - wsrod plemion zyjacych na terenie Afryki
kobiety pochodzace z arystokratycznych rodow mialy prawo do poslubiania
innych kobiet. ich partnerki mogly nawet zajsc w ciaze ze specjalnie do
tego celu przeznaczonym kochankiem jednak to pierwsza z kobiet
traktowana byla jak ojciec dziecka i przekazywala mu dobra, imie i
pozycje spoleczna wg obowiazujacej zasady patrylinearnej.
Strauss zauwaza tez ze wspolczesne (a artykul pochodzil z 1983r.)
roszczenia homoseksualistow moga przyczynic sie do zaprzestania
postrzegania roznicy plci jako koniecznego warunku zalozenia rodziny.

jedno mam zastrzezenie, a wlasciwie podejrznie - ze podajac informacje
ta Levi-Strauss bazowal na pracach Margaret Mead co stawialo by jej
wiarygodnosc pod duzym znakiem zapytania, zwazywszy na liczne naukowe
naduzycia popelniane przez rzeczona badaczke (ale to jeszcze sprawdzic
bede musial)

pozdrawiam
cysiek - kot czarodzieja, prorok Żaby w 7 pokoleniu, evil homophob


uchwala o moralnoci i poszanowaniu czegos tam
ktos wie jak to sie ma do nas?



Zmierzając ku integracji z innymi krajami europejskimi w ramach Unii
Europejskiej, w obliczu zbliżającego się referendum w sprawie przystąpienia
Polski do UE, Sejm RP stwierdza, że polskie prawodawstwo w zakresie
moralnego ładu życia społecznego, godności rodziny, małżeństwa i wychowania
oraz ochrony życia nie podlega żadnym ograniczeniom w drodze regulacji
międzynarodowych.

pozdrawiam
Roger



| szukam precedensu:
| artystka, matka, żona - wszyskie te fumkcje spełnione
| (przynajmniej poprawnie) w jednej osobie;
| Zofia Kossak-Szczucka. Wnuczka Juliusza Kossaka. Autorka "Pożogi,
| "Krzyżowców" etc. etc.

zapytam jeszcze niesmiało :) a ile dzieci miała?
i
wiesz jak to jest, takie robienie czegokolwiek na pół gwizdka ...
"albo rybki albo akwarium"
właśnie! :)
tylko, że dobijająca jest świadomość fizycznych możliwości
rozmieszczenia wszystkiego w czasie
i
goya potrafił zamykać się na całe tygodnie
znasz taką artystkę? z dziećmi?



Zofia Kossak-Szczucka (z drugiego małżeństwa Szatkowska) miała dzieci
czworo (jeśli się nie mylę).
Kilka razy traciła majątek (dom z takimi dodatkami jak obrazy, meble, kubki
i łyżeczki, rzeczy osobiste, książki - w tym rękopisy) raz na Wołyniu w
czasie rewolucji, drugi raz w czasie II wojny, Powstania, następnie
wyrzucona z kraju w 1945.

Być może Cwietajewa by troszkę pasowała (w rodzinie, na emigracji, jedne
buty były - i jak były w naprawie to nie można było wyjść z domu :)) - nie
znam jednak dokładnie biografii Cwietajewej. Może Angelika Kauffmann - ale
z kolei nie wiem czy miała dzieci.

http://www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.glowna?str=fis90552&skad=...
Biografia Zofii Kossak

pozdrawiam
Szymon

Jeżeli Ty lub ona macie rodziny to odwoluje wszystko co
powiedzialem.



A jesli komus rozsypalo sie malzenstwo, choc nadal nim formalnie
sa...moze nawet razem mieszkaja? Czy powinien czekac do rozwodu i
do tej pory wstrzymac z miloscia?

Iris


| Jeżeli Ty lub ona macie rodziny to odwoluje wszystko co
powiedzialem.

A jesli komus rozsypalo sie malzenstwo, choc nadal nim formalnie
sa...moze nawet razem mieszkaja? Czy powinien czekac do rozwodu i
do tej pory wstrzymac z miloscia?



IMO tak. Roznie sie w zyciu uklada i jesli nawet do rozwodu nie mozesz
doczekac to znaczy, ze spudlowales straszliwie z malzenstwem i to tylko
twoja wina.


Z drugiej strony czesto spotyka sie ze swoim ojcem. Ma z nim bardzo dobry
kontakt.



No to dobrze.

Fajnie ze ona mysli o modelu "pelnej" rodziny, jak bedzie temat to wypytaj
sie np o to jakie cechy swoich rodzicow widzi w sobie i jakie rzeczy z ich
malzenstwa chciala by widziec w waszym zwiazku a jakie nie. A ty pomysl o
sobie.

Pozdrowienia.


Mam taki problem

Chodze z chłopakiem juz od 3 lat, jest on starszy ode mnie o 6 lat.
 Gdy czasem zaczynam rozmowe na temat życia wspólnego, założenia
 rodziny to
on mi pisze " że bardzo by chciał" ale na tym wszystko sie kończy.
Mija kolejnych kilka miesięcy ale sie nic nie zmienia, nie ma zadnego
zainteresowania. Jak myslicie może powinnam nie nalegac na podjecie
przez niego decyzji odnosnie dalszych planów?
Prosze o pomoc



- Ty mówisz: Co sądzisz o wspólnym życiu, rodzinie?
- On mówi: Bardzo bym chciał.
- Ty myślisz: Skoro chce, to teraz tylko dać mu szansę się oświadczyć.
Nie mogę się doczekać.
- On myśli: Fajnie będzie się z nią żyć, mieć dzieci, ale póki co
jesteśmy parą/narzeczeństwem i to też jest fajne. Na małżeństwo
przyjdzie czas.

Googie:

- Ty mówisz: Co sądzisz o wspólnym życiu, rodzinie?
- On mówi: Bardzo bym chciał.
- Ty myślisz: Skoro chce, to teraz tylko dać mu szansę się oświadczyć.
Nie mogę się doczekać.
- On myśli: Fajnie będzie się z nią żyć, mieć dzieci, ale póki co
jesteśmy parą/narzeczeństwem i to też jest fajne. Na małżeństwo
przyjdzie czas.



Myślę, że może być gorzej.

Ona mówi: Co sądzisz o wspólnym życiu, rodzinie?
On mówi: Bardzo bym chciał.
Ona myśli: No jak to, przecież poruszyłam ten temat, a on mnie zbywa
        ogólnikiem. Może tak naprawdę to nie chce, i tak sobie tylko mówi,
        żeby przeciągać sprawę w nieskończoność?
On myśli: Zadała pytanie co myślę, więc odpowiedziałem co myślę. To
        jasne, że oboje chcemy wiedzieć, dokąd to wszystko zmierza. Oboje
        zmierzamy do wspólnego życia i założenia rodziny, wszystko jest w
        porządku. Jak dotąd nie mówiła o tym, że chce to robić JUŻ.

Po wielu próbach związków z kobietami mogę powiedziec,że one wcale nie palą
się do małżeństwa.
Lubią zabawic się ,potańczyc i niezobowiazująco spędzac mile czas.
Ja natomiast chciałbym założyc rodzinę i troszczyc się o nią.
Szukam kobiety,która potrafiłaby stworzyc  nam dom a w nim ciepłą i
przyjazną atmosferę.
Szukam kobiety ,która lubi przebywac w domu i pielęgnowac go.
Mam własne mieszkanie w Trójmieście i pracę.Mam 28 lat i psa owczarka
niemieckiego.
Brak mi jeszcze bliskiego serca.
Czy nie ma takich pań,które miałyby tesame cele?

| Ano ogólne! Ty też nie pokusiłeś się za bardzo o szczegóły. Jeśli
| to
| nie Twój problem, to po co się nad tym zastanawiasz? Mogło być
| rożnie na tysiąc i więcej sposobów. :)
Szczegolow wiecej nie znam. Problem nie moj, rodzina mojej zony. Ale
tak mnie na refleksje wzielo. INstytucja malzenstwa to fikcja, moze
lepiej w ogole sie nie pobierac?
lukas3339



Wyciągasz złe wnioski. Jeśli chcesz jeździć Jaguarem czy Lexusem, nie
pytaj, jak tego dokonać, właściciela Poloneza. Jeśli chcesz latać, nie
ucz się tego od marynarza.
Jeśli chcesz mieć udane małżeństwo, nie patrz na tych, którym się nie
udało. Zobacz ile jest małżeństw, które nie są fikcją.
Ja, oczywiscie. To taka metoda usenetowego przekomarzania sie.

Bahia i ja mieszkamy i pracujemy niedaleko siebie, ale nie udalo nam jeszcze
spotkac. Pomimo prob z obu stron.

Gdy przeprowadzilem sie z rodzina z Warszawy do Auckland naturalne wydalo mi
sie nawiazanie kontaktu z tutejszymi polskojezycznymi rezydentami. Udalo nam
sie poznac sympatyczne malzenstwo z Opola, kolege mojej siostry z
podstawowki, jak rowniez pare innych milych osob mowiacych po polsku. Przed
wyjazdem sadzilismy, ze nie bedzie nas to interesowalo. Okazalo sie jednak,
ze spotkania towarzyskie z ziomkami sa bardzo mile.

Jasne ale i przykre historie tez czytalem ze ktos komus obsmarowal itd...lub
za plecami ....nic to ja tez poznalem jedno malzenstwo z Polski i od razu
chcialem im podziekowac bo sa super fajni  - nie podaje ich imion bo nie
wiem czy by tego zyczyli generalnie sa jeszcze dobrzy ludzie nawet wsrod
polakow :)) a to ze zlapali jekiegos dealera no coz nie tylko polacy zyja na
tym swiecie i nie tylko oni uprawiaja ciemne interesy. Starajmy sie byc tymi
lepszymi co nie ??:))

Buzka dla wszystkich kiwusow i kiwusek no i was moi mili.

w.p.

Ja, oczywiscie. To taka metoda usenetowego przekomarzania sie.

Bahia i ja mieszkamy i pracujemy niedaleko siebie, ale nie udalo nam
jeszcze
spotkac. Pomimo prob z obu stron.

Gdy przeprowadzilem sie z rodzina z Warszawy do Auckland naturalne wydalo
mi
sie nawiazanie kontaktu z tutejszymi polskojezycznymi rezydentami. Udalo
nam
sie poznac sympatyczne malzenstwo z Opola, kolege mojej siostry z
podstawowki, jak rowniez pare innych milych osob mowiacych po polsku.
Przed
wyjazdem sadzilismy, ze nie bedzie nas to interesowalo. Okazalo sie
jednak,
ze spotkania towarzyskie z ziomkami sa bardzo mile.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -



http://www.gazeta.pl/usenet/

Wreszcie gwarno,

Jezeli chodzi o ludzi, to mozesz sie rozczarowac. Takie sa moje wrazenia po
8 miesiacach. Mam bliska rodzine w Montrealu, bylem tam dwa razy, mamy staly
kontakt i mysle, ze moge pokusic sie o porownanie.

Mam wrazenie, ze pod wzgledem towarzyskim zycie w Montrealu jest znacznie
ciekawsze. Nowozelandczycy raczej koncentruja sie na swojej rodzinie. Nie ma
tu takich restauracji-buffet, do jakich uwielbialem chodzic w Montrealu.
Tubylcy spedzaja wolny czas w gronie rodzinnym na kazdym dostepnym trawniku.
Spotkalem sie tez z opinia osob dluzej tu przebywajacych, ze nie ma
mozliwosci, aby Kiwi byl zainteresowany prywatnym spotkaniem z imigrantem.
Znajomi, ktorzy sa juz tu kilka lat, nigdy nie byli zaproszeni do domu przez
zadnego Kiwi, mimo, ze ich juz paru poznali. Z Polakami tez trzeba
ostroznie. Rozne slyszalem historie, chociaz nam udalo sie juz poznac dwa
sympatyczne malzenstwa.

Ale klimat i przyroda rewelacyjne. Kazdy weekend wyjezdzamy z Auckland w
inne wspaniale miejsce i jest to jak wspaniale wakacje w egzotycznym kraju.
Jezeli rodzina jest dla kogos najwazniejsza, to mozna sobie tu swietnie
ulozyc zycie. Aby jednak wygodnie zyc, trzeba miec dobra prace, a z tym na
poczatku moze byc trudno. Nam sie udalo, ale tez nie bez przejsciowych
problemow.

Jak zrealizujesz swoje plany, to odezwij sie.

Peter


Jeszcze całkiem niedawno, gdyby ktoś wspomniał o "małżeństwach" pederastów
lub zastępowaniu rodzin sotniami konkubentów rejestrowych, to jego
interlokutorzy postukaliby się w czoło, pokiwali głową i wzruszyli
ramionami.



To wielkie nieszczęście dla ludzkości , że twoja mamusia cię nie wyskrobała
wredny pedofilu.
Jakież to "argumenty" podsuwa się dla zwalczania katolicyzmu?
Przede wszystkim:

1) Kłamliwe bzdury o inkwizycji, wbrew historycznym faktom,
2) Bzdury o wojnach krzyżowych, które były próbą odbicia podbitych przez
    Arabów państw chrześcijańskich i miejsc świętych?
3) Bzdury o Piusie XII i Kościele w kontekście II wojny światowej, pomimo
     tylu ofiar represji!
4) Bzdury o zjawisku pedofilii wśród księży, choć to zjawisko marginalne,
    dotyczące 0,3% księzy
5) Bzdury o majątku Kościoła, choć wiadomo że Kościół jest biedny, bo został
     obrabowany przez komunę.
6) Chamskie bluznierstwa wymyślane przez psychopatycznych bydlaków,
7) Prostackie szyderstwa z katolickich praktyk religijnych,
8) Gloryfikowanie zabijania dzieci poczętych i niedołężnych staruszków,
9) Gloryfikowanie plugastwa obyczajowego i pornografii,
10) Ośmieszanie sakramentu małżeństwa i rozbijanie instytucji rodziny.

Różni 'użyteczni idioci' (termin Lenina), obrzezani na 'postempowców',
podchwytują te "argumenty" i mielą je w kółko nie bacząc, że to wszystko
kłamstwa zmierzające do zatrucia i zniszczenia ich własnych korzeni.
Przykre to i żałosne.


