Szukaj:Słowo(a): maniak rozni wykonawcy



Tu, mnie się wydaje, wchodzi w grę taki mechanizm. Banki trzeba było
sprywatyzować bo w takim stanie jak były to przynosiły więcej szkody niż
pożytku. Urzędnicy, po prostu nie umieją niczym dobrze zarządzać. Kto miał
wyobraźnie i pieniądze i znał się na interesie ten przystąpił do wyścigu.
Polacy w tym czasie nie kupowali banków, które sprzedawało państwo woleli
robić swoje, od podstaw. W handlu jak to w handlu, to jest ostra gra,
szczególnie jak się sprzedaje nieswoje, różne rzeczy się zdarzają. Jak po
latach się okazało, że to świetny interes, jak nowi właściciele dopompowali
pieniędzy, wprowadzili swoje porządki i czerpią z tego wysokie zyski to
Polakom żal dupę ścisnął. Tu koncentracja kapitału jest bee ale w
dystrybucji gazu czy prądu już jest cacy. Teraz banki są w znośnej kondycji
jest co psuć. Ja nie widzę żadnego problemu. Trzeba to znacjonalizować i
znów doprowadzić do ruiny. I tyle. Będzie i sprawiedliwie i po polsku.
Podajcie choć jeden przykład przedsiębiorstwa państwowego, które jest
dobrze zarządzane i nie jest okradane przez funkcjonariuszy państwowych
albo ich pociotków. Przecież to nie ważne czyj jest kapitał tylko kto z
niego czerpie zyski. Jak tak lubicie to głosujcie za tym. Wykonawcy takiego
scenariusza zawsze znajda się chętnie.



W pełni popieram. Jedyne wyjście dla Polski to prywatyzacja (odrąbywanie
polityków od koryt) wszystkiego co ktoś chce kupić. Państwo nie potrafi
prowadzić działalności gospodarczej, a z uporem maniaka usiłuje to
robić. Szkoda że za nasze pieniądze.

tomekxl

Cytat: Zupełnie inaczej bawiono się w Gdyni. Na Astigmaticu, czyli pierwszym w Europie Środkowej międzynarodowym festiwalu muzyki elektronicznej, imprezowano przez całą noc, aż do południa. Przez trzy dni na scenach przy skwerze Kościuszki i na polance Redłowskiej rozbrzmiewały m.in. rytmy ambient, drum and bass czy house. W sumie wystąpiło kilkudziesięciu wykonawców reprezentujących różne style muzyczne. Pojawili się m.in. Pink Freud, Novika, Wibutee, DJ Marlboro czy Kenny Dope. Odbyły się również projekcje filmowe. Oczekiwanych wielkich tłumów nie było, ale deszczowa zmienna pogoda nie przeszkadzała prawdziwym maniakom muzyki elektronicznej, którzy przybyli specjalnie do Gdyni także z odległych zakątków kraju.

to jest art na gdanskiej 'na mazowszu'

Cytat: Wydaje mi się, że ten artykuł jest bardzo nieaktualny. Z Astigmatic, na którym
wspaniale się bawiliśmy, wyjechaliśmy wczoraj popołudniu. W niedzielę o 6 rano
nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że festiwal skrócono. Nie było więc występu
Keny Dopea i innych, zapowiedzianych na niedzielę muzyków. Mogę się jednak
mylić - chciałam sprawdzić tą informację, ale nigdzie nie znalazłam
potwierdzenia.

a to komentarz... chyba rzeczywiscie cos im nie wypalilo, bo by wiecej pisali w sumie to swego rodzaju rywalizacja byla kto fajniejszy. a moze 10 za wjazd odstraszyla. u nas zapewne by bylo spoooro wiecej ludzi na tumach a mniej na plazy gdyby chcieli kase
A ja z uporem maniaka będę twierdził, że dla wielu wykonawców ta tradycja to terra incognita. Różnica taka, że kiedyś kapele pokroju Mechaników wzorowały się na Dubliners, Pogues czy Clancy Brothers, a dziś sporo kapel sięga do Mechaników, nie wykonując kroku dalej. Nie jest to problem?



Ale tak jest z wieloma gatunkami...I to jest naturalne. Patrz np. Dire Straits- J.J. Cale; Tom Waits- Captain Beefheart, Marillion- Genesis itp. Ja sam np. dzięki Polskiej formacji RSC odkryłem Kansas i Styx. A poprzez Carrantouhill dotarłem do Silly Wizard. Brathanki doprowadziły mnie do Kolindy a Tri Yann zaczął u mnie poznawanie całej bretońszczyzny. Zawsze będą Ci, którzy bezkrytycznie przyjmują dany produkt i nieliczna grupa tych, którzy drążą głębiej. Sam często zauważałem, że spotykam np. basistów, którzy nie mają pojęcia o np. Jaco Pastoriusie czy Stanleyu Clark'u. I wbrew pozorom to jest jakiś tez plus dla muzyka... Z jednej strony powoduje to "odkrywanie rzeczy odkrytych" ( najczęściej) a z drugiej podejście do tematu z zupełnie innej, nowej strony. Czesto gruntowna znajomość tradycji w pewien sposób tworzy swoistą blokadę w podejściu do muzycznej materii. Pozdrawiam

[adminedit] zamknieto tag w cytacji
Ja nie wiem czy była taka piosenka w ogóle, bo muzyki słucham odkąd pamiętam i to było jakieś takie naturalne To może trochę dziwne, bo u mnie w rodzinie raczej nikt nie jest jakiś umuzykalniony, moi rodzice nie są maniakami, mama trochę słucha różnych rzeczy, ale nie tak, żeby sama szukać czegoś nowego. W każdym razie już w przedszkolu furorę robiły takie hity jak "Ogórek, ogórek" czy "Na marchewki urodziny" i znałem je wszystkie, naprawdę No, ale ich raczej nie będzie. Pamiętam, że uwielbiałem wtedy "Cichosza" Turnau'a i "Orła cień" Various Manx, ale później poszedłem trochę w inną stronę i ich też nie będzie. Poza tym wątpię czy to były te pierwsze. Nie, na pewno nie. Musiałbym chyba spytać rodziców, chociaż wątpię, żeby pamiętali konkretnie czym się zachwycałem we wczesnych latach mej młodości Było wielu artystów, których uwielbiałem w podstawówce, mimo, że nie znałem całych płyt, bo z dostępem do muzyki było wtedy raczej ciężko, jako że płyty kosztowały średnio 50-60 złotych, a ja no cóż byłem dzieckiem i kupowałem raczej klocki lego Ale muzyka była od dawien dawna i nawet często wracam do wykonawców, których wtedy słuchałem jak np. w zeszłym roku The Corrs, bo to całkiem porządny zespół, a zapomniałem o nim w zasadzie na jakieś 6 lat