Rozwód z księdzem

Księża będą mediatorami sądowymi w procesach rozwodowych. Taką funkcję -
za zgodą sądów - mogą pełnić od grudnia. Może to pomóc w uratowaniu
małżeństw albo rozwiązaniu problemów, np. z udziałem w wychowaniu dzieci
- informuje "Gazeta Wyborcza".

Mediacja może spowodować, że małżonkowie się pogodzą albo ustalą warunki
rozstania, które sąd zatwierdzi. Unikną w ten sposób długiego procesu
rozwodowego. Zamiast niego sędzia będzie mógł skierować sprawę do
mediatora.

Funkcję mediatorów będą mogły pełnić m.in. osoby duchowne i świeccy
pracownicy poradni diecezjalnych. Zdaniem księży mających na co dzień do
czynienia z konfliktami w małżeństwach, prawne umocowanie funkcji
kapłana mediatora to dobre rozwiązanie.

Jeżeli wytworzy się atmosferę, żeby ratować małżeństwo, to gra jest
warta świeczki. Chociaż z tego, co wiem, księża nie pchają się do tego.
Nie chcemy, żeby wyglądało to na działanie na siłę tylko dlatego, że
Kościół nie uznaje rozwodów - mówi o. Andrzej Rębacz, dyrektor Krajowego
Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

Po wejściu w życie nowelizacji przepisów kodeksu postępowania cywilnego
sędzia prowadzący sprawę będzie miał obowiązek poinformować o możliwości
skorzystania z mediacji. O tym, czy dana osoba znajdzie się na liście
mediatorów, zadecyduje prezes sądu. Problem w tym, że mediatorów jest w
Polsce jak na lekarstwo - pisze "Gazeta Wyborcza". (PAP)

Chyba nie chcesz powiedzieć, że mimo totalnej nieobecności, nigdy nie
poczułeś czegokolwiek do innej kobiety?



Poczułem, ale to nigdy nie było to...
W międzyczasie było małżeństwo, wydawało mi się, że kocham żonę, niestety po
kilku latach wszystko się wypaliło.
Próbowałem zapomnieć, jednak nie było to łatwe (zdarzało się, że widziałem
moją M. kilka razy dziennie).
Może popełniłem błąd rozgrzebując stare rany? Ale z drugiej strony cieszę
się ,że mogłem Jej pomóc, realnie pomóc.
Nie jest to wcale takie oczywiste, zdarzają się dzieci, które bez
problemu akceptują nowe związki, powiem więcej - są zachwycone, powiem
więcej - sporo jest takich dzieci.




,że mnie nienawidzi i nigdy mnie nie zaakceptuje.

Wydaje mi się, że coś tu nie gra - dzieci zwykle nie są wredne tak same
z siebie.



Niestety, wyrastała w toksycznym związku, w chorej rodzinie. To zostawia
ślad na psychice.

I rozstaliście się, bo się córcia kwasiła? Jakoś ciężko w to uwierzyć.
Na dzieci są sposoby, tylko trzeba chcieć je zastosować.



Próbowaliśmy na wiele sposobów. Niestety było coraz gorzej. Ta sytuacja
oczywiście wywoływała różne nerwowe reakcje, przenosiło się to na nasze
wzajemne relacje. Dodam tylko ,że młodsza córka zaakceptowała mnie bez
problemów.

Jimmy


Co myślicie o życiu takim, że dwie osoby w małżeństwie widzą się 4 - 6 razy
w roku? Jedna stron pracuje za granicą, co daje może max +700 zł dochodu,
niż gdyby pracowała w Polsce.Czy warto za pieniądze tyle poświęcać? I to za
jakie pieniądze?



Za 700 zł IMO nie warto, ale to też pewnie zależy od odchodów danej rodziny.

Generalnie raczej nie najlepszym pomysłem jest tak żyć, ale są tacy co
wyboru nie mają, a nawet im się tak udaje.

Także jak zwykle zależy ;)

Może ja coś powiem bo wlaśnie jestem w takiej sytuacji.Mam za sobą
nieudane małżeństwo, także i z przyczyny innej kobiety ale nie to jest
problem.Nie układało mi się z moim mężem a rto nawet fajny facet(chociaż
teraz się mści i mi bruździ)ale to nie o to chodzi najfajniejsze jest to
ze ja jestem wolna od zazdrości nie mam pretensji do tej kobiety chętnie
bym z nią miło pogawedziła i to wszystko.Przecież my się razem nie
nadawaliśmy,życie jest tak krotkie po co więc jeszcze je sobie
utrudniać,ale niestety z drugiej strony związalam się z mężczyzna ktory
ma orzeczenie separacji i dorosłą corę ktora ma swoją rodzinę i z ich
strony niestety poczułam co to znaczy zemsta.Pamiętajcie mądra kobieta
utrzyma swego męża przy sobie a głupia nie przepuści żadnej okazji aby ją
zostawił takze nie żałujcie żon ani dzieci, bo dzieci wychowane w chorej
rodzinie będą chore. Aneta
Witajcie,
ostatnio mam pewne refleksje dotyczące swojego życia, hmm jak to ująć w
słowa, mam 29 lat, niby studiuję, niby pracuję, mam jakieś fatum dwuletnich
związków, blisko rok temu  rozpadł się trzeci z kolei, niby chwilę jest
pięknie, człowiek dojrzał, myśli o małżeństwie, rodzinie ale po pewnym
czasie następuje proces odwrotu, nieporozumień a resztę pewnie każdy zna,
zastanawiam się dlaczego nie umiem pokochać, tak jak pierwsza miłość,
człowiek nie śpi po nocach, myśli, tęskni? coś takiego że wszystko jest
jasne, nie ma przeciągania struny, pokazywania kto jest górą itd.. spotkałem
niedawno fantastyczną dziewczynę starszą od siebie 3 lata i znów jest super
ale jakoś nie przychodzi to coś...może ja już pokochałem ten jeden raz w
życiu a teraz to już będą tylko substytuty? kilka lat znałem pewną
dziewczynę i łączyła nas przyjaźń przecząca temu że nie może być przyjaźni z
płcią przeciwną ale była- a może ja zawsze coś do niej czułem tylko miałem
świadomość że nie ma na to szans (ona zawsze zakochiwała sie w dwa razy
starszych facetach od siebie)- potem już uświadomiłem sobie że jednak
chciałbym być z nią i jak to życiu, chyba kogoś poznała, kontakt się
urwał -cała sprawa jest dziwna o tyle ze nie znam przyczyn braku kontaktu- a
ja spotykam kolejno kogoś i znów nie ma tego czegoś..może tamto była
prawdziwa miłość... czasem o niej myślę, o jej uśmiechu....nie umiem zamknąć
tamtego rozdziału tylko czego przyjaźni? jeżeli ktoś dobrnął do końca to
napiszcie co myślicie, dzięki,
Piotr

Witajcie,
ostatnio mam pewne refleksje dotyczące swojego życia, hmm jak to ująć w
słowa, mam 29 lat, niby studiuję, niby pracuję, mam jakieś fatum dwuletnich
związków, blisko rok temu  rozpadł się trzeci z kolei, niby chwilę jest
pięknie, człowiek dojrzał, myśli o małżeństwie, rodzinie ale po pewnym
czasie następuje proces odwrotu, nieporozumień a resztę pewnie każdy zna,
zastanawiam się dlaczego nie umiem pokochać, tak jak pierwsza miłość,
człowiek nie śpi po nocach, myśli, tęskni? coś takiego że wszystko jest
jasne, nie ma przeciągania struny, pokazywania kto jest górą itd.. spotkałem
niedawno fantastyczną dziewczynę starszą od siebie 3 lata i znów jest super
ale jakoś nie przychodzi to coś...może ja już pokochałem ten jeden raz w
życiu a teraz to już będą tylko substytuty?



Wydaje mi sie, ze raczej Ty nigdy nikogo nie pokochales. Po okolo 1.5
roku, tudziez 2 latach konczy sie okres tancow godowych w zwiazku,
mijaja syndromy zauroczenia i burzy hormonalnej. Jesli pojawia sie
zobojetnienie, ale takie absolutne, albo wrecz niechec, to znaczy ze
jest lipa, jesli zas dalej widzisz cos w tej osobie, dalej chcesz ja
calowac, przytulac, trzymac za reke, albo chociazby przebywac w jej
towarzystwie, to znaczy, ze mozesz pokochac, tylko musisz popracowac nad
ta miloscia. Zakochanie samo sie robi, ale milosc juz nie jest taka
samoistna i egzogenna.

Damianu
Cze!

Pomozcie bo niewiem co robic. Sytuacja jest taka.

Barzo kocham pewna laske i ta laska kocha mnie. Niby okej, tylko chodzi o
to, ze jestesmy rodzina (pokrewienstwo piatego stopnia w linii bocznej).



Hmmm... z tego co sie orientuje to mozliwe jest juz zawarcie malzenstwa przy
pokrewienstwie trzeciego stopnia, tzn. miedzy kuzynami, ale skoro mowisz
"laska" to nie sadze, by sprawy byly az tak powazne....
Wiem, ze nie mozemy byc razem i ona tez to wie (rodzina). Chodze jak
struty,
laska co do mnie zadzwoni to placze i chce sie chlastać. Niewiem co mam
robic. Ja jakos wytrzymuje to i jakos sobie daje rade, ale ona jest
kompletnie zalamana. Co zrobic w takiej sytuacji?? Co mam jej powiedzeic??
Jak pocieszyc?? Jak jej wytlumaczyc, ze nic z tego nie bedzie?? (nie z
naszej winy) Ona bezemnie nie moze zyc i ja bez niej tez. HELP!!



No to zyjcie razem i nie robcie sobie nawzajem problemow...

Inez

tzn problemy beda ale dopiero w kwestii dziecka i to tez niekoniecznie
(skoro pewne zroznicowanie jest). Ale wtedy to bedziecie sie martwic,



teraz

Tu sie zgadzam - moi rodzice byli spokrewnieni (trzeci stopien) i jestem
chyba normalny :) hehe
nawet slub koscielny dostali - tyle ze musieli pisac jakies podanie ale nie
pamietam gdzie czy do
biskupa czy dostolicy apostolskiej.
Ale znam tez malzenstwo (tez rodzina ale nie wiem ktory st. pokrewienstwa)
co maja dzieci ciezko uposledzone

Pozdrawiam
Marcin

| Pomysl co moze jeden maly czlowiek zrobic,moze lapkami pomachac,moze
| gardlo zedrzec,a nikt go nie uslyszy ,bo swiat jest ogarniety
| znieczulica,wszyscy sa zapatrzeni w siebie i swoje potrzeby.
| Kazdy chce zeby tylko jemu bylo dobrze.
| Nie obwiniam swiata tylko stwierdzam fakt.

A co to ma do rzeczy? Rozmawiamy chyba o czymś innym.



Widzisz nie masz dla mnie zadnych rad,a madroscia zdaje sie
tryskasz....wiec jak to z Toba jest Wyrocznio?
Twierdzisz,ze swiat pelen zla nie ma nic do rzeczy...
To dlaczego jest tyle malzenstw, rodzin rozbitych,dzieci
uczeszczajacych do psychologa,samobojstw,depresji,jaki jest ten
swiat,nasz swiat...
bo nie mowie tu o Twoim poukladanym swiecie,
ani o swoim ,
tylko ogolnie.
Czy kazdy z nas nie ma prawa sobie od czasu do czasu ponarzekac?
.Zadalas sobie Chrabinio trudu zeby zastanowic sie nad innymi,jak
zyja,jak sie czuja?
Co moze pojedynczy czlowiek w tym szalonym swiecie poczac...

Powiem Ci moze pogodzic sie z samym soba i stanem faktycznym rzeczy,
bo na walke raczej nie starczy mu zycia.
Za bardzo nie wiem co nie podoba sie Tobie w moich wypowiedziach,
moze przybliz problem,
bedzie latwiej,
czy szukasz tylko slow do ktorych moglabys sie przyczepic ,
czy rzeczywiscie masz mi cos do przekazania.Pozdrawiam;-)

Witajcie,

Jestem tu po raz pierwszy i bardzo potrzebuję Waszego zdania. Związałam się
z mężczyzną, który ma za sobą nieudane małżeństwo (które formalnie właśnie
się kończy) i wspaniałą 4 letnią córeczkę. Jesteśmy w podobnym wieku. Facet
jest fantastyczny, czuły, dobry, kochający, mądry i sądzę (i czuję) że
bardzo mnie kocha (znamy się nie cały rok).
Problem w tym, że coraz gorzej sobie radzę z koniecznością jego kontaktów z
byłą żoną (w sprawie córki), czyli z tym że istnieje jakby jego drugie
życie. Ustaliliśmy, że staramy się jak najbardziej łączyć te życia i włączać
mnie we wszystko ale są oczywiście sytuacje, w których to nie możliwe (np.
urodziny córki albo jakieś ustalenia z mamą córki). Jego rodzina akceptuje
mnie ale wiem że najważniejsza dla nich jest jego córka, no i ... czasem
gdzieś też pojawia się jego była żona. Mimo, że dużo o tym rozmawiamy ja
coraz trudniej daję sobie z tym radę i boję się że to może nam zagrozić, a
nie chcę go stracić.
Co o tym sądzicie? Jak się z tym uporać? Jak to sobie poukładać i
wytłumaczyć?
Może najlepiej byłoby porozmawiać (spotkać się) z psychologiem?