P.S. A psa nigdy nie miałem, to był tylko przykład Miałem, i zresztą nadal mam, muzykę, ale ona nie zamierza umierać

A "Hound Dog" lubię, ale tylko lubię. Elvisa nie będzie wcale, bo nie jest mi aż tak bliski, chociaż słucham od czasu do czasu, szczególnie na święta, bo kolędy w jego wykonaniu są fenomenalne
W "szansie na sukces" pojawiła się aktualna (ta najnowsza) żonka Wisni i odpowiadając na pytania Manna o upodobania muzyczne własne i męża powiedziała, że niestety Michał uwielbia słuchać niemieckojęzycznej muzyki kabaretowej itp i katuje ją tą muzą kiedy tylko może (np w aucie) podczas gdy ona lubi muzykę elektroniczną (np. DM).
Upodobania Michała tłumaczą chyba to, że postrzegam Ich 3 oraz Lacrimosę jako w pewnym sensie podobnych do siebie wykonawców. Ten "niemiecki kabaret" jest nader dostrzegalny w twórczości Ich 3



Nawet jeśli w Ich Troje są zauważalne jakieś podobieństwa do Lacrimosy, to najwcześniej od czwartej płyty tej polskiej kapeli i to dość nieudolne. To, że jakiś inny zespół wzoruje się na czyimś image, nie oznacza, że ich muzykę coś łączy, a już w tym przypadku, no sorry podaj kilka utworów z różnych płyt i robiąc analizę wypisz podobieństwa.

Co lacrimosa winna, że wiśniewski lubi niemieckie kapele???!!!

Dokonania muzyczne obu zespołów są drastycznie różne. Masz słuch jakiś człowieku??? Nie zrozum mnie żle, ale zbyt słabo znasz twórczość lacrimosy, żeby wpozwalać sobie na takie opinie. A o słuch twój już zdecydowanie nie pytam:) wolałbym nie zgadywać jakie podobieństwa znalazłeś między Eleni a Closterkeller. A sorry, wokalistki są brunetkami, i często ubierają się na czarno.

Nie jestem maniakiem Lacrimosy, lubie tylko 3 płyty, a zespół jest mi obojętny. Przestałem się nim interesować i zaczął mnie nudzić. Ale te 3 są dla mnie nadal wyjątkowe, piękne i genialne.

Rozumiem że nie lubisz tej kapeli, co szanuję, ale wyjeżdżanie z bzdurnymi argumentami...
moze podasz swoją taktyke bo chętnie bym ją przetestował



[url=www.fmsite.pl/downloads.php?cat_id=28&download_id=47]TAKTYKA[/url]

z gory mowie, ze to nie jest taksa mojej roboty ;]
wlasna taktyka gralem przez 2,5 sezonu, szlo dobrze ale dosc ciezko, mistrzostwo zdobywalem na styk i po wielu nerwach, bym ja dal ale nie wiem ktora to bo jest tego troche z mojej roboty...

ta taksa co zapodalem jest autorstwa jakiegos FM'maniaka... ponoc daje rezultaty jak znane Killery, ja ich nie odnotowalem prowadzac Lixeoes oraz Saosan w Lechii mam juz zbudowany prestiz i solidna kadre ... jednak wiekszej zmiany nie odczulem po zastosowaniu owej taktyki... jednak nie zmienia to faktu ze jesli ma sie odpowiednich wykonawcow dla taktyki to potrafi sieczyc i warto na krotki slupek przy roznych ustawiac roslego dobrze grajacego glowa zawodnika, gdyz bardzo czesto padaja bramki, u mnie takimi kosiarkami glowa sa Zuniga i Grosicki.
Napisałam "zwykle" i nie mam takiej pewności, jaką Ty widać posiadasz, mimo że chyba nie przelicytowałabyś mnie w kwestii wiarygodności źródeł informacji. Nie będę też z uporem maniaka krążyć wokół wątku, który mnie w danej chwili zupełnie nie interesuje, przynajmniej nie na tym topiku. Dobranoc.



Skoroj jak to określiłaś, nie mogę Ciebie przelicytować, to tym bardziej teraz zrozumiałe jest dla mnie Twoje stanowisko tłumaczące środownisko prawne.
I zapewne w odczucie tych ludzi- nazywacie uczestników takich postępowań,że zachowują się Z UPOREM MANIAKA.
Bo maniactwem jest uczestnictwo w tym przez lata.
Maniactwem jest oczekiwanie...NIEUCHRONNOŚCI KARY.
Maniactwem jest domaganie się szanowania praw człowieka.
Faktycznie...lepiej przemilczeć to, bo mówienie tej prawdy nie przynosi splendoru ludziom, którzy mienią się wykonawcami prawa.