Pozdrawiam wszystkich
S

Jestem tu po raz pierwszy i bardzo potrzebuję Waszego zdania. Związałam
się
z mężczyzną, który ma za sobą nieudane małżeństwo (które formalnie właśnie
się kończy) i wspaniałą 4 letnią córeczkę. Jesteśmy w podobnym wieku.
Facet
jest fantastyczny, czuły, dobry, kochający, mądry i sądzę (i czuję) że
bardzo mnie kocha (znamy się nie cały rok).
Problem w tym, że coraz gorzej sobie radzę z koniecznością jego kontaktów
z
byłą żoną (w sprawie córki), czyli z tym że istnieje jakby jego drugie
życie. Ustaliliśmy, że staramy się jak najbardziej łączyć te życia i
włączać
mnie we wszystko ale są oczywiście sytuacje, w których to nie możliwe (np.
urodziny córki albo jakieś ustalenia z mamą córki). Jego rodzina akceptuje
mnie ale wiem że najważniejsza dla nich jest jego córka, no i ... czasem
gdzieś też pojawia się jego była żona. Mimo, że dużo o tym rozmawiamy ja
coraz trudniej daję sobie z tym radę i boję się że to może nam zagrozić, a
nie chcę go stracić.
Co o tym sądzicie? Jak się z tym uporać? Jak to sobie poukładać i
wytłumaczyć?
Może najlepiej byłoby porozmawiać (spotkać się) z psychologiem?



Ja moge tylko powiedziec jak jest u mnie.
Otoz, od kilku miesiecy podoba mi sie pewna dziewczyna, ktora ma chlopaka.
Jest ona z nim w ciazy od kilku tygodni.
Z tego co obserwuje, to dlugo ze soba nie pochodza.
Wiec pozostaje mi tylko czekanie.
Tobie, jezeli wolno doradizc, to proponuje cos podobnego.
Powinno sie udac. Ja mam przynajmniej taka nadzieje:)


........wiem to z doswiadczenia ............niechce sie zaglebiac ale ta

Witajcie,

Jestem tu po raz pierwszy i bardzo potrzebuję Waszego zdania. Związałam
się
z mężczyzną, który ma za sobą nieudane małżeństwo (które formalnie właśnie
się kończy) i wspaniałą 4 letnią córeczkę. Jesteśmy w podobnym wieku.
Facet
jest fantastyczny, czuły, dobry, kochający, mądry i sądzę (i czuję) że
bardzo mnie kocha (znamy się nie cały rok).
Problem w tym, że coraz gorzej sobie radzę z koniecznością jego kontaktów
z
byłą żoną (w sprawie córki), czyli z tym że istnieje jakby jego drugie
życie. Ustaliliśmy, że staramy się jak najbardziej łączyć te życia i
włączać
mnie we wszystko ale są oczywiście sytuacje, w których to nie możliwe (np.
urodziny córki albo jakieś ustalenia z mamą córki). Jego rodzina akceptuje
mnie ale wiem że najważniejsza dla nich jest jego córka, no i ... czasem
gdzieś też pojawia się jego była żona. Mimo, że dużo o tym rozmawiamy ja
coraz trudniej daję sobie z tym radę i boję się że to może nam zagrozić, a
nie chcę go stracić.
Co o tym sądzicie? Jak się z tym uporać? Jak to sobie poukładać i
wytłumaczyć?
Może najlepiej byłoby porozmawiać (spotkać się) z psychologiem?

Pozdrawiam wszystkich
S



Kiedyś zastanawiałem się nad tematem wątku. To wyjdzie w praniu. Ze strony
matki mam dwie ciotki (starsza i młodsza) i jednego nieżyjącego wujka.
Obydwie są pannami, a wujas do chwili smierci nie zmienił stanu cywilnego.
Moja matka również nie potrafiła stworzyć udanego pierwszego małżeństwa,
które rozpadło się z bilansem dwójki dzieci. Ja jestem z tego drugiego -
notabenke, wedle mojej teoryji, nieudanego ("...jak pies z kotem..."). Sam
ubolewam nad takim balastem genów i wychowania; boję się, że i mnie spotka
los jako jednego z członków wzajemnie adorującej się rodzinki. Masz wiele do
zaoferowania i nie zapszepaść tego. Wystarczy skręcić potencjometr i dać
komuś szansę. Wiem, że ktoś, kto ma dużo do zaoferowania nie powinien
zadowalać się byle ochłapem i dlatego zalecam częstsze odwiedzanie miejsc w
których nas jeszcze nie było. Tym sposobem zwiększamy prawdopodobieństwo...

Mam doświadczenie, które uważam za dobrodziejstwo, lecz jestem obciążony
tym, co przeżyłem.

p.s. od strony ojca, też jeden z dwojga chrakterków (jego siostra) jest po
rozwodzie, a ich matka (moja babka) wypluła starszego z rodziny.

Czy sądzicie, że mozliwy jest związek dwojga ludzi, z kórych jedno jest
wierzące (np.wiarzy w chrześcijańskiego Boga) a drugie jest niewierzące (np.
jest ateistą)? Jeśli zdecydowaliby być małżeństwem jak wygladałaby ich
rodzina? W duchu jakiej wiary (lub niewary) miałyby być wychowane dzieci?
Czy mozliwe jest jakieś rozwiązanie tego problemu, przy poszanowaniu
odrębności i indywidualnego podejścia do tej sprawy kazdego z  partnerów?
Czy w takiej, jak mi sie wydaje, istotej sprawie dla kazdego człowieka,
można iść na jakieś kompromisy?

 a drugie jest niewierzące (np.
jest ateistą)? Jeśli zdecydowaliby być małżeństwem jak wygladałaby ich
rodzina? W duchu jakiej wiary (lub niewary) miałyby być wychowane dzieci?
Czy mozliwe jest jakieś rozwiązanie tego problemu, przy poszanowaniu
odrębności i indywidualnego podejścia do tej sprawy kazdego z  partnerów?



Powiem Ci jak wyobrazam to sobie.

Nie moge powiedziec, ze jestem ateista, bardziej agnostykiem. Jednak w
naszych spolecznych realiach moge uchodzic za ateiste.

Jesli kobieta ktora urodzi mi dzieci bedzie wierzaca(zakladam katolicyzm ),
 bedzie miala absolutnie wolna reke jesli chodzi o religijne wychowanie
pociech. Nie widze, pod warunkiem zdrowego podejscia do wiary , nic zlego w
wyznawaniu religii.

Ponadto, religia katolicka kojarzy mi sie z tradycja. Mimo to, ze nie
jestem wierzacy, i tak dziala na mnie klimat Bozego Narodzenia, a 1-ego
listopada ide na groby...


Czy sądzicie, że mozliwy jest związek dwojga ludzi, z kórych jedno jest
wierzące (np.wiarzy w chrześcijańskiego Boga) a drugie jest niewierzące (np.
jest ateistą)?



Jest. Przykładem są moi rodzice. Skutki jak widać. ;)

Jeśli zdecydowaliby być małżeństwem jak wygladałaby ich
rodzina? W duchu jakiej wiary (lub niewary) miałyby być wychowane dzieci?



Nie ma odgórnych zarządzeń w tej kwestii. W praktyce - katolik chce
kościelnego ślubu, Kościół życzy sobie deklaracji drugiej strony, że
dzieci będą wychowywane po katolicku, i dla świętego spokoju tak to już
zostaje.

Czy mozliwe jest jakieś rozwiązanie tego problemu, przy poszanowaniu
odrębności i indywidualnego podejścia do tej sprawy kazdego z  partnerów?



Tak.

Czy w takiej, jak mi sie wydaje, istotej sprawie dla kazdego człowieka,
można iść na jakieś kompromisy?



Jakie kompromisy?


Czy sądzicie, że mozliwy jest związek dwojga ludzi, z kórych jedno jest
wierzące (np.wiarzy w chrześcijańskiego Boga) a drugie jest niewierzące (np.
jest ateistą)?



Jest możliwy.

Jeśli zdecydowaliby być małżeństwem jak wygladałaby ich
rodzina? W duchu jakiej wiary (lub niewary) miałyby być wychowane dzieci?



W duchu chrześcijańskim, jeśli już tylko i wyłącznie.
W innym wypadku, nie ma co mowić o związku mieszanym.
Bo albo ktoś jest wierzący i w takim duchu chce np wychować swoje
dzieci, albo to jest tylko zawracanie głowy.

A w przypadku braku potomstwa, to ja w ogóle nie widzę żadnego problemu.

Czy mozliwe jest jakieś rozwiązanie tego problemu, przy poszanowaniu
odrębności i indywidualnego podejścia do tej sprawy kazdego z  partnerów?



Oczywiście, ze jest możliwe.
Można na początek wziać ślub jednostronny, znaczy strona wierzaca ze
stroną akatolicką, czyli ateistą np.

Czy w takiej, jak mi sie wydaje, istotej sprawie dla kazdego człowieka,
można iść na jakieś kompromisy?



W każdym związku, niezależnie od wyznawanej wiary, konieczne są
kompromisy, dlatego nie rozumiem pytania :)

RN .-- .-. --- - . ---...

Czy sądzicie, że mozliwy jest związek dwojga ludzi, z kórych jedno jest
wierzące (np.wiarzy w chrześcijańskiego Boga) a drugie jest niewierzące (np.
jest ateistą)? Jeśli zdecydowaliby być małżeństwem jak wygladałaby ich
rodzina? W duchu jakiej wiary (lub niewary) miałyby być wychowane dzieci?
Czy mozliwe jest jakieś rozwiązanie tego problemu, przy poszanowaniu
odrębności i indywidualnego podejścia do tej sprawy kazdego z  partnerów?
Czy w takiej, jak mi sie wydaje, istotej sprawie dla kazdego człowieka,
można iść na jakieś kompromisy?



Jest możliwy jak najbardziej. Co prawda jakoś sobie nie wyobrażam mojej
przyjaciółki, która od lat była jakby ateistką (AFAIK), wychowującej dzieci
itp. wspólnie z zagorzałym katolikiem (z jej relacji), ale jakoś jej to nie
przeszkadza. Mówi, że za to że on tak wierzy to ona go jeszcze bardzie
kocha. Jak dla mnie to nieco pogwatwane, ale skoro im nie przeszkadza...
Nie wiem tylko jak to jest ze szczerością z jej strony, bo nie
przypuszczam, żeby zdradzali się przed zagorzałą rodzinką faceta z
nieuduchowionym światopoglądem dziewczyny. Jak dla mnie to z opowieści
wyglądają na "twardogłowych", więc ocena mogłaby być miażdżąca. IMO wiara w
dzisiejszych czasach traci coraz bardziej na znaczeniu, więc przestaje być
już taką przeszkodą jak kiedyś.

Niemniej pare lat temu nawiedzona wiekszosc wycofala "Przygotowanie do
zycia w rodzinie" z programu szkol srednich. A przeciez szkola jakby
przejela role plemiennych nauczycieli.

Moze nie bylo by to jakies remedium na cale zlo, ale troche odczarowalo
by mitologie zwiąków ...

No bo puki co to zostaly tylko filmy amerykanskie z happy end'em, a ile
one maja do prawdziwego zycia ? no wlasnie, nie za wiele.



A wiesz co bylo w ksiazkach od tego przedmiotu?
To przeciez bylo jakies nieporozumienie
Propaganda kleru
Z drugiej strony to kto mialby to prowadzic?
Nauczycielki, ktorym w zyciu sie nie powiodlo? Bo szczerze spogladajac
na ludzi to ile z nich jest naprawde szczesliwych po 20-30 latach
malzenstwa?
A z drugiej strony przeciez nie ma wzoru na dobry zwiazek/ malzenstwo.
Wszystko zalezy od wrazliwosci na drugiego czlowieka

Ale gdyby to mialo dzialac to jestem za


[ciach]

Nie wiem zupełnie co mam zrobic jak sobie z tym poradzić?



No cóż, jako osoba duchowna nie jesteś w stanie zaoferować jej tego, co może
dać tamten (małżeństwo, prawdziwa rodzina). Dodatkowo jako sławna osobistość
podwójnie narażasz ją na deptanie jej prywatności i życie pod kloszem.
Dziewczyna źle robi, że daje Ci nadzieje, ale podjęła słuszną decyzję. Są
takie rzeczy w życiu, których nie odkupi nawet Maybach. Daj jej odejść. Po prostu.

Pozdrawiam
Iff


ta bezsilnosc mnie zzera od srodka a nie chce stracic mojej zony poniewaz
bardzo ja kocham i ta rodzina to wszystko dla czego warto zyc i nie wiem
co
sie stanie jezeli ja utrace. Prosze pomozcie, doradzcie..................
dzieki



Nie wyobrażam sobie, co możesz zrobić tkwiąc z dala od
swojej rodziny i czekając. Piszesz, że wasz związek
zaczął się psuć już rok po ślubie i że była w tym Twoja
wina. Potem zaakceptowałeś związek żony z inna kobietą,
  nie zrobiłeś nic, żeby ratować wtedy wasze
małżeństwo. Wyjechałeś zostawiając ją samą z dzieckiem,
kłopotami i kochanką? Dziwisz się, że sprawy potoczyły
się tak jak sie potoczyły? Twoją sytuację pogarsza
fakt, że Twoja żona odkryła w sobie lesbijskie
skłonności i Ty jako mężczyzna możesz jej już w ogóle
nie interesować.....

Co możesz zrobić? na pewno nie czekać, bo czas i
odległość działają na Twoją niekorzyść. Wracaj do domu.
Na miejscu przekonasz się, czy cokolwiek da się jeszcze
zrobić. Twoim atutem jest to, że tworzycie rodzinę, ale
ta rodzina musi zaistnieć na prawdę, a w tej chwili
jest to tylko fikcja, która, jak sam zauważyłeś, ładnie
wygląda tylko z boku.

 Gdzies mam "Lige niePolskich Rodzin"  i "Stofaszszenie WszowPolskich" ale
zawieranie zwiazkow malzenskich przez inaczejsexualnych nie jest dobrym
pomyslem. Niech zyja jak chca, ale zacznie sie od legalnych malzenstw a
pozniej legalna adopcja dzieci itp itd. Lepiej nie, nich zostanie jak jest.

Bogdan


Gdzies mam "Lige niePolskich Rodzin"  i "Stofaszszenie WszowPolskich"
ale zawieranie zwiazkow malzenskich przez inaczejsexualnych nie jest
dobrym pomyslem. Niech zyja jak chca, ale zacznie sie od legalnych
malzenstw a pozniej legalna adopcja dzieci itp itd. Lepiej nie, nich
zostanie jak jest.