A jeżeli nie interesuje Ciebie wypowiadanie się w tym temacie, to niezrozumiały jest dla mnie Twój maniakalny upór stawania po jednej tylko stronie i komentowanie tego tak lekceważąco.
Rozumiem, że jest to forum o bardzo różnej tematyce.
Mamy możliwość żartowania, pisania PW, z którego zapewne korzystasz.
A więc miłej zabawy.
Tak mniej mitologicznie, a więcej adremowo - na moje oko niezmiernie istotny jest pierwszy człon wyrazu "fanfik". Tak, ten trzyliterowy. Fanfiki w czystej postaci to +/- amatorskie utwory _fanów_. Koleś, który na zamówienie wydawnictwa w pół roku klepie kolejnego starłorsa za czterdzieści tysięcy USD, to nie fan. To profi. Wydawnictwo dostarcza mu pakiet z LucasArts (czy kto tam włada kopyrajtem), gdzie jak krowie na rowie jest wyłożone, co wolno, a czego nie, kto w danym odcinku osi czasowej żyw jest, kto zabit, a kto zaginion, czemu imperialny niszczyciel jest większy od TIE-fightera, a AT-AT ma cztery nogi (chyba :D ). Właściwie wykonawcy pozostaje swoboda w zakresie postaci i wydarzeń dla świata piątorzędnych, ale maniakom SW to aż nadto wystarczy, żeby flejmy kręcić. I to samo naturalnie tyczy się Forgotten Realms, Dragonlance, WoD i czego tam jeszcze.
Co innego twórczość internetowa, slashe, Mary Sue i inne cuda na kiju. A jeszcze czym innym jest "pożyczanie" przez jednych profi światów innych profi i podpieranie się nimi jak kulą, kiedy własnych nóżek nie staje. Bo jednak jest różnica między sztampową hajfentezy z brodatymi kurduplami i szpiczastouchymi łucznikami, a Śródziemską trylogią Pierumowa. Jemu bodaj nawet nie chciało się wymyślać własnej mapki :)
Znalazłem coś takiego: www.rateyourmusic.com


Tu na pewno nie znajdziesz opisu, czy nawet - wykazu, wszystkich wydań danych płyt. Po wejściu na tę stronę trafiłem na recenzję Black Moon Emerson, Lake & Palmer i od razu postanowiłem zrobić mały test. Sam znam 2 wydania tej płyty, a na Rate Your Music wspominają tylko o jednym. Nie sądzę, by był to odosobniony przypadek.
Moim zdaniem najlepsze, jeśli chodzi o wykazy różnych wydań płyt, bywają strony robione przez niektórych maniaków twórczości wybranych wykonawców. Oficjalne strony zespołów zazwyczaj mnie w tym względzie rozczarowują.
Myślę, że książki Nicka Hornby'ego by tu pasowały. Szczególnie "Wierność w stereo" (sfilmowana pt. "Przeboje i podboje") - główny bohater - były DJ - prowadzi sklep muzyczny ze starymi płytami do spółki z dwoma podobnymi sobie maniakami. Wszyscy trzej ciągle robią rankingi różnych wydarzeń na wzór listy przebojów, np. "5 najboleśniejszych rozstań". Rob ocenia ludzi na podstawie tego, jakiej muzyki słuchają i zastanawia się, czy mółby żyć z dziewczyną, która ma odmienny gust, albo wcale nie zna się na muzyce. W powieści pada mnóstwo nazw wykonawców i utworów, rock/pop/folk itp.
Sporo o muzyce jest w "Był sobie chłopiec" (też sfilmowane) - przede wszystkim grunge i Kurt Cobain, a z drugiej strony folk i Joni Mitchel odgrywają istotną rolę w życiu młodocianego bohatera.
W "Długiej drodze w dół" jeden z głównych bohaterów miał kapelę, która się rozpadła, co go wpędziło w depresję. Nie potrafi żyć bez muzyki i próbuje zarabiać jako uliczny grajek.

A jeśli chodzi o muzykę poważną, to "Koncert barokowy" Alejo Carpentiera (muzykolog z wykształcenia), gdzie mowa o koncercie, w którym uczestniczą kompozytorzy z różnych epok.
O ile sobie przypominam, w "Wilku stepowym" muzyka odgrywała istotną rolę w życiu bohatera - wielbiciela Mozarta.
Ponadto u Moravii w zbiorze opowiadań "Raj" jest jedno o egzaltowanej wielbicielce opery, zwłaszcza "Rigoletta".
1. Forumowo i personalnie
1.Imie : Lukasz
2. Wiek : 27
3. Skąd się wzięła moja ksywka : od Dennisa Rodmana
4. Skąd się wziął mój avik : Las Vegas Parano
5. ulubiony mod : nie segreguje
6. znienawidzony mod : nie segreguje
7. o innych forumowiczach : sympatyczne zbiorowisko maniakow konsol
8. ulubiony forumowicz: nie segreguje
9. znienawidzony forumowicz. nie segreguje

2Growo :
Co posiadam : GoW, GRAW, Viva Pinata, WC Snooker 2007, R6 Vegas, FNR3, Oblivion, PES6, Saints Row, PGR3
Ulubione gry :Oblivion, R6 Vegas, ale to sie bardzo czesto zmienia
Ulubiony gatunek gier : RPG
najbardziej czekam na : Assassin's Creed
najbardziej zawiodłem sie na : ciezko stwierdzic, nie czuje sie zawiedziony

3Personalnie :
hobby : komputery, piwo, whiskey,
ulubiony film: Wladca Pierscieni, Las Vegas Parano, Pulp Fiction
ulubiony aktor(ka): Angelina Jolie, Johnny Depp
ulubiona ksiazka : Wladce Pierscieni
ulubiony autor(ka): JRR Tolkien
ulubiony gatunek muzyki : reggae, rock, metali i jeszcze pare innych
ulubiony wykonawca(y) : ostatnio Fantan Mojah
sport(ulubiony/uprawiany) : nie uprawiam, a lubie: pilka nozna, snooker, koszykowka itd

4szkoła / praca
kilka słów o szkole/pracy : firma Ecom-Ireland - programista
ulubiony przedmiot w szkole : informatyka?