Nie lubisz, a tłumaczysz się jak LPRy i inne. Kto powiedział, że jak
zostaną zalegalizowane ich związki, to będą mogli adoptować dzieci.
Takie głupie gadanie - co ma piernik do wiatraka?! Tu chodzi o
zalegalizowanie związków w sensie prawnym, czyli np. żyje sobie dwóch
gejów, jeden ginie w wypadku a spadek po nim dostaje jego rodzina a nie
partner, bo w Polsce w sensie prawnym ich związek nie jest legalny.

| Gdzies mam "Lige niePolskich Rodzin"  i "Stofaszszenie WszowPolskich"
| ale zawieranie zwiazkow malzenskich przez inaczejsexualnych nie jest
| dobrym pomyslem. Niech zyja jak chca, ale zacznie sie od legalnych
| malzenstw a pozniej legalna adopcja dzieci itp itd. Lepiej nie, nich
| zostanie jak jest.



no i co z tego? niech robia co chcą. Ty zrobisz dziecko dla
heteroseksualistki i bedziesz mieć happy rodzinę , oni wezmą niechciane
dziecko z domu dziecka i też bedą mieli happy rodzinę. Nie bądź psem
ogrodnika :

Takie głupie gadanie - co ma piernik do wiatraka?!



Wiatrak może sie rozpierniczyć ofkorz ;)

Nie lubisz, a tłumaczysz się jak LPRy i inne. Kto powiedział, że jak
zostaną zalegalizowane ich związki, to będą mogli adoptować dzieci.
Takie głupie gadanie - co ma piernik do wiatraka?! Tu chodzi o
zalegalizowanie związków w sensie prawnym, czyli np. żyje sobie dwóch
gejów, jeden ginie w wypadku a spadek po nim dostaje jego rodzina a nie
partner, bo w Polsce w sensie prawnym ich związek nie jest legalny.

--
Piotr Slawinski



------------
Najpierw sie lapie paluszek a pozniej cala dlon. A co mi wyjezdzasz z
wypadkami a co maja wypadki samochodowe do homoseksualizmu ( takie samo
pierdo...nie jak te twoje z piernikiem). Istnieje w Polsce knkubinat i innch
wiele mozliwosci aby w/w opisanym przypadku sprawe dalo sie zalatwic. a
malzenstwa .... ludzie nie dajmy sie zwariowac, niedlugo beda legalne
malzenstwa w patelnia albo kontem bankowym. Sa wazniejsze sprawy do
zrobienia.

To był tylko przykład. Konkubinat to coś innego niż małżeństwo. W
konkubinacie (o ile dobrze pamiętam) nie można nawet się rozliczać
wspólnie z podatków. Tak czy siak, chodzi mi o jedno: "żyj i daj żyć
innym". Aż tak bardzo by Ci przeszkadzało, gdyby homoseksualiści/stki
mogli/ły mieć większe prawa w Polsce? (większe, ale nie większe niż inni
Polacy)

--
Piotr Slawinski



-------------
Przeciez maja takie same prawa. Czy plyca jakies dodatkowe podadtki? nie
moga glosowac? czy cokolwiek w prawach ich rozni. Nie. Malzenstwa
homoseksualne to pierwszy krok, pozniejszym jest prawo do dzieci. Juz takie
glosy slychac w krajach gzie takowe malzenstwa sa juz norma. A po co to
wszystko o stworzenie uludy "prawdziwej" rodziny mam tata i dziecko. Nie
wiem czy zdrowy jest uklad gdzie dziecko mialo by byc w takiej rodzinie ale
obawiam sie ze nie. Zdaje sobie sprawe, ze "odpowiednie grupy nacisku"
(ladnie sie to nazywa) wczesniej czy pozniej przeforsuja ustawy i o
zwiazkach malenskich i o dzieciach, ale nie mozna im tego ulatwiac. Swiat
sie zmienia i niestety nie na taki jaki byc powinien (w/g mnie ).
Brerrrrrrrrr  coraz ciezej byc "normalnym"

Użytkownik "Shemesh"
Ja?
Ja w ogóle nie odnoszę się do tematu ;P
Zlewam to ;)
Podobnie jak Ty ironizuję sobie ;P



--------------
A co można innego robić przy takim seksuologu, od siedmiu boleści? :-)
Od razu przypomina mi się, jak to Kaziu był seksuologiem-amatorem. Poszedł
Kaziu, przyjaciel rodziny wraz Jolą i Zdzisiem - z małżeństwem - do
seksuologa, bo coś im się pożycie nie układało... Jola weszła do gabinetu,
Zdziś i Kaziu siedzą w poczekalni, ale długo nie wychodziła, ci
zniecierpliwieni... w pewnym momencie zauważyli, że nad drzwiami są okna...
Zdziś podsadził Kazia, ten zagląda przez szybę:
- Kaziu i co?
- Zdzisiu, jak ja się znam na medycynie, to oni się pierdolą...

Pozdrawiam
Darek

FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie" - autor
Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości,
małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich
podatków.
Cena detaliczna 12 pln. Możesz ją znaleźć na

http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897

Dnia 2006-11-02 10:39:05 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach
przyrody grupowicz *k2* skreślił te oto słowa:

FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie" - autor
Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości,
małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich
podatków.
Cena detaliczna 12 pln. Możesz ją znaleźć na

http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897



Kibek, zlituj sie ;)


Dnia 2006-11-02 10:39:05 w sprzyjających i
niepowtarzalnych okolicznościach przyrody grupowicz *k2*
skreślił te oto słowa:

| FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie"
| - autor
| Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły
| ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie -
| zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków.
| Cena detaliczna 12 pln. Możesz ją znaleźć na

| http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897

Kibek, zlituj sie ;)



    SPAM jest SPAM
    http://blogi.zlotemysli.pl/

k2

Do all forumowiczów!
1. Kto z Was mieszka w Krakowie?
2. Pytanie do mieszanych polsko-ukraińskich małżeństw i par: jak się
poznaliście??
Grzegorz Kaczmarczyk



Rodzina Kaspszakow z Balic. Pewnego wieczoru spotkalismy sie na prywatce. Ja
popilem, ona popila, jak chwyciłem za zada a ona nie odmówiła..
Czesław Kaspszak

Potrzebuje pomocy w załatwieniu "legalnego statusu".
Skonczylem studia w Polsce, przylecialem do USA (do zony i jej rodziny) i
mam zamiar zostac tu juz na stale !
Mam wize turystyczna (lecialem 3 raz - dostalem 6 m-cy).
Moja zona ma Green Card od 11 lat, ale dopiero za rok bedzie mogla skladac
papiery na obywatelstwo.
Nie zlozylismy jeszcze dokumentow na mnie, bo ostrzegano nas ze wtedy
mogliby mnie cofnac na lotnisku (immigrant intend) a procedura trwa tak
dlugo ze predzej dostane GC jak zona bedzie citizenem :-)
Ale tym razem przylecialem na dobre i nie mam zamiaru wracac. Chce czekac na
GC tutaj-razem z zona.
Aby nie lamac prawa chcialbym jednak zlozyc papiery na GC (to sie chyba
nazywa sponsorowanie przez rodzine)
Bylem raz w biurze emigracyjnym ale oni za pomoc przy zlozeniu tych papierow
chca ponad 200$ - wiem ze mozna to zrobic samemu, jezeli sie wie co i
jak.....i tu mam do was prosbe - moze mi ktos objasnic jakie formularze
trzeba wypelnic, jakie dokumenty z Polski trzeba miec (akt malzenstwa, akt
urodzenia, itp...), no  i skad je wziasc (czy mozna z internetu?) i gdzie je
zlozyc ? (Chicago).
I jeszcze jedno  - czy powinienem rejestrować sie w Selectiv Service ??? (w
styczniu bede mial juz 26 lat i bedzie koniec)

Z gory dzieki za pomoc
Adam

Aby nie lamac prawa chcialbym jednak zlozyc papiery na GC (to sie chyba
nazywa sponsorowanie przez rodzine)
Bylem raz w biurze emigracyjnym ale oni za pomoc przy zlozeniu tych
papierow
chca ponad 200$ - wiem ze mozna to zrobic samemu, jezeli sie wie co i



typowy polak. oczywiscie nikomu za nic nie plac. nie chodz do restauracji,
zona cie ostrzyze a buty mozna sobie wyplesc z lyka.

jak.....i tu mam do was prosbe - moze mi ktos objasnic jakie formularze
trzeba wypelnic, jakie dokumenty z Polski trzeba miec (akt malzenstwa, akt
urodzenia, itp...), no  i skad je wziasc (czy mozna z internetu?) i gdzie
je
zlozyc ? (Chicago).
I jeszcze jedno  - czy powinienem rejestrować sie w Selectiv Service ???



(w

tak

styczniu bede mial juz 26 lat i bedzie koniec)



p


Co do "ceny" to masz trochę złe informacje. Aż tyle to to nie kosztuje.
Zresztą to też zależy, w którym stanie.

Pozdrawiam
Shardar

| Co mozecie powiedziec o adwokatach ktorzy zajmuja sie malzenstwem dla
| papierow (zalatwiaja obywatela, przeprowadzaja sami cala procedure) i
| inkasuja oczywiscie sumke ok.10tys $. Czy ktos z was skorzystal z takich
| uslug i jak na tym wyszedl?

| To zdaje sie takie same jak jak ten co przygotowuje do rozmowy z konsulem.
| Za lewe malzenstwo dziesiec lat temu Chinki dawaly 30 000 dolarow nie
| liczac ewentualnych adwokatow. Mysle, ze dzisiaj trzeba dolozyc jeszcze
| z 10 tysiecy. Polecam amerykanski film Green Card.



Chyba, ze zlapales redneczke na swoj wdziek i bezpretensjopnalnosc.
Wtedy nie dosc, ze nic nie kosztuje to jeszcze tesciu posponsoruje.

PS. Nielegalny przerzut Chinczyka do USA to dzisiaj ponad 30000
dolcow. 30 tys i ciagle jest sie nielegalnym. Malzenstwo legalizuje
pobyt i po trzech latach daje obywatelstwo a wtedy sciaga sie z Chin
cala rodzine jaka tylko sie da. Jest to wiec 'family business' i takie
malzentwo traktowane jest jako klanowa inwestycja.


Jeden drobny szczegół. Ona pyta o małżeństwo, a ty jak widzę z uporem
maniaka, zasuwasz o przemycie i legalizacji chińczyków.

Pozdrawiam
Shardar



A Chinczycy to nie maja prawa sie zenic/za maz wychodzic?
Pisze o Chinczykach bo problem ten najczesciej wychodzi
wlasnie przy okazji tej nacji.

Przykro mi i przepraszam, ze rozwialem twoje nadzieje
na tani ozenek ale zycie jest brutalne. Nie spuszczaj
nosa w dol zawsze sie moze trafic okazja, ze to tobie
dadza pare tysiecy, bylebys tylko sie ozenil z 250 funtowa
panna, co to 'musi' brac slub-juz i natychmiast-by
uratowac 'honor' rodziny.

Moj znajomy z pracy (Polak, jest w USA nielegalnie z cala rodzina,
przedluzyl wize turystyczna, zamierza zostac na stale) powiedzial mi
niedawno ze co miesiac placi ciezkie pieniadze prawnikowi za zalatwienie
GC.
Poniewaz jest to czlowiek sporo starczy ode mnie, nie rozesmialem sie mu w
twarz, ale zanim zaczne go przekonywac ze najprawdopodobniej jest
bezczelnie oszukiwany przez owego prawnika, i ze nie ma zadnych podstaw do
otrzymania przez niego GC (za wyjatkiem DV chyba), czy ktos z grupy
spotkal sie z tym aby osoba nielegalnie przebywajaca i pracujaca w USA
dostala GC?
Jezeli tak, to na jakiej podstawie?
Jakie sa szanse?
Zaznaczam ze ten czlowiek jest tu z rodzina i zalatwianie tego przez
malzenstwo nie wchodzi w gre.

Pozdrawiam,
Marcin

Przy wylocie z kraju tez nikt sie nie pyta czy jestescie malzenstwem.
Ja wylatywalem z zona ktora defacto (ale tylko w USC) miala zmienione
nazwisko, ale leciala na starym paszporcie i nikt sie nic nie pytal.



A czy na lotnisku w USA podchodziliście do bramki razem czy oddzielnie? O
ile pamiętam rodziny chyba podchodzą razem. Wiem, że możemy podejść
oddzielnie na różnych paszportach jakbyśmy się nie znali (nawet do różnych
bramek), ale co wtedy jak mi przybija pobyt na 6 miesięcy a żonie np. na
miesiąc? Razem przynajmniej spotka nas to samo...

white

----- Original Message -----

Newsgroups: alt.pl.usa
Sent: Friday, February 07, 2003 3:24 PM
Subject: Jeszcze raz o wizie imigracyjnej!

przeczytalem post pt "Pytanie o wize emigracyjna" i chcialem zapytac znawcow

czy tylko te trzy(wmienione w tamtym poscie) mozliwosci kwalifikuja dana
osobe do otrzymania takiej wizy??

sa inne sposoby na taka wize??

Nie ma innych w chwili obecnej dla obywateli z Polski.

i najwazniejsze
co z wolnoscia wyboru kraju w ktorym sie chce zyc? tzn czy istnieje wogole
cos takiego i czy brane jest to pod uwage(a tak konkretnie to chodzi mi o
sytuacje gdy nie chce mieszkac juz w polsce tylko np w USA i chcialbym tam
mieszkac legalnie czy jest taka mozliwosc jak nalezy sie za to zabrac, co
zalatwic, jak sie na to zapatruje rzadz USA, jakie sa procedury, ile trwaja
i wogole)
dzieki

A kogo obchodzi Twoj wybor? Jeszcze jeden co sie urwal ni z gruszki,
ni z pietruszki... Rzad USA ma gdzies w glebokim powarzaniu Twoje
problemy egzystencjonalne w Polsce. Takich marzycieli jest miliony
ktorzy mowia "Ja chce".