5 Róznie
Na bezludna wyspę zabrałbym : swoja kobiete
Przyjaciel to : to wiecej niz brat
przedmioty z którymi jestem związany : komputer
co bym dał innym(niekoniecznie materialnego) : szczescie
Gdybym by władca swiata to : podalbym sie do dymisji
motto : Carpe Diem
najbardziej w sobie cenie : tajemnica
najbardziej we mnie denerwuje mnie : tajjemnica
najbardziej w innych denerwuje mnie : chamstwo
ulubione trunki : piwo, whiskey
marze o : szczesciu
jak znalazłem(am) się na tym forum ? : pewnie trafilem w googlach jak czegos szukalem
Forumowo i personalnie
1.Imie : Paweł
2. Wiek : 18
3. Skąd się wzięła moja ksywka : po tygodniu z Hiszpanami tak zostało ;]
4. Skąd się wziął mój avik : który ?
5. ulubiony moderator : -
6. znienawidzony moderator : taki jeden co mnie zbanowal ;] ale mu wybaczyłem, bo to co zrobilem bylo wbrew reg. P
7. o innych forumowiczach : Maniacy, maniacy : )
8. ulubiony forumowicz : chyba x-ripper
9. znienawidzony forumowicz. -

2Growo :
Co posiadam : xpudlo, xpudlo 360, PS, PS2slim, PC, pare gameboy;ow
Ulubione gry : Morrowind, Heroes 3, GTA SA, GTAIV, Seria HAlo, Oblivion
Ulubiony gatunek gier : MMORPg [czyt. WoW]
najbardziej czekam na : Fable 2
najbardziej zawiodłem sie na : DBZ: Burst limit

3Personalnie :
hobby : Skateboarding
ulubiony film: Pulp fiction
ulubiony aktor(ka): Tom Hanks
ulubiona ksiazka : LOtR
ulubiony autor(ka): R.A. Salvatore
ulubiony gatunek muzyki : RAp YO
ulubiony wykonawca(y) :RJD2
sport(ulubiony/uprawiany) : Skateboarding, Rugby ;]

4szkoła / praca
kilka słów o szkole/pracy : Kelner we włoskiej pizzeri
ulubiony przedmiot w szkole : Filozofia

5 Róznie
Na bezludna wyspę zabrałbym : swój pokój ze znajomymi i baterie słoneczne, żarcie oczywiście przez tel.
Przyjaciel to : ( jak to przeczytałem to mi sie familiada skojazyla xD, ale spoko) ktoś kogo znamy tak dobrze ... że wiemy o nim praktycznie wszystko, i tak samo w drugfa strone
przedmioty z którymi jestem związany : zegarek ( nie tam casio ;], porzadny )
co bym dał innym(niekoniecznie materialnego) : pada zeby miec z kim na splicie grac xD
Gdybym był władca swiata to : ludzie ... nawet o tym nie śniliście ...
motto : koko dżąmbo i do przodu
najbardziej w sobie cenie : bezpretensjonalność
najbardziej we mnie denerwuje mnie : hmmm, nie wiem
najbardziej w innych denerwuje mnie : prostackie patrzenie na świat
ulubione trunki : finlandia i danzka
marze o : kupie forsy
jak znalazłem(am) się na tym forum ? : proste zakup xpudla >> szukanie poomocy z grami
Portal dla pasjonatów, miłośników i maniaków tańca

Niezły „dance” z danceflowing.pl. Ruszył serwis Wirtualnej Polski pod patronatem Puma Free Flowing – danceflowing.pl.

Serwis danceflowing.pl ma charakter społecznościowy. Skierowany jest do użytkowników, których pasją jest taniec. Witrynę w dużej części redagują internauci, którzy – m.in. na forum – dzielą się swoją namiętnością do różnych form tańca: nowoczesnego, klasycznego, latynoamerykańskiego… Użytkownicy mogą wysyłać zdjęcia i filmy z własnymi popisami tanecznymi oraz tworzyć ranking najlepszych wykonawców. Platformie patronuje Puma Free Flowing.

Serwis danceflowing.pl podzielony jest na kilka sekcji. Są to m.in. gorące tematy (np. czy samemu można nauczyć się breaka?), wiadomości dnia (historia konkretnego tańca), co słychać w tanecznym światku (plotki o gwiazdach programów telewizyjnych związanych tańcem).



Wiedzę teoretyczną można połączyć z praktyką w najważniejszej sekcji witryny – dance academy. Tu właśnie znajdują się zrealizowane i wyprodukowane przez WP filmy z lekcjami: wacking, hip-hopu. new-style i dancehall. Nauka każdego tańca składa się z 6 lekcji, począwszy od najprostszych kroków po pełen układ. Trenerami są młodzi tancerze z grupy FNF-Dance Studio, którzy swoje umiejętności nabyli na kursach i warsztatach w Los Angeles i Londynie. Prezentują oni układy choreograficzne stworzone specjalnie dla użytkowników Wirtualnej Polski w ścisłej kooperacji z dystrybutorem zapachów Puma Free Flowing. Naukę można rozpocząć natychmiast, a postępy – na podstawie przesłanych przez internautów filmów – weryfikuje specjalne jury.

chip.pl
Ja słucham w zasadzie niewielu rzeczy. Przez długie lata byłem maniakiem Red Hot Chili Peppers. Nadal ich oczywiście słucham, ale tylko starszych albumów. Ostatnim albumem, który moim zdaniem RHCP wydali był CALIFORNICATION. Pozostałe ("By The Way", "Stadium Arcadium") to oni nie tyle wydali, co popełnili. Chyba skończyły im się pomysły. Ale stare dobre RCHP ("Blood Sugar Sex Magik", "Uplift Mofo Party Plan", "One Hot Minute", "Mothers Milk", czy choćby ich ostatni dobry album "Californication") wciąż bardzo często wprawia szyby w moich oknach w drżenie. Na dzień dzisiejszy moim ulubionym zespołem jest Linkin Park. Tak, tak... Niektórzy powiedzą, że to klimaty dla małolatów. Ja tak nie uważam. Uwielbiam rozdartego Chestera i to połączenie Rocka z Rapem. Tylko błagam... Nie używajcie tego tandetnego określenia "nu-metal". Jest okropne! Co prawda podobne połączenie klimatów prezentuje np Limp Bizkit, ale dla mnie to zupełnie nie ta liga. Wokalne możliwości i ciekawy głos Chestera + jego dosyć agresywny image robią wrażenie. Jak być może niektórzy z Was wiedzą, 14.05.07 ma miejsce premiera nowego albumu LP "Minutes To Midnight". Premierowy teledysk z tego krążka pt "What I've Done" zrobił na mnie duże wrażenie. Widać, że zapowiedzi o nowym - bardziej rockowym stylu nie były bezzasadne. Teledysk świetny, ale i kawałek rewelacyjny. Bardzo jestem ciekaw jak będzie wyglądał cały album. Oby równie kapitalnie. No i oczywiście koncert LP i PJ 13.06... Miooodzio. Co poza tym... Poza tym lubię słuchać takich wykonawców jak U2, Rage Against The Machine, czy System Of A Down (sklasyfikowany przez kogoś temacie jako metal ). Natomiast nienawidzę tandetnego techno! Z całym szacunkiem dla wielbicieli tego gatunku. Zaznaczam, że chodzi mi o tandetę typu ENERGY2000 i tego typu klimaty do puszczania przez buraków w BMW. DOBRE techno w Polsce niestety zbyt powszechne nie jest. Mówię niestety nie dlatego, że to lubię, ale o ile lepiej by się żyło, gdyby wymienione buraki katowały ludzi czymś lepszym, niż tym. A najbardziej "lubię" jak dają głośniki na okno i na fula na całe podwórko puszczają. Straszne lole. Niestety coraz więcej tej pseudomuzyki w postaci najprostszych, prymitywnych bitów zmiksowanych na niewiele różniące się sposoby. Cóż... Ja mam swoje klimaty i ich słucham, a jak ktoś lubi niech słucha łupaniny. TYLKO NIECH MNIE NIE KATUJE!!!!
a wiec ja tez wezme przyklad i ladnie sie przedstawie szczegolnie tym osobom ktore jeszcze mnie nie znaja...

mike - michal u.
wiek 24lata
studia - ostatni semestr studoiw licencjackich. stosunki miedzynarodowe - spec. turystyka miedzynarodowa

zainteresowania - muzyka, muzyka, muzyka pod kazda postacia - plytki, koncerty, imprezy
oprocz niej film, pozdroze.

jaki jestem - kilka osob tutaj dobrze wie... wkoncu znamy sie juz sporo

o ulubionych wykonawcach moich nie raz tutaj pisalem.
szefowa kk, edyta.b i od ponad roku goya
z zagranicy madonna - zywa legenda fascynuje nie tylko muzycznie ale osobowosciowo przede wszystkim.
raczej jestem wiernym sluchaczem. gdy mnie ktos przekonana do siebie, swojego talentu jestem wierny jak pies. napewno nie zmieniam swoich "idoli" co miesiac. aby trafic w moje gusta musi ktos faktycznie sie napracowac

lubie spotkania z przyjaciolmi, wspolne wspolne imprezy w klubach czy w lecie plenerowe raczej naleze do osob otwartych, towarzyskich.

kocham zwierzeta, w domu posiadam maly zwierzyniec. suczka peka, kitek ditek / gimzo / dudus

podroze - wszelkie.
polske mam juz dobrze zjechana najczesciej staram sie laczyc kilka pasji na raz. wyjazdy koncertowe to daja. 1 poznac nowe miejsca, 2 spotkac sie ze znajomymi, 3 koncert - czy mozna chciec wiecej

lubie poznawac nowe miejsca. interesuje mnie poznanie roznych miast ich architektury, kultury czy ich atmosfery
tegoroczny wyjazd do amsterdamu bede pamiatam do konca zycia

lubie chodzic po gorach mniejszych, wiekszych....
wspinac sie skalkach

jestem malym maniakiem wszelkich zamkow- im starsze tym lepiej na szczecie znam jeszcze jedna taka jedna z ktora moge czasami od czasu do czasu jakis zaliczyc

zycie to nie tylko przyjemnosci, ale i obowiazki czasami
obecnie pracuje w jednej z firm konultingowych , doradztwa personalnego.
ocenie fajna praca, fajni ludzie wiec ciesze sie ze ja mam:)

co jeszcze- hm, trudno o sobie sie pisze...
moze macie jeszcze jakies pytanka ?
Witam wszystkich
Ok. to moj pierwszy post na tym forum i jakże kulturalny
Poruszę kwestię muzyczną. Od strony słuchaczy- maniaków wszelakich dźwięków jak i samych wykonawców.
Bedąc w Zjednoczonym Królestwie zagonieni życiem codziennym gdzieś po jego drodze zapominamy o sztuce i życiu kulturalnym nie mam na myśli tylko pub czy jakiś wypad z przyjaciółmi do niego czy gdziekolwiek ale taki od strony koncertów, wystaw, pokazów, festivali i różnych eventów.
Ja skupie się tu przedewszystkim na muzyce która zresztą Anglię może nazwać swą wyjątkową ojczyzną bardzo korzystną dla niej. Rynek muzyczny jest otwarty szczegółnie dla dobrych produkcji muzycznych, ale i takich w których słychać obiecującą nadzieje.
Wielu emigrantów przybyłych na wyspy brytyjskie przybywa w poszukiwaniu pracy ze względów jasnych szukajac lepszego i stabilnijszego życia niż stąd skąd przybywają. Jednak są tacy w których ukrywa się dusza artysty, a mianowicie muzyka, który po przybyciu na wyspy na pewien czas zapomina o tym albo dopiero to odkrywa tam, iż jest artystą-muzykiem. Czasam to zbieg okoliczności, przypadek, łut szczęscia, pomocni dobrzy ludzie, organizacje, a czasem to uparta, mozolna praca połączona z wielką wiarą na sukces podprowadza do bram sukcesu co czyni jej otwarcie i wielkie skryte możliwości schowane za nią.
Nasze marzenia, cele zaczynają zyć, zaczyna się realizowanie... jesteśmy happy!

Mmm właśnie dojście do tego stopnia uszczęśliwia obie strony zarówno samych artystów jak i przyszłych melomanów, maniaków doznań poruszających zmysły brzmieniami.