Loteria
Malzenstwo
Laczenie rodzin

That's all



W Warszawie nigdy sie nie dorobie
informatyk z Warszawy

Jak wyjade, to na zawsze

Obawiam sie, ze skala emigracji z ostatnich lat to nie te kilkaset
tysiecy, do których wladza sie przyznaje, tylko grubo ponad
"podejrzewane" dwa miliony. Wyjezdzaja pewnie glównie ludzie mlodzi
po studiach, którzy mieli budowac przyszlosc tego kraju, a zostaja
starsi, niewyksztalceni i bezradni albo zbyt bogaci, by musiec w
ogóle wyjezdzac. Do tego dolózmy niechec mlodych malzenstw do
posiadania dzieci, upadek znaczenia rodziny, co powoduje starzenie
sie spoleczenstwa. Bo co ma mnie zachecic do posiadania dzieci?
Raczej nie tysiac zlotych "becikowego". Dodajmy tykajaca bombe
zegarowa o nazwie ZUS i mamy gotowy przepis na katastrofe.

Mam wielka ochote wyjechac. Nie na rok czy dwa, nie zeby sie
dorobic. Jak wyjade, to na zawsze. Wypre sie tego kraju, gdy tylko
bede mógl zapewnic sobie i dzieciom obywatelstwo innego kraju. Potem
bede sukcesywnie sciagal cala rodzine do siebie, bo nie chce ich
zostawic w tym bagnie. Przed wyjazdem powstrzymuje mnie tylko
niezdecydowanie zony. Ale nad tym jeszcze pracuje

Calosc

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,75055,3608616.html

A.L

Witam serdecznie

Pytanie wydaje się banalnie proste... Wiem, że nie jest jednak tak proste w
realizacji...

Ja 29 lat, mąż 30, dwójka dzieci. Oboje pracujemy w administracji rządowej.
Posiadamy mieszkanie, garaż, samochód.
Chcielibyśmy to wszystko sprzedać i przenieść się na stałe do USA.
Nigdy nie staralismy się o żadną wizę.
Jak najlepiej i najszybciej wyjechać? Ile kosztuje pozyskanie "sponsora"
który ściągnąłby nas. Słyszałam, że wystarczy sponsor dla jednego z
małżonków by cała rodzina miała możliwość legalnego wyjazdu.
Czy ktoś korzystał może z usług jakiejś pewnej firmy tu w Polsce bądź tam w
USA która zajmuje się czymś takim...??
Bardzo nam zależy na wyjeździe legalnym - żadne kombinowanie przez Meksyk
itp.

Pozdrawiam serdecznie i bardzo liczę na pomoc w realizacji naszego
marzenia.... ;-))

Marzena


Czyli jak mam GC to nie mogę się starać o wizę k1? Myślałem że jak mam GC to
mogę też to zrobić. Dzięki za info. Tylko w takim razie co robić czekać 5
lat?



Rozwazyc zawarcie slubu poza USA. Wtedy obowiazuja inne przepisy
o laczeniu rodzin. W mej rodzinie byl przypadek, ze oblubieniec
wjechal do USA na wizie turystycznej, tu zawarl malzenstwo z posiadaczka
GC i juz pozostal. Nie wiem czy to byl fux, czy tez sa na to paragrafy,
moze warto sprawdzic ta droge.

| Czyli jak mam GC to nie mogę się starać o wizę k1? Myślałem że jak mam
GC to
| mogę też to zrobić. Dzięki za info. Tylko w takim razie co robić czekać
5
| lat?

Rozwazyc zawarcie slubu poza USA. Wtedy obowiazuja inne przepisy
o laczeniu rodzin. W mej rodzinie byl przypadek, ze oblubieniec
wjechal do USA na wizie turystycznej, tu zawarl malzenstwo z posiadaczka
GC i juz pozostal. Nie wiem czy to byl fux, czy tez sa na to paragrafy,
moze warto sprawdzic ta droge.



A pozniej zaplacil  $1000 kary i dostal GC, ale do czasu rozpatrzenia jego
petycji byl nielegalnie.

Tusia


| Czyli jak mam GC to nie mogę się starać o wizę k1? Myślałem że jak mam
GC to
| mogę też to zrobić. Dzięki za info. Tylko w takim razie co robić czekać
5
| lat?

| Rozwazyc zawarcie slubu poza USA. Wtedy obowiazuja inne przepisy
| o laczeniu rodzin. W mej rodzinie byl przypadek, ze oblubieniec
| wjechal do USA na wizie turystycznej, tu zawarl malzenstwo z posiadaczka
| GC i juz pozostal. Nie wiem czy to byl fux, czy tez sa na to paragrafy,
| moze warto sprawdzic ta droge.

A pozniej zaplacil  $1000 kary i dostal GC, ale do czasu rozpatrzenia jego
petycji byl nielegalnie.



Bylo to 20 lat temu a wtedy sie jeszcze za to kar nie placilo, od chwili
zlozenia petycji do rozpatrzenia byl legalnie, bo w odpowiedzi nie
dostal prosby o opuszczenie USA. A czy ktos kto ma wize tyrystyczna
i zlozyl petycje o przedluzenie, po dniu wygasniecia waznosci wizy
a przed dostaniem odpowiedzi jest nielegalnie? A ktos kto bedac
legalnie na wizie turystycznej wnosi o zmiane statusu, do czasu
rozpatrzenia petycji jest nielegalnie? Pomysl sobie Tusiu troszke
dluzej a po tym dopiero pisz. I nie strasz kara 1000 dolarow za
przewinienie, ktore nie mialo miejsca. A w ogole naprawde myslisz,
ze nawet gdyby, to kwota 1000 dolarow to w USA takie wielkie mecyje
i nie warte tego "dla sprawy".


Witam
Czy może ktoś z was orientuje się ile kosztuje złatwianie GC juz na miejscu
w USA (chodzi mi tu o wynajęcie prawnika, który sprawne pokieruje całą
sprawą).

pozdro.



znajomy zalatwial GC poprzez sponsorowanie od pracodawcy. bylo to w
latach 94-95. Firma w ktorej wtedy pracowal (mial tymczasowe
zezwolenie na prace) poszla mu na reke i podpisywala wszystkie docs do
Labor Dept. Oplaty dla prawnikow pochlonely jednak okolo $6K. Sam
proces dostania certyfikacji do pracy jest skomplikowany i urzednicy z
Labor Dept. odrzucaja duzo podan, mozna sie oczywiscie odwolywac, ale
do tego najlepsi sa adwokaci, ktorzy oczywiscie kosztuja. W momencie
uzyskania certyfikatu z L. Dept. w grupie 'Professionals' lub
'Skilled' GC uzyskuje sie od razu. Tak bylo wtedy, teraz przepisy sie
pewnie troche zmienily i samo uzyskanie certyfikatu moze byc
trudniejsze.

Pamietaj jednak ze wystepujac o GC musisz miec jakis powod aby ja
otrzymac,
INS nie daje ich ni z gruszki ni z pietruszki tylko dlatego ze ktos
wynajal adwokata. Powody dla ktorych mozna ciagle dostac staly pobyt
czyli GC to miedzy innymi:

-- malzenstwo z obywatelem(telka) USA
-- laczenie rodzin (rodzice, dzieci)
-- osoby przydatne dla USA (naukowcy, profesjonalisci, zawody w
ktorych brakuje ludzi do pracy np. pieliegniarki)
-- uchodzcy (polityczni, przesladowani ze wzgledu na religie,
narodowosc lub rase)

szczegoly mozna znalesc na stronie INS

Powodzenia.
Tadek

Małżenstwo (maz i zona) prowadza niezalezne choc o tym samym profilu dział.
gospod. Czyli kazdy z nich ma firme o tym samym profilu.
Moje pyt. jest takie:
1. czy maż zonie moze wystwawic rachunek (firma firmie)?
2. czy zona moze byc "podwykonawca" meza?

Sa to ryczałtowcy , usługi ogolnobudowlane.

Czy takie relacje (2 firmy w rodzinie) moga bez przeszkod (nie  naruszajac
prawa) funkcjonowac.

Pozdr.
Krystian

On 4 Sty, 19:26, "Eneuel Leszek Ciszewski"


|  ręki, popsute zostały zęby,
| odebrano mi prawo
| do założenia rodziny...
| Podpadłeś urzędowi stanu cywilnego?

Nie podpadłem. Mylisz, że gdybym podpadł, lżej by mi było? :)
Wątpię, bo jestem człowiekiem słabej, chwiejnej wiary. ;)

Dzięki konkordatowi mamy te same skutki małżeństwa cywilnego i kościelnego
(i to bez względu na to, w jakim Kościele jest zawarte) czy może coś plączę?
Jeżeli nie plączę -- na zasadzie kanału ;) zwrotnego można uznać za nieważne
małżeństwo cywilne zawarte bez miłości, czyli tak zwane z rozsądku, jako że
małżeństwo kościelne zawarte bez miłości jest nieważne...



Bzdura, bzdura i jeszcze raz potworna bzdura.

Slub koscielny moze [ale nie musi] miec skutki cywilne, slub cywilny
nie ma skutkow koscielnych.

Niewaznosc jednego nie wplywa na waznosc drugiego [trzeba to
udowadniac w oddzielnych postepowaniach] rozwiazanie jednego nie
wplywa na trwanie drugiego.

Slub cywilny i koscielny to niezalezne byty - konkordat umozliwia
jedynie zawarcie slubu cywilnego razem z koscielnym zeby bylo latwiej.

Swego czasu (już naprawdę daaaaawno temu) złożyłam z pomocą syna wniosek
przez internet o otwarcie eKonta.
Syn pomylił się niestety (czego nie zauważyłam) przy wpisywaniu nazwiska
panieńskiego.
Od tego momentu zaczęły się moje problemy, a rachunku nie mam do dnia
dzisiejszego.
Kilka razy dzwoniłam na infolinię, odwiedziłam dwukrotnie stanowiska
(kioski) mBanku w marketach.
Otrzymywałam różne odpowiedzi:
- proszę przynieść odpis aktu małżeństwa
- proszę przynieść odpis aktu urodzenia
Z tym, że to nic nie pomogło. W mBanku konta ma cała moja rodzina (do kont
córek mam pełnomocnictwa) i po tych przygodach jakie miałam to jest jedyny
powód dla którego jeszcze chce otworzyć konto.
De facto do rozwiązania tego problemu powinna wystarczyć moja wizyta w
mPunkcie z nowym dowodem osobistym.

Czy macie pomysł jak to załatwić szybko i skutecznie? Nic nie mam to
pracowników mLinii czy kiosków, ale prawda jest taka, że często udzielają
różnych (czy wręcz sprzecznych) informacji.

Proszę o sensowne odpowiedzi. Za odkrywcze pomysły w  stylu "trzeba było
uważać przy wypełnianiu wniosku" również podziękuję. :)

Pozdrawiam


kiedy spotykam w kosciele rodzinę
od lat w tym samym skladzie
ich znak pokoju dla mnie skarbem




na ten temat:

  *Małżeństwo pewnego matematyka*

  Zajmijmy się przez chwilę małżeństwem matematyka
  który mieszka nade mną
  tego
  co to żonę obsypywał kwiatami w zimie
  aż przyszła wiosna i nie cieszyły jej kwiaty
  nudziła łatwo dostępna naturalność

  i już tylko
  bzy pachniały za oknem
  czeremchy czeremchy w wazonach drzew
  śpiewał nocą wiatr
  a matematyk nie mógł liczyć
  by czeremchy i bzy w jego rękach spodobały się żonie

  - właśnie natknąłem się na niego
  zerkając jak ukradkowo przytula na ulicy
  uśmiechniętą dziewczynę w kwiecistej sukience
  ho ho myślę sobie
  oto mam na widoku wspaniały przykład
  małżeństwa do potęgi drugiej


Kiedys gdzies czytalam, ze kazdy z nas, gdyby sie urodzil w rodzinie
bandyty, mial jego geny i przechodzil koleje, jakie on przechodzil...tez
bylby bandyta. I ja w to wierze. Tak wiec daleka jestem od potepian i
czucia sie lepsza.



W takim razie ja urodziłem się w świętej rodzinie :)
Złote Wesela to u nas coś naturalnego, chyba że współmałżonek
umrze wcześniej (w pewnym momencie wszystko - nawet i zdrady -
zależy już tylko od przypadku). Oburzasz się na niestałość
a sama ile lat byłaś z kimś najdłużej? Ja 25 i nie skończyła
tego czyjaś zdrada, tylko po prostu coś się skończyło.
Człowiek wyrasta ze związku tak jak wyrasta się z lat szkolnych.
Albo inaczej - mam od kilku miesięcy kotka, Devona Rexa, który
je więcej niż zwykły kot, ale za to jest bardziej aktywny bo
ma zwiększony metabolizm. Otóż pomyślałem sobie niedawno,
że ja też mam taki zwiększony metabolizm :) i dlatego
25 lat dla mnie to jak dla innych 50.
A jeśli wspomnę sobie, że kiedyś biblijni ludzie żyli
podobno kilkaset lat to myśląc o małżeństwie
chwalę Pana za jego mądrość.

Pozdrawiam,
marco

----- Original Message -----

Sent: Friday, May 06, 2005 8:16 PM
Subject: Re: # Wiek

Wiek nie ma znaczenia, dopóki nie ma znaczenia.

a nie Konradowi. ;-)
Pozdrówka. Rosa



A jeżeli dziewczyna peela była z tego gatunku, dla którego nawet starszy
jest za młody? Są takie dziewczyny - ja się z nimi zawsze dziwnie czułem - a
i są z drugiej strony takie, które niespecjalnie się różnią od młodszych
kolegów. Ma to pewien związek ze zdrowiem, ale raczej z aktywnością, z
rzutkością intelektualną.

10 lat kobieta starsza - słyszałem o jednym takim bardzo udanym małżeństwie
(w rodzinie mojej koleżanki z pracy).

Z drugiej strony nie wierzę, żeby po dwudziestym roku życia różnica wieku 3
lata była dla kogoś samoistnie istotna. Dwa-trzy lata to jeszcze
równolatkowie. Cztery lata różnicy są istotne w kalendarzu chińskim - roczne
znaki ichniego zodiaku stoją wtedy w dość korzystnych konfiguracjach (np.
świnia z kotem); kobieta potrafi się jeszcze naprawdę zakochać, choćby
partner był dziecinny nad swój wiek. Z drugiej strony jeśli oferma-on wiąże
się z ofermą-nią, to drażnią się wzajemnie ofermowatością i 6-letnia różnica
wieku na korzyść kobiety może powściągnąć ewentualne sprzeczki (w takim
układzie kobieta jest bardziej wyrozumiała, a mężczyźnie wstyd się czepiać).