Rodzą się pytania do słuchaczy polskich przebywających na wyspach brytyjskich.
- Jakie brzmienia was poruszają i jakich wam brakuje?
- Na jaki koncert najchętniej byście się wybrali?> chodzi mi o gatunek muzyki oraz jego przekaz
-Z ciekawością i z chęcią odkrylibyście nowych wykonawców z nowymi brzmieniami którzy organizują swój pierwszy koncert?
Utarło się twierdzenie ze publika najczęsciej zmierza na takie koncerty gdzie występ mają znane grupy czy wykonawcy. dlatego pytanie jak najbardziej musiałam zadać.
- Jaki waszym zdaniem jest rynek muzyczny w UK oraz z waszych obserwacji jakie macie zdanie o wydarzeniach, eventach odbywajacych się tu.

To narazie tyle i myślę, że temat się rozwinie.
Będzie świadczył on o obecnym stanie zapotrzebowania polonii na sztukę głównie muzykę.

Pozdrawiam.
Płyty z materiałem dźwiękowym Hendrixa wydane za jego życia – w telegraficznym skrócie.

Uwaga do młodszych Forumowiczów: poniższe płyty wyszły jako tzw. LongPlaye, tzn. płyty winylowe do odtwarzania na gramofonach (zwanych też adapterami). Te najważniejsze wyszły jednak szczęśliwie także na cd.

ARE YOU EXPERIENCED May 1967 (UK - Track)
Genialny debiut, porównywalny z wynalezieniem koła.

ARE YOU EXPERIENCED (US Version) USA September 1967 (Reprise)
Amerykańskie wydanie debiutu z nieco innym zestawem utworów i okładką.

AXIS : BOLD AS LOVE December 1967 (UK-Track, US-Reprise)
Bardziej liryczny podmuch po wybuchu diebiutanckiego dynamitu.

GET THAT FEELING December1967 (Capitol)
Tylko dla maniaków – nagrania z Curtisem Knightem, wydane wbrew woli Hendrixa.

SMASH HITS April 1968 (UK-Track)
Kawałki świetne. Dużo z singli. Warto znać.

ELECTRIC LADYLAND October 1968 (UK-Track, US-Reprise)
Podwójny album rozpoczynający eksplorację rockowego kosmosu.

FLASHING October1968 (Capitol)
Nagrań z Knightem ciąg dalszy. Można odpuścić.

STRANGE THINGS 1968 (London)
Jak wyżej.

ELECTRIC LADYLAND Part One 1969 (Track)
Wydana luzem pierwsza płyta podwójnego albumu.

ELECTRIC LADYLAND Part Two 1969 (Track)
Jak wyżej – płyta druga.

SMASH HITS July 1969 (US-Reprise)
Już było, ale… Z tą składanką jest mały chaos – poszczególne wydania nieznacznie różnią się zawartością. Dla najwytrwalszych maniaków.

HISTORIC PERFORMANCES RECORDED AT THE MONTEREY INTERNATIONAL POP FESTIVAL 1969 September 1970 (UK-Atlantic, US-Reprise)
Na jednej stronie Otis Redding, na drugiej 4 utwory JHE z koncertu. Fajne, ale później parokrotnie wydawano całość występu, więc ta płyta jest tylko dla kolekcjonerów.

ELECTRIC JIMI HENDRIX 1969 (Track) - Mail order only
Dziwaczna idea - kompilacja nagrań z podwójnego albumu Electric Ladyland. Tylko jako lokata kapitału.

WOODSTOCK June 1970 (Cotillion)
Na płycie - wśród nagrań innych wykonawców - 4 utwory z koncertu Hendrixa na Woodstock, w tym hymn. Lepiej kupić późniejsze kompletne wydawnictwo z całym wystepem Jimiego, jednak i tę płytę znać, bo to historia rocka.

BAND OF GYPSYS June 1970 (UK-Track, US-Capitol)
Trzech czarnych Murzynów zrobiło coś naprawdę wyjątkowego. Muzyka inna niż na poprzednich trzech klasycznych płytach, ale nadal jazda obowiązkowa.

A potem przyszedł wrzesień`70 i Jimi nic już nie puści na tłocznię.
Pośmiertna dyskografia jest zaś tematem na doktorat co najmniej.
Wiesz, Therion - w jazzie jest coś takiego jak standardy. Utwory wykonywane przez wielu wykonawców, w różnych aranżacjach. To właśnie w jazzie uwielbiam, że mogę posłuchać kilku/kilkunastu wersji Lullaby of Birdland czy Fly Me to the Moon, w przeróżnych aranżacjach, i porównywać możliwości wykonawców (wykonawczyń). Jak mi ktoś zrobi ładny aranż do Fever, bo sama nie umiem, to też to sobie zaśpiewam, a co
To oczywiście jest pewien rodzaj wtórności... ale też Eva miała własne kompozycje - współtworzone razem z bratem Danem czy z zespołami z którymi wcześniej śpiewała - nie wiem tylko które to, bo nie jestem aż tak osłuchana w blusie/jazzie/gospel żeby stwierdzić które to covery a które autorskie kompozycje ale fakt, Eva wykonała wiele standardów jazzowych i coverów... tylko trzeba jej przyznać to, że ich aranżacje były naprawdę odkrywcze, po prostu w Jej niepowtarzalnym stylu Starczy wymienić np. wspomniane wcześniej Over the Rainbow czy Yesterday Beatlesów..

A takich jazzmanów jak Ty opisałeś, strasznie ograniczonych i z klapkami na oczach - osobiście nie znam.. Ani jednego takiego oryginała. Ja chociaż słucham jazzu praktycznie od dziecka i uwielbiam, to szczerze przyznaję że się na nim nie znam - wciąż za słabo znam wykonawców, standardy, utwory i teorię jazzu (chociaż to powoli poznaję i staram się zastosować w praktyce, np. uczę się śpiewać scatem). Ale nie zamykam się na inne gatunki muzyczne, nie twierdzę że jazz jest lepszy / gorszy. A moi znajomi.. przeplatają jazz z innymi gatunkami... mój nauczyciel z ogniska muzycznego przeplata jazz ruskimi produkcjami hip-hopowymi w stylu czegoś takiego: http://www.youtube.com/watch?v=-8BLMFXj11Q ... moja przyjaciółka naprzemiennie słucha jazzu z gothic metalem i klimatycznymi brzmieniami.. no i mój brat chociaż jest maniakiem jazzu, to lubi sobie przepleść czymś w rodzaju Status Quo, Pink Floyd czy Led Zeppelin.. no Także nie wiem, jakich Ty jazzmaniaków znasz, ale muszą naprawdę być głusi...