Marek P.


Czytam sobie te jego listy, i naciagam gumowa granice wybaczenia.
Jestem nienormalna prawda ?...



Nie, naiwna. Te tłumaczenia to naciąganie. Prawdą jest, że faceta
determinuje seks, ale jeśli kocha i decyduje się na małżeństwo

jego monogamii i akceptuje to. (oczywiście mówię tu o standardowym
modelu rodziny). Koniec. Żadnych takich gadek.

To było zdanie Pazika.

Witam Paziku !


| Czytam sobie te jego listy, i naciagam gumowa granice wybaczenia.
| Jestem nienormalna prawda ?...
Nie, naiwna. Te tłumaczenia to naciąganie. Prawdą jest, że faceta
determinuje seks, ale jeśli kocha i decyduje się na małżeństwo

jego monogamii i akceptuje to. (oczywiście mówię tu o standardowym
modelu rodziny). Koniec. Żadnych takich gadek.

To było zdanie Pazika.



Mozliwe, ze lepiej by bylo wyjsc za maz za jakliegos porzadnego mezczyzne,
ktory to i uszczelke w kranie naprawi, i gozdzika w Dzien Kobiet
przyniesie, ale czy o to chodzi...
A w kazdym uczuciu jest odrobina naiwnosci, ludzimy sie, ze rzeczywistosc
jest taka jaka chcielibysmy widziec.
Oby wiecej bylo takich facetow jak Ty, a skoro ich nie ma to niech
przynajmniej beda tacy co oszukuja nas w taki ujmujacy, cudowny sposob.

Uszanowanie
Sylwia

..............................
U nas natomiast upowszechniła
się forma "Szanowni Państwo". Jestem przeciwny stosowaniu tej formy!
Pasuje ona
bowiem do małżeństwa, rodziny, publiczności. Stoję na stanowisku, że
do firmy
powinno się pisać "Szanowni Panowie," lub "Szanowne Panie, Szanowni
Panowie,"
czy też "Szanowne Panie i Panowie". W konsekwencji użycia któregoś z
wymienionych zwrotów, w dalszej treści pisma winno mieć zastosowanie
formy "Wy". "Szanowni Państwo," wymaga ciągłego popwtarzania tej
formy, np.: "W
odpowiedzi na Państwa pismo...", "Zwracamy się do Państwa z ....",
itp.
Co o tym sądzicie? [A nie, co o tym Państwo sądzą?]



---------------------------------------------
Pasuje również do zbiorowiska kobiet i mężczyzn, którzy (w podanym
przypadku) mogą zarządzać określoną firmą. Użycie jako wstępnego
zwrotu "Szanowni Państwo", nie wyklucza w dalszej treści
korespondencji użycia zaimków, które podajesz jako przykłady. Moim
zdaniem Twój wywód jest nieco bałamutny i opiera się na tym, że
ograniczasz początkowy zwrot jedynie do Pana i Pani jako małżeństwa i
wszystkich innych, tylko nie przedstawicieli jakiejs firmy. Na jakiej
podstawie?

Witam,

Muszę zaadresować sporo zaproszeń ślubnych i zastanawiam się nad odmianą
niektórych polskich nazwisk. Adresatami są małżeństwa i rodziny, więc są
to teksty typu "X i Y Adamowiczowie", "P i Q Kowalscy" itd.

Nazwiska na -cki,-ski,-dzki są łatwe - odmieniają się jak przymiotniki.
Nazwiska zakończone spółgłoskami też są proste - Adamowiczowie,
Traczowie, Borsukowie...

Mam trochę wątpliwości co do nazwisk zakończonych samogłoską -a, np.
Czajka, Lichwa, Kamoda.
Jak pisać tutaj? Moim zdaniem "A i B Czajkowie, Lichwowie, Kamodowie".
Ale polonistą nie jestem, proszę o pomoc. Ciekaw jestem również jakiej
formy powinienem użyć, jeśli piszę do dwóch kobiet o takim nazwisku:
Helena i Urszula Czajka (bo chyba nie: Czajki)?

Jacek Adamowicz (na szczęście w liczbie pojedyńczej :)


Muszę zaadresować sporo zaproszeń ślubnych



Gratulacje !! ;)

i zastanawiam się nad odmianą
niektórych polskich nazwisk. Adresatami są małżeństwa i rodziny, więc są
to teksty typu "X i Y Adamowiczowie", "P i Q Kowalscy" itd.



Niby nie powinno się odmieniać nazwisk, ale akurat w naszym języczku czasem
brzmi to potwornie sztucznie.
Można zaprosić W. i A. Kowalskich, ale np. już z Kamodami bezpieczniej
będzie gdy wystąpią jako E. i A. Kamoda (zapraszam niniejszym Euzebiusza i
Anastazję Kamoda).

Helena i Urszula Czajka (bo chyba nie: Czajki)?



Tak. Nawet w konstrukcji "Helenę i Urszulę Czajka".


obrazuja nasza oswiadczenie z USC?

"Swiadomy/a praw i obowiazkow wynikajacych z zawarcia malzenstwa
uroczyscie
oswiadczam, ze zawieram zwiazek malzenski z XY i przyrzekam jej/mu, ze
uczynie wszystko, aby nasze malzenstwo bylo trwale, zgodne i szczesliwe.



Oczywiście, że nie. Przecież cały czas daję to do zrozumienia.
W angielskich urzędach niczego się nie przyrzeka.

Dlatego ja nie uważałam tej formalności za ślub zobowiązujący mnie do
czegokolwiek, ani dający mojemu cywilnemu mężowi jakieś prawa małżeńskie. To
raczej Zjednoczone Królestwo miało obowiązek mnie zaakceptować i przyznać mi
wszystkie prawa rezydenckie i tylko z tego powodu ten ślub w Londynie
zawarliśmy.

Za żonę zaczęłam uważać się dopiero po ślubie kościelnym.

BTW pięć miesięcy po ślubie cywilnym (który odbył się w ścisłej tajemnicy,
tylko my i świadkowie) mieliśmy zaręczyny - też tylko we dwoje, ale
przynajmniej oficjalnie zawiadomiliśmy o tym rodziny.

A że Kościół Anglikański uznaje śluby cywilne - z taką formułką - to ich
sprawa.

Pozdrawiam

Ania

Familienbuch to kartoteka zakladana malzonkom w urzedzie stanu cywilnego
z chwila zawarcia malzenstwa na terenie Niemiec.
Jest to rowniez ksiega rodowa, gdyz zawiera wpisy dotyczace narodzonych
dzieci, takze zgony, rozwody, uniewaznienia malzenstwa itp. .
Kartoteka ta wedruje wraz z rodzina, gdy zmienia miejsce zamieszkania.
Stammbuch to skoroszyt, do ktorego sa wpinane akty stanu cywilnego,
czyli jest to forma uporzadkowanego przechowywania aktow stanu cywilnego
rodziny w domu.

                     Das Stammbuch der Familie
                     Jedes Ehepaar kann entscheiden, ob es ein Stammbuch
kaufen mĂśchte. In
                     diesem Stammbuch werden alle Personenstandsurkunden
der Familie
                     zusammengefaĂźt aufbewahrt.

                     Das Familienbuch
                     Seit dem 01.01.1958, in den neuen Bundesländern
seit dem 03.10.1990, wird
                     bei jeder EheschlieĂźung neben dem  Heiratseintrag
zusätzlich ein
                     Familienbuch angelegt.

Jacek



Dokladnie tak, lepiej tego nie mozna ujac!
Ania

Stammbuch (ja spotkałam nawet Einfamilienstammbuch) to taka książka, w którą
w trakcie zawarcia małżeństwa ten fakt zostaje w nią wpisany (łącznie z
danymi współmałżonków) . Z tyłu jest miejsce też na dane dotyczące rodziców
tychże małżonków (ale jeszcze nigdy tego nie widziałam wypełnionego).
Następnie są miejsca na adnotacje urzędowe dotyczące wpisów urzędów stanu
cywilnego, tzn. rubryczki na dzieci, z datą, nawet godziną urodzenia, a
także od razu miejsce na datę zgonu ;-))) . Ta księga wędruje z rodziną, i w
każdym kolejnym miejscu kolejne urzędy wpisują stosowne zaświadczenia.
Istotne jest chyba także to, że nie są to akty, ale wpisy i jeszcze
istotniejsze, że honorowane są one zarówno w polskich urzędach jak i w
niemieckich. Np. te, które założono przed wojną są nadal w posiadaniu rodzin
i pomimo, że właściwe dokumenty w urzędach zginęły z powodu zawieruchy
wojennej, to toto nadal istnieje i ma się dobrze. szczególnie ważne dla
osób, które starają się o obywatelstwo niemieckie.
Jako anegdotkę powiem tylko, że kiedyś widziałam taką księgę rodziny z
powycinanymi kawałkami. Na pytanie o cel, dowiedziałam się, że to jeden z
braci powycinał sobie kawałki dotyczące siebie, bowiem był dzieckiem czasów
wojny i nie mógł znieść emblematów hitlerowskich przy swoim nazwisku;-)
to by było na tyle opowieści biblijnych ;-)))
b.

Dołączam się do dyskusji w kwestii zasadniczej. Otóż w Łodzi Sąd zabrania
tłumaczom przysięgłym współpracować z biurami tłumaczeń. Ewentualnie
wykryta
praca na zlecenie agencji może skutkować wykreśleniem z listy sądowej.



To już jest ciężka paranoja i wymierzanie kar na zasadzie "szewc zawinił,
kowala powiesili". Przecież żaden akt prawny nie zabrania przysięgłemu
tłumaczyć dla firmy, a że ta firma handluje potem tłumaczeniem nie
oglądając się na urzędowe stawki, to przecież nie wina tłumacza.
Zwróćcie się z pytaniem do Sądu, jaka jest podstawa prawna tego zakazu.
Zbiorowo, to nie będą mogli nikomu nic zrobić, bo nie skreślą naraz
kilkunastu/kilkudziesięciu tłumaczy. Tylko ktoś się musi wziąć za zbieranie
podpisów, bo na TEPIS czy STP nie ma co liczyć.

prawda, wszyscy znani mi tłumacze współpracują z biurami, wpisując do
repertorium zleceniodawców, których im podają biura,



A co jeśli biuro działa po cichu? Do mnie zgłaszał się szef wrocławskiego
STP i zlecał tłumaczenie niby jako prywatna osoba. Nie od razu
zorientowałem się, że facet prowadzi jednoosobowe biuro tłumaczeń.

ale jeśli na przykład sąd
wezwie tłumacza na kontrolę (zdarza się to dość często) i znajdzie w
repertorium nazwisko kogoś, kto nie figuruje w tłumaczonym dokumencie (np.
akt
urodzenia, małżeństwa, itp.),



Co jeśli tłumaczenie zlecił przyjaciel rodziny? (Bardzo częsta sytuacja.)

Paweł

1. Jestem w USA na wizie turystycznej i z Polski od znajomych/rodziny
dostaję informacje że przyszły papiery z loterii DV. Czy muszę wracać do
Polski aby to zarejestrować, czy wystarczy że ktoś mi je przyśle do USA i
tam będę działał.



Musisz wracac, jesli nie obejmuje Cie paragraf 245i  to musisz wracac. O ile
sie orientuje to juz nie mozna z niego skorzystac.

2. Jestem NIELEGALNIE w USA (skończyła się wiza turystyczna) i dostaję
informację o wygranej loterii. Co wtedy?



Jesli zlozyles odpowiednia petycje w czasie gdy 245i obejmowal to nie musisz
wracac. W przeciwnym przypadku musisz.

3. Czy nielegalny emigrant może startować do DV, jakie trzeba podawać
adresy.



Moze startowac. Moze nawet podac adres w USA (tego tutaj nie jestem pewien)
ale reszte musi zalatwiac w ambasadzie swojego kraju.

4. Jak to jest w końcu z tym nielegalnym pobytem w USA. Podobno można
zrobić
prawo jazdy, ubezpieczyć się, założyć konto itd. Na co należy uważać.



To wszystko mozesz zrobic jak masz numer SS. Slyszalem o przekretach w stylu
wypinanie kartek z paszportu, ale uwazaj to jest bardzo, bardzo sliska
sprawa. Prawo jazdy zalezy od stanu. W jednym latwiej, w drugim gorzej. Ale
ogolnie coraz gorze jest zrobic bez papierow.

5. Jakie są szanse dla nielegalnego emigranta zalegalizowania pobytu. Co
trzeba robić? Może kupić nieruchomość itd ... ???



Sposnorowanie przez pracodawce lub malzenstwo z obywatelem / rezydentem.

Pozdrawiam
Niedzwiedz


| Moja żona właśnie otrzymała obywatelstwo Niemieckie.Chcemy wyjechać na
stałe
| do Niemiec.Czy ja również otrzymam obywatelstwo (po żonie) czy jedynie
prawo
| stałego pobytu z możliwością pracy na terenie Niemiec.

gratulacje dla zony :-MSPANC
na poczatek dostaniesz wize na rok. po roku na dwa lata,
a po tem znowu na dwa lata. czyli w sumie po pieciu
latach bedziesz sie mogl ubiegac o obywatelstwo
(jesli bedziecie jeszcze malzenstwem NMSP)



Byc moze przepisy sie zmienily, albo kazdy Land ma swoje, w kazdym razie
przechodzilam przez to poltora roku temu, i:

Moj maz posiada obywatelstwo niem. i wyjechal pierwszy. Znalazl prace,
mieszkanie i po paru miesiacach poprosilam konsulat DE we Wroclawiu o
wydanie mi wizy (laczenie rodzin). Moj maz musial sie wykazac odpowiednimi
zarobkami i  mieszkaniem, zebym przypadkiem nie musiala zyc na panstwowym
garnuszku. Wize dostalam bezplatnie po 6 tyg.

 jesli ty dostaniesz (po pieciu latach) obywatelstwo
to bedziesz musial "oddac" polskie. a dobrze aby choc jedno
z was zachowalo polskie. nienalezy palic mostow za soba...
zreszta, to podstawowa zasada na emigracji :-)))



Po przyjezdzie do DE zglosilam sie do wladz miasta i dostalam prawo stalego
pobytu na 3 lata ( powiedziano mi, ze po tym czasie bede musiala sie
okreslic czy chce znowu przedluzyc o jakis tam okres- chyba znow 3 l., albo
zrzec sie polskiego obywatelstwa i przyjac niem., czego nie zamierzam robic,
bo po co).
Bez problemu dostalam pozwolenie na prace i wymienilam polskie nowe prawo
jazdy na niemieckie (na polskim mozna jezdzic max. pol roku), co kosztowalo
jakies 25 Euro. Wcale nie potrzebowalam tlumaczenia z polskiego na
niemiecki.

generalnie jednak licz na siebie, a nie na panstwo niemieckie!