Ja tam odbieram całą muzykę jako taką przestrzeń bez granic... są czasem nawet wielkie różnice w poszczególnych jej obszarach, ale granic w ogóle nie ma
A to czeskie wydanie Bravo Hits 2009 z piosenką Ewy "Bozi mlejny melou". Na tej płycie jest też piosenka Krystofa z Czech,który śpiewał z Ewą.

Jeśli ktoś chce,może sobie ściągnąć płytę.
Oto link:



Wykonawca: Różni wykonawcy

Tytuł: Bravo Hits vol.1 (2009) - 2CD - CZECH EDITION

Gatunek: POP, Dance

Data premiery: Kwiecień 2009

CD: 1

01. Katy Perry - Hot N Cold [03:42]
02. The Pussycat Dolls - I Hate This Part [03:41]
03. Lady Gaga - Poker Face [03:59]
04. Guru Josh Project - Infinity 2008 [03:14]
05. Gabriella Cilmi - Sweet Amout Me [03:24]
06. Sugababes - No Can Do [03:12]
07. The Veronicas - Untouched [04:16]
08. Lily Allen - Fear [03:28]
09. Akon - Right Now (Na Na Na) [04:06]
10. Ne-Yo - Miss Independent [03:53]
11. Arash feat. Rebecca - Suddenly [03:19]
12. Eric Prydz feat. Pryda - Pjanoo [03:21]
13. September - Can`t Get Over [03:02]
14. Shaun Baker feat. Maloy - Hey Hi Hello 09 [03:30]
15. Cascada - Parfect Day [03:44]
16. Michael Mind - Baker Street [03:20]
17. Dave Darell - Freeloader [03:23]
18. Moby - Ooh Yeah [03:38]
19. Alex Gaudino & Jason Rooney - I Love Rock`n`Roll [03:40]
20. Ewa Farna - Bozi mlejny melou [03:49]
21. Coldplay - Lost [03:57]
22. Krystof - Tak nejak malo tancim [03:06]

CD: 2

01. Big Ali feat. Dollar Man - Hit The Floor Power [03:13]
02. Dance Nation vs. Shaun Baker - Sunshine 2009 [03:38]
03. Basshunter - I Miss You [02:45]
04. Manian - Welcome To The Club [03:32]
05. G&G - Personal Jesus [03:14]
06. Kid Cudi vs. Crookers - Day`N`Nite [02:45]
07. Novaspace - Dancing Into Danger [03:37]
08. Baracuda - Where Is The Love [03:42]
09. Jan Wayne vs. RainDropz! - Numb [03:48]
10. Alex C. feat. Yass - Liebe zu drit [03:43]
11. Alex Megane - Hurricane 09 [03:25]
12. Aquagen - Hard To Say I`m Sorry 2K9 [03:16]
13. Paffendorf - Self Control [03:31]
14. DJ Sequenza - Tricky Tricky 2009 [02:33]
15. Jens O. - All The Things She Said [03:10]
16. Master Blaster - Everywhere [03:20]
17. Topmodelz - Maniac [03:02]
18. Shaft - Mucho Mambo (Sway) 2009 [03:33]
19. The Tamperer feat. Maya - Feel It (2009 Remix) [03:09]
20. Captain Hollywood - It Hurts With You [03:40]
21. Danzel & Regi - What Is Life [04:15]
22. Whigfield - Saturday Night [02:53]

| Dziwne. Z tego co mi wiadomo PKP PR woła coraz to większej ilości $$$ za
| coraz to mniejszą ilość pociągów, tłumacząc to oszczędnościami.

Inflacja Panie, inflacja :-) Joli tez trzeba wiecej dac na wyplate w koncu
:-)

    Tylko, że w innej firmie dano by podwyżkę pani Joli, ucząc ją obsługi
hafasa, przy okazji zwalniając panią Elę, która z języków zna tylko łacinę
podwórkową i ospale siedzi w okienku wertując od niechcenia nieaktualną
cegłę, dezinformując przy tym klientów.

| A poważnie: jak PKP oferuje 11 grudnia pociągi o 5, 6, 10, 13, 15, 17,
| 20,
a
| 12 grudnia o 14, 15, 17 to po prostu taka oferta nie jest poważna, i na
nic
| zda się tłumaczenie, że oszczędności, że prawa ekonomii czy rynku, że $$$
| coraz mniej, że wtedy są największe potoki.

Bla bla bla. Mowic to umiesz, a zrobic? Pojdz na dyrektora PR, ciekawe czy
bedziesz taki cwany jak teraz...



    Niestety, ale tutaj Lucka w całej rozpiętości popieram. Niestety PKP
zachowuje się tak, jakby jedyny dochód PKP to były dotacje od samorządów a
bilety były bezpłatne. Dlaczego PKP nie robi nic, aby zwiększyć potoki w
pociągach, oglądjac się tylko na dotacje?... Przecież to jest irracjonalne.
Dzisiaj dochodzi do sytuacji, że pokonanie granicy województw, jest niczym
sforsowanie muru berlińskiego. Dlaczego żaden tłumok z PKP, nie zauważy, że
np. Chojnice to duże miasto, więc pomimo tego, że wielkpolskie finansuje go
tylko do Lipki Kraj. to może warto puścić go do Chojnic zyskując za to
większe potoki w nim. Dlaczego nikt nie spojrzy na połączenia PKP jako na
system naczyń połączonych, zależnych od siebie. Z upiorem maniaka
dekomunikując wszystko co się da, bo to już inne województwo. A w końcu
granice województw to sztuczne twory, które niewiele interesują zwykłych
mieszkańców. Dam sobie rękę uciąć, że wielu mieszkańców Wałcza bywa o wiele
częściej w Pile czy nawet w Poznaniu, niż w swoim mieście wojewódzkim czyli
Szczecinie.
    Przecież jak się patrzy na te wszystkie pociągi relacji Szczecin -
Choszczno, Piła - Lipka Kraj., to się nóż w kieszeni otwiera!!!
    Kikla dni temu opadła mi "kopara" gdy zobaczyłem rozkład na linii
Stróże - Jasło, gdzie wszystkie popołudniowe pociągi kończą bieg w Bieczu,
gdyż tam granica województwa wypadła... A czy żadnemu bezmózgiemu
neadertalczykowi z PKP, czy też samorządu  Małopolski, nie przyszło na myśl,
że być może właśnie mieszkaniec Biecza wolałby móc dojechać do oddalonego o
15 km Jasła, niż do oddalonego o 150 km Krakowa.
    Przecież myśląc w ten sposób, jak to się dzieje teraz, to granice
województw, będzie trzeba pokonywać pieszo...