To prawda. Nie dostaniesz nic. Rosjanie dostaja kursy jezykowe (niewiele
warte), a nam sie kompletnie juz nic nie nalezy.

porady ogolne :-)



... zgadzam sie ze wszystkimi wymienionymi przez przedmowce

-badz bardzo(!) ostrozny w kontaktach z innymi polakami
 (nie pytaj mnie dlaczego)



na szczescie mam zupelnie inne doswiadczenia :-)

-naucz sie porzadnie jezyka



albo zapisz sie do jakiejs porzadnej szkoly jezykowej (mnie to kosztowalo w
sumie ok. 3500 Euro).

Funia

Ponizej ku przestrodze i ku pociesze przeczytajcie :

To sa wypociny Stowarzyszenia Katolickich Rodzin w Gdansku ( to chyba
bojówka LPR ;-)  oraz Forum Kobiet Polskich (chyba nie wszystkich ;-)

Warszawa, dn. 8 marca 2002 r.

OŚWIADCZENIE
Forum Kobiet Polskich

TAK! dla wychowania do życia w rodzinie
NIE!  dla demoralizującej edukacji seksualnej

 Jako kobiety i matki skupione w Forum Kobiet Polskich,  skupiającym 53
organizacje kobiece, z najwyższym niepokojem śledzimy zmiany wprowadzane
przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu do przedmiotu "Wychowanie do
życia w rodzinie" w kierunku demoralizującej edukacji seksualnej.
Przygotowywane są także nowe podręczniki.
Uważamy, że cele i treści programowe dotychczasowych zajęć edukacyjnych
sprawdziły się w nauczaniu szkolnym, co potwierdzają badania. Nie mają zatem
żadnego uzasadnienia jakiekolwiek zmiany w tym zakresie. Na nasze zapytanie
do MENiS o przyczynę i celowość wprowadzanych zmian nie otrzymaliśmy żadnej
odpowiedzi.
Proponowana edukacja seksualna ma charakter demoralizujący, nie przygotowuje
prawidłowo do odpowiedzialnego rodzicielstwa i życia w rodzinie.  Małżeństwo
zrównuje ze związkiem partnerskim, a odpowiedzialność rodzicielską do
stosowania antykoncepcji. Niejednokrotnie skłania też młodzież do
podejmowania wczesnego współżycia seksualnego.
W związku z powyższym wzywamy do  szerokiego społecznego protestu przeciwko
wprowadzeniu edukacji seksualnej do polskich szkół, który kierujemy do Pana
Premiera Leszka Millera.

       Ewa Kowalewska- Prezes Forum
        Kobiet Polskich
       Barbara Adamczak -Wiceprezes
       Anna Lisiewicz - Sekretarz

adres
Szanowny Pan
Leszek Miller Premier RP
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

 Wyrażam zdecydowany sprzeciw wobec zmian w  zajęciach edukacyjnych
"Wychowanie do życia w rodzinie" w kierunku demoralizującej edukacji
seksualnej.
Żądam utrzymania dotychczasowych treści programowych, które sprawdziły się
wspierając rodzinę w jej dziele wychowania i promują ekologiczny styl życia.

 (Podpis)

Stowarzyszenie Rodzin Katolickich
ul. Piecewska 9
80-288 Gdańsk

pozdrawiam

yarecki

---------------------------
   www.alternatywa.com

 Alternatywa dla Informacji
----------------------------

witam

w najnowszym nr 32 FORUM jest temat tygodnia - "malzenstwa gejow- koniec prawdziwej rodziny?" wersja on-line tutaj http://tygodnikforum.onet.pl/
Wartosc artykulow rozna wg mnie - ocencie sami

pozdrawiam

jester

Co o tym sadzicie? Wedlug mnie malzenstwa tak, adopcja nie. Ja sobie nie
wyobrazam dziecka z 'dwoma ojcami'. Jak ono by sie czulo? Co by kolezankom
i kolegom mowilo, na podworku, w szkole? To bylaby dla niego katorga.



A czy nie jest katorga dla dziecka swiadomosc róznicy materialnej jego
rodziców i rodziców tej rozpuszczonej malej zdziry z naprzeciwka?
A czy nie jest katorga dla dziecka swiadomosc, ze za chwile jego pijana mama
znowu spusci mu wpierdol, bo nie kupil jej papierosów?
A czy nie jest dla dziecka katorga swiadomosc, ze zanim zasnie musi jeszcze
poczekac az jego wujek czy tez tatus spusci sie wreszcie i przestanie je
obmacywac?
Naprawde- sa dla dziecka gorsze rzeczy niz dwuch kochajacych sie tatusiów...

Popatrzcie na dzieci z domów dziecka- one poszlyby do k o g o k o l w i e k
, byle byc znowu kochanymi... Ja np. wolalbym miec dwie mamy niz cztry
wychowaczynie, trzydziestu wspólwychowanków, jedna gre planszowa, jednego
ochroniarza, jednego pedagoga i sprzataczke...

No ale znowu jak by taka rodzina homoseksualna wychowywala? Chodzi mi o
to,
czy ich adoptowane dziecko nie biorac przykladu z rodzicow tez by nie bylo
homoseksualne? Bo orientacja skad sie bierze jak nie z wychowania wlasnie.



Hmm... To fakt- nigdy nie nakrylem rodziców na seksie... Ale to chyba nie z
tego powodu nie wpadlem nigdy na pomysl przespania sie z dziewczyna...
Zreszta nigdy nie nakrylem ojca na seksie z innym mezczyzna... Nie, nie
sadze sby byli dla mnie wzorcem seksualnym...
Watpie aby wychowanie mialo jakis wiekszy wplyw na orientacje- zreszta
pomysl- co Tobie zrobili rodzice, ze wolisz kolegów?

A moze ja do tego zle podchodze i homoseksualizm nie jest taki zly?
Chociaz
mimo, ze jestem gejem czarno widze swoja przyszlosc...



A dlaczego uwazasz, ze homoseksualizm jest zly? Wg. mnie ma dwie wady-
cholernie utrudnia zycie w naszym spoleczenstwie i nie sprzyja potomstwu...
Reszta moze byc...

Ciekawy artykuł 'Homoseksualni rodzice?' można poczytać w numerze 4/2001
czasopisma 'W drodze' na stronie:
http://www.mateusz.pl/wdrodze/redakcja/archiwum.htm

Oto fragment:

'...Warto uzupełnić to spostrzeżenie pokazaniem ewidentnych sprzeczności, w
które uwikłany jest gejowski postulat zrównania związków homoseksualnych z
małżeństwem. Jeśli na łamach gejowskiej prasy można znaleźć twierdzenia, że
małżeństwo jest "grobem prawdziwej miłości", "niedopuszczalnym zamachem na
wolność", zaś "bycie kobietą i mężczyzną jest to tylko fakt kulturowy" -
trudno nie być podejrzliwym i nie lękać się tego, że wspomniany postulat ma
na celu przede wszystkim destrukcję i jest skierowany po prostu przeciwko
małżeństwu i normalnej rodzinie, której fundamentem jest ojciec i matka.

Pisze Pani, że rodzina, którą budują mąż i żona, nie zawsze daje gwarancję
dobrego wychowania potomstwa. To prawda, jesteśmy tylko ułomnymi ludźmi. W
skrajnych przypadkach rodzice mogą nawet być słusznie pozbawieni praw
rodzicielskich. Nie zmieni to jednak faktu, że człowiek jest tak stworzony,
że ludzkie dziecko potrzebuje tatusia i mamusi. I temu właśnie faktowi
próbują zaprzeczyć zwolennicy oddawania dziecka parom homoseksualnym.

Sprzeciwiać się takim pomysłom to byłoby za mało. Trzeba się im sprzeciwiać
z najwyższą stanowczością. Nie wolno bowiem - i to kosztem małego,
bezbronnego dziecka - stawiać ideologii przed prawdą ani czyichś zachcianek
ponad autentycznym dobrem. Dość zapytać, jaki wizerunek męża i żony otrzyma
dziecko mające dwóch tatusiów lub dwie mamusie...'

Pozdr.
A.H.

mamy niedziele, popoludnie, wlasnie wrocilam z pracy, dzien dzis zimowo-
wiosenny, raz wieje silny wiatr i swieci sloneczko to znow pada snieg, jest
pochmurnie, szaro, zimno..

siedze sobie i pisze do Was kochane mordki, moje sympatyczne ludki...wiem ze
wielu z Was jest na drodze najszczesliwszej a moze tez na najbolesniejszej z
drog....wiele razy sie potkneliscie i upadliscie ale ciagle wstajecie i maci
sile isc dalej, Wasza droga milosci jest przewaznie kreta i nieoswietlona
swiecami.. nie wiecie dokad Was zaprowadzi bo jest wstega smutku i zalu..ale
mimo wszystko sposrod drozek i drog wielu wybraliscie najtrudniejsza z nich,
najbardziej wyboista- droge milosci
ale wierzcie ze kiedy bedziecie myslec ze to koniec drogi, tej bedzie
poczatek i poczatek wielkiej milosci, wtedy Wasza wyboista droga stanie sie
prosta i oswietlona a kazda kaluza na niej bedzie dla Was morzem milosci...

.... Analizowanie przyczyn udreki mija sie z celem. Odwrotu nie ma .Zadne
zaklecie , ani tez szukanie winnych nie zmieni tego co sie stalo. Zawsze
kiedy jest Ci ciezko skoncentruj sie na drobnych przyjemnosciach dnia
dzisiejszego. Daj sobie czas na wyleczenie ran , napelnij sie cisza.
 Chcialabym moc ustrzec Was od kazdego smutku , kazdej katastrofy , kazdego
wypadku. Lecz wtedy bylibyscie odcieci od wszystkich innych stworzen na tej
planecie. Nie samo szczescie , ale i smutek stwarzaja rodzine , malzenstwo i
przyjazn.
 Zycze Wam szczescia ktore przychodzi gdy tylko pozwolimy odejsc przeszlosci
i zaczniemy zyc od nowa. Zycze Wam szczescia , ale nie tego szczescia ktore
mozna kupic  odcinajac sie od swiata. Nie tego ktore mozna zdobyc ,
poswiecajac marzenia dla wygodnego zycia. Zycze Wam szczescia plynacego z
robienia tego co potraficie robic najlepiej. Plynacego z podjecia ryzyka
probowania. Ryzyka dawania. Ryzyka kochania.


mamy niedziele, popoludnie, wlasnie wrocilam z pracy, dzien dzis zimowo-
wiosenny, raz wieje silny wiatr i swieci sloneczko to znow pada snieg,
jest
pochmurnie, szaro, zimno..

siedze sobie i pisze do Was kochane mordki, moje sympatyczne ludki...wiem
ze
wielu z Was jest na drodze najszczesliwszej a moze tez na najbolesniejszej
z
drog....wiele razy sie potkneliscie i upadliscie ale ciagle wstajecie i
maci
sile isc dalej, Wasza droga milosci jest przewaznie kreta i nieoswietlona
swiecami.. nie wiecie dokad Was zaprowadzi bo jest wstega smutku i
zalu..ale
mimo wszystko sposrod drozek i drog wielu wybraliscie najtrudniejsza z
nich,
najbardziej wyboista- droge milosci
ale wierzcie ze kiedy bedziecie myslec ze to koniec drogi, tej bedzie
poczatek i poczatek wielkiej milosci, wtedy Wasza wyboista droga stanie
sie
prosta i oswietlona a kazda kaluza na niej bedzie dla Was morzem
milosci...

.... Analizowanie przyczyn udreki mija sie z celem. Odwrotu nie ma .Zadne
zaklecie , ani tez szukanie winnych nie zmieni tego co sie stalo. Zawsze
kiedy jest Ci ciezko skoncentruj sie na drobnych przyjemnosciach dnia
dzisiejszego. Daj sobie czas na wyleczenie ran , napelnij sie cisza.
 Chcialabym moc ustrzec Was od kazdego smutku , kazdej katastrofy ,
kazdego
wypadku. Lecz wtedy bylibyscie odcieci od wszystkich innych stworzen na
tej
planecie. Nie samo szczescie , ale i smutek stwarzaja rodzine , malzenstwo
i
przyjazn.
 Zycze Wam szczescia ktore przychodzi gdy tylko pozwolimy odejsc
przeszlosci
i zaczniemy zyc od nowa. Zycze Wam szczescia , ale nie tego szczescia
ktore
mozna kupic  odcinajac sie od swiata. Nie tego ktore mozna zdobyc ,
poswiecajac marzenia dla wygodnego zycia. Zycze Wam szczescia plynacego z
robienia tego co potraficie robic najlepiej. Plynacego z podjecia ryzyka
probowania. Ryzyka dawania. Ryzyka kochania.



Ale dlaczego droga miłości musi byc zasze związana z bólem i cierpieniem??
Czy te dwa pojęcia zawsze idą w parze??

Witam.
W planach kupno auta z salonu.
Jest tylko problem.
Roomster? czy 1.9 TDI Octavia 1 Tour (niestety nie kombi  ale oczywiscie
rocznik 2007).

Charakterystyka uzytkownika:
Mlode malzenstwo. W planach na pewno powiekeszenie rodziny.
Podroze raczej  w dlugie trasy, rzadko jazda po miescie do pracy jesli juz
to na zakupy czy do kina w weekend. (jakies 20 tysiecy km. miesiecznie)
Aktywne spedzanie weekendow - Narty, Alpinizm. rowery (beda na jezdzily na
haku)
Dotad liczne wyjazdy na kampingi z duza iloscia rzeczy.

Za jednym i za drugim wiele wg mnie przemawia:

Plusy:
Roomster: Powiew nowosci i lekkosci, duzo miejsca z tylu dla pasazerow. Dosc
zwinne autko. Wysoko sie siedzi. Ladna stylistyka wnetrza. Duzo fajnych
gadzetow
Octavia:  Mocny (mimo ze moc podobna) silnik dobrze sie zbiera na kazdym
biegu (chyba lepiej niz w R. i silnik pyrka zawsze a nie tylko przy
wyprzedzaniu ;) , dizel - to na pewno oszczednosc. Duzy bagaznik.
Przestronna z przodu. Klasyka - sprawdzone auto przez lata ktore juz jest
chyba dopracowane... (tak jak astra II). Klima automatyczna to chyba tez na
plus niz manualna?.

Minusy:
Roomster: Moc jako taka. Przy 2 osobach dosc zwinne. Przy duzej predkosci
zaczyna byc troche glosniej. Stylistyka ... Niektorym ta przednia szybka sie
nie podoba ;-)... Mi akurat to nie przeszkadza.  ale fakt jakby zachowano
linie to byloby chyba lepiej ;-)
Octavia. No coz typowa klasyka choc deska dosc przyjemna wizualnie i w
dotyku. Brak uchwytow na napoje.  Wiadomo dizel co powoduje ze (tylko)
troche jest glosniejszy niz benzyna. Brak poduszek z boku.

Dodam, ze porownuje tutaj cenowo oba modele bo skonfigurowalem roomstera z
wieloma dodatkami (min takich jak szklany dach, doswietlanie skretow ABS,
ESP, ASR) co dalo cene porownywalna z octavia w ktorej juz tego nie doloze.

Na pewno chce sie zdecydowac na jedno z tych aut ale poprostu nie wiemy co
wybrac...
Aha. Jesli nic sie innego nie zdazy ... mysle ze auto bedziemy  uzytkowac
conajmniej do 10 lat.
Moze Wasze opinie troche w tym pomoga... Czekam

Pozdrawiam

Jeszcze całkiem niedawno, gdyby ktoś wspomniał o "małżeństwach" pederastów
lub zastępowaniu rodzin sotniami konkubentów rejestrowych, to jego
interlokutorzy postukaliby się w czoło, pokiwali głową i wzruszyli
ramionami.

A dziś? Jak to się stało, że dziś w mediach widzimy niby całkiem dorosłych
ludzi debatujących o takich głupotach ze śmiertelnie poważnymi minami?

Ano wyznawcy Złotego Cielca, zwolennicy Nietzschego i miłośnicy Stalina
gremialnie dali nura w   p o s t m o d e r n i z m.  W mętach postmodernizmu
zamazują swoje CV, udają że ich nie ma, że nagle wyparowali. A w roli
samozwańczej elity, dzień po dniu, poprzez opanowane przez nich media sączą
truciznę postmodernizmu w mózgi poczciwych odbiorców przekazów medialnych.

Postmodernizm jest bardziej przewrotny niż nietzscheanizm czy marksizm -
zmierza do obalenia hierarchicznego porządku, autorytetów i zasad naszej
cywilizacji chrześcijańskiej przez programowe  z a m a z y w a n i e
różnic.

Zamazywanie różnic (ostrych konturów) nadaje inspirowanej postmodernizmem
rzeczywistości  m i ę k k o ś ć, co powoduje, że trucizna działa zrazu
łagodnie, nie przerywając snu.

Zamazuje się różnice między rodzicami a dziećmi, mężczyzną a kobietą,
przestępcą a jego ofiarą. Głosi się prymat rozpraszania nad scalaniem,
retoryki nad semantyką, antytezy nad syntezą, zabawy nad działaniem celowym.
Dewiacje uznaje się za normę, głosi się, że każdy powinien sam sobie
definiować zło i dobro...

Każdy człowiek ma wolną wolę i może brnąć w taką filozofię życia, albo ją
odrzucać. Dobrze jest jednak rozumieć, że i ta próba zaprowadzenia Chaosu
('rewolucji światowej'?) przez zainfekowanie naszej cywilizacji zgnilizną
zakończy się fiaskiem, bo jest sprzeczna z zamysłem Bożym.

Postmodernistyczna "europejska" współczesna Wieża Babel podzieli los
poprzednich. Szkoda tych naszych bliznich, którzy dali się omamić i brną ku
potępieniu.

co to jest ? kazanie nagrane na magnetofonie i przepisane ? Zapamietaj sie, ze nie mowi sie "pederastach" bo to jest obrazliwe !

Jeszcze całkiem niedawno, gdyby ktoś wspomniał o "małżeństwach" pederastów
lub zastępowaniu rodzin sotniami konkubentów rejestrowych, to jego
interlokutorzy postukaliby się w czoło, pokiwali głową i wzruszyli
ramionami.

A dziś? Jak to się stało, że dziś w mediach widzimy niby całkiem dorosłych
ludzi debatujących o takich głupotach ze śmiertelnie poważnymi minami?

Ano wyznawcy Złotego Cielca, zwolennicy Nietzschego i miłośnicy Stalina
gremialnie dali nura w   p o s t m o d e r n i z m.  W mętach postmodernizmu
zamazują swoje CV, udają że ich nie ma, że nagle wyparowali. A w roli
samozwańczej elity, dzień po dniu, poprzez opanowane przez nich media sączą
truciznę postmodernizmu w mózgi poczciwych odbiorców przekazów medialnych.

Postmodernizm jest bardziej przewrotny niż nietzscheanizm czy marksizm -
zmierza do obalenia hierarchicznego porządku, autorytetów i zasad naszej
cywilizacji chrześcijańskiej przez programowe  z a m a z y w a n i e
różnic.

Zamazywanie różnic (ostrych konturów) nadaje inspirowanej postmodernizmem
rzeczywistości  m i ę k k o ś ć, co powoduje, że trucizna działa zrazu
łagodnie, nie przerywając snu.

Zamazuje się różnice między rodzicami a dziećmi, mężczyzną a kobietą,
przestępcą a jego ofiarą. Głosi się prymat rozpraszania nad scalaniem,
retoryki nad semantyką, antytezy nad syntezą, zabawy nad działaniem celowym.
Dewiacje uznaje się za normę, głosi się, że każdy powinien sam sobie
definiować zło i dobro...

Każdy człowiek ma wolną wolę i może brnąć w taką filozofię życia, albo ją
odrzucać. Dobrze jest jednak rozumieć, że i ta próba zaprowadzenia Chaosu
('rewolucji światowej'?) przez zainfekowanie naszej cywilizacji zgnilizną
zakończy się fiaskiem, bo jest sprzeczna z zamysłem Bożym.

Postmodernistyczna "europejska" współczesna Wieża Babel podzieli los
poprzednich. Szkoda tych naszych bliznich, którzy dali się omamić i brną ku
potępieniu.

--
Spod znaku Maryi rycerski my huf,
Błogosław nam Chryste na bój!



Biedny A.H. przecież ja widze że nawet ty nie wierzysz w to co piszesz.
Właściwie odkąd zaczęłeś tylko wklejaś i odpisywać na posty Tobie tylko
wygodne nie wszedłem i nie przeczytałem do końca i z uwagą żadnej,
prezentowanej przez Ciebie wypowiedzi.
Sam jesteś temu winien.

pozdrawiam
fart

----------------
szanuj wroga swego
możesz mieć gorszego

Jakież to "argumenty" podsuwa się dla zwalczania katolicyzmu?
Przede wszystkim:

1) Kłamliwe bzdury o inkwizycji, wbrew historycznym faktom,
2) Bzdury o wojnach krzyżowych, które były próbą odbicia podbitych przez
    Arabów państw chrześcijańskich i miejsc świętych?
3) Bzdury o Piusie XII i Kościele w kontekście II wojny światowej, pomimo
     tylu ofiar represji!
4) Bzdury o zjawisku pedofilii wśród księży, choć to zjawisko marginalne,
    dotyczące 0,3% księzy
5) Bzdury o majątku Kościoła, choć wiadomo że Kościół jest biedny, bo
został
     obrabowany przez komunę.
6) Chamskie bluznierstwa wymyślane przez psychopatycznych bydlaków,
7) Prostackie szyderstwa z katolickich praktyk religijnych,
8) Gloryfikowanie zabijania dzieci poczętych i niedołężnych staruszków,
9) Gloryfikowanie plugastwa obyczajowego i pornografii,
10) Ośmieszanie sakramentu małżeństwa i rozbijanie instytucji rodziny.

Różni 'użyteczni idioci' (termin Lenina), obrzezani na 'postempowców',
podchwytują te "argumenty" i mielą je w kółko nie bacząc, że to wszystko
kłamstwa zmierzające do zatrucia i zniszczenia ich własnych korzeni.
Przykre to i żałosne.



Przede wszystkim:

1) Kłamliwe bzdury o inkwizycji, wbrew historycznym faktom,



Jaaasne, holocaustu tez nie bylo, tak mysla mlodzi Niemcy, a o inkwizycji
pisza w tysiacach ksiazek, i mowia o niej przekazy, bo wszystko to spiskowa
teoria dziejow jest

2) Bzdury o wojnach krzyżowych, które były próbą odbicia podbitych przez
    Arabów państw chrześcijańskich i miejsc świętych?



No pewnie, swieci tam byli przed Arabami, Arabi na ksiezyc itp. A trupy i
dzieciece krucjaty rulez! Ot filozofia katabasow.

3) Bzdury o Piusie XII i Kościele w kontekście II wojny światowej, pomimo
     tylu ofiar represji!



Bzdury? A skad wiesz ze bzdury, szuja byl, skurwiel i faszysta, ot i tyle.

4) Bzdury o zjawisku pedofilii wśród księży, choć to zjawisko marginalne,
    dotyczące 0,3% księzy



Hehehehe, chyba na odwrot, ten margines to ci co z dziecmi nie wspolzyja
(pewnie sa impotentami ja AH)

5) Bzdury o majątku Kościoła, choć wiadomo że Kościół jest biedny, bo
został
     obrabowany przez komunę.



Tak kurwa, widac to na kazdym kroku, odwiedz Bialystok, to zobaczysz jaka
bieda, az piszczy (a nie, sorki, ten pisk to opony nowego merca ksziecia
dobrodzieja wydaja)

6) Chamskie bluznierstwa wymyślane przez psychopatycznych bydlaków,



A to o nas:)

7) Prostackie szyderstwa z katolickich praktyk religijnych,



To tez ja:)

8) Gloryfikowanie zabijania dzieci poczętych i niedołężnych staruszków,



No kurwa, niech sie mecza, w imie boze, niech sraja pod siebie w bolu, niech
ich starzy napierdalaja za to tylko, ze sa - twoje milosierdzie mnie zabija.

9) Gloryfikowanie plugastwa obyczajowego i pornografii,



Nigdy nie ruchales, co? A powiedz, waliles konia? Albo ssales pralatowi? Tak
z ciekawosci pytam. Mysle, swinio, ze jestes po prostu zboczonym pedofilem i
tyle.

10) Ośmieszanie sakramentu małżeństwa i rozbijanie instytucji rodziny.



Sakrament malzenstwa jest tak smieszny, ze nie trzeba go osmieszac.

Sam fakt, ze osobniki takie jak ty istnieja sprawia, ze zaczynam rozumiec
sens istnienia obozow masowej zaglady, czego ci zycze szczerze
/p

Użytkownik "A.H.":

1) Kłamliwe bzdury o inkwizycji, wbrew historycznym faktom,



... faktom wymyślonym przez tuzów kłamstwa, matactwa
i ogólnego zaciemniania zbrodni Kościoła katolickiego
(np. Ziemkiewicza) - dodaj.

2) Bzdury o wojnach krzyżowych, które były próbą odbicia
podbitych przez
    Arabów państw chrześcijańskich i miejsc świętych?



To sam nie jesteś pewien, co?

3) Bzdury o Piusie XII i Kościele w kontekście II wojny
światowej, pomimo
     tylu ofiar represji!



Cornwella polecam :o)

4) Bzdury o zjawisku pedofilii wśród księży, choć to zjawisko
marginalne,
    dotyczące 0,3% księzy



Drewermanna polecam :o)

5) Bzdury o majątku Kościoła, choć wiadomo że Kościół jest
biedny, bo został
     obrabowany przez komunę.



Biedny Kościół, biedny...
Wszystko co zagrabiał przez stulecia komuna mu wyrwała...
Chlip... chlip....

6) Chamskie bluznierstwa wymyślane przez psychopatycznych



bydlaków,

Jakież pełne radości i ciepła słowa przedstawiciela religii
miłości...
Jeszu byłby z ciebie dumny.

7) Prostackie szyderstwa z katolickich praktyk religijnych,



...odprawianych przez prostackich wikarych...?

8) Gloryfikowanie zabijania dzieci poczętych i niedołężnych



staruszków,

Katolicka manipulacja nie ma sobie równych, co na przykładzie
powyżej...

9) Gloryfikowanie plugastwa obyczajowego i pornografii,



.... przez przedstawicieli religii miłości w stopniach od
wikarego do arcybiskupa...

10) Ośmieszanie sakramentu małżeństwa i rozbijanie instytucji



rodziny.

Już chyba nie miałeś co wymyślić...

Różni 'użyteczni idioci' (termin Lenina), obrzezani na
'postempowców',
podchwytują te "argumenty" i mielą je w kółko nie bacząc, że to
wszystko
kłamstwa zmierzające do zatrucia i zniszczenia ich własnych



korzeni.

Zieeeeew...

Przykre to i żałosne.



:o)

Powiedz, AH - ktoś ciebie traktuje jeszcze poważnie?


>