    Tak więc podsumowując... tak Lucek ma rację, PKP na własne życzenie
dziurawi swoją sieć połączeń, płacząc, że coraz mniej ludzi pociągami
jeździ. Wołając coraz więcej, za coraz mniej. I PR Szczecin niestety nie
jest tu wyjątkiem.
| Ludzie po prostu pojadą czymś
| innym.

Nie maja innego wyjscia...

| Swoją drogą wydaje mi się, iż niektórzy są pełni uwielbienia dla ZZPR
| i tamtejszego dyrektora - przez niektórych zwanym pozorantem. Potrafią
| wytłumaczyć każde zdeskomunikowanie i nawet najbzdurniejszy rozkład
| jazdy,
| bo Pan Dyrektor pisze na grupe, uśmiecha się, organizuje darmowy przejazd
| kiblem i robi spotkania z MK,

Zazdroscisz? :

| po czym uruchamia pociągi o 3, 4, 17

PR jest tylko wykonawca zlecenia. Pociagi zamawia Urzad...

| i wciąż
| zabawia się w skomunikowanie-brak skomunikowania-skomunikowanie-brak
| skomunikowania w Goleniowie.

Nie pier***, bo to ze na 12 pociagow, 3 nie maja skomunikania, to od razu
nie ma, jest be i w ogole zniszczyc PKP...

| A
| poźniej przeczytasz, że PR Szczecin przyjazny dla MK jest i otwarty na
| inicjatywy.

A nie jest otwarty? Kibel za free byl? Byl. Sensowniejszy rozklad na
Kamien
jest? Jest. Pewnie jest jeszcze wiele innych rzeczy, o ktorych mowil Mate,
niestety, tego bylo tyle ze nie pamietam :-)

| PKP funduje nam niemal codziennie zdziwienia na różną skalę. Np.
dzisiejsze:
| poprawka nr 107 :-D (wprowadzona już)

Twardy jestes :P

--
Pzdr Mareczek | mpaw(at)kolej.szczecin.pl
Statystyki - http://infoludek.pl/~mpaw | GG #1317273
-##-
Pański numerek jest pusty, więc kolega da płaszcz sąsiedni.
(C) Miś



Jestem już na tym forum jakiś czas, ale w sumie jeszcze się nie przedstawiłem

Nazywam się Marcin Janeczek, jestem z rocznika '84. Mieszkam w Warszawie. Studiuję informatykę - obroniłem inżynierkę, a teraz zacząłem robić magisterkę. Pracuję również od dwóch lat w jednej z korporacji amerykańskich.

Moją pasją jest muzyka, film oraz informatyka, technologia.
Nie jestem muzycznym rasistą ponieważ uważam, że w każdym gatunku znaleźć można świetną muzykę z duszą. Unikam jedynie komercyjnej sieczki. Jestem otwarty na nowe doznania muzyczne przez co jestem stałym bywalcem festiwali muzycznych (przykładowo od lat jeżdżę na Heineken Open'er Festiwal Gdynia, Nowamuzyka.pl w Cieszynie, FreeFormFestival w Fabryce Trzciny w Wawie).

Z powyższego wynika gatunkowo rozrzucona lista moich ulubionych artystów, muzyków, wykonawców, DJi, VJi:

Jean-Michel Jarre, Vangelis, Mike Oldfield, Kraftwerk, TD, Pink Floyd, The Future Sound of London, Bonobo, Amon Tobin, Coldcut, 9Lazy9, Funki Porcini, Up Bustle and Out, Aphex Twin, Squarepusher, Fatboy Slim, The Chemical Brothers, Prodigy, Crystal Method, Krafty Kuts, Beastie Boys, U2, Kult to tylko przykładowe - za dużo ich jest aby wszystkich spamiętać. Bardzo lubię audycję Solid Steel
jazz (zarówno klasyczny jak i nowoczesny)
muzyka klasyczna w szczególności Chopin, Czajkowski, Bach
Bardzo lubię słuchać różnych kapel rockowych, indie-rockowych, reggae, metalowych, starych hip-hopowych, d'n'b (ale bardzo wybiórczo - esencja) Nie przepadam generalnie za nowym hip-hopem, r'n'b i dyskotekowym disco-polo.

Jeśli chodzi o kwestie muzyczne to jestem maniakiem dźwięku Uwielbiam się nim bawić za pomocą komputera. Testuję wtyczki VST, trochę tworzę, ale generalnie świetnie się bawię. Do tej zabawy używam laptopa połączonego z kontrolerem MIDI BCR-2000, który to połączony jest z klawiszem Casio CTK-631. To wszystko pozwala mi spełniać swoją pasję tworzenia kosmicznych dźwięków na syntezatorach, których używali JMJ czy Vangelis.

Ze sztuki lubię malarstwo surrealistów zwłaszcza Daliego i Ernsta. Lubię też dobrą książkę, ale nie ma totalnie na nie czasu ostatnio
Ponadto bardzo lubię sztukę audio-wizualną, synchronizację dźwięku z obrazem, VJing. Stąd też polubiłem takiego zespoły muzyczne jak Coldcut czy Hexstatic, które zajmują się też VJką.

Film to moja kolejna pasja. W tym przypadku również trudno wymienić wszystkich ulubionych. Bardzo lubię klimat Davida Lyncha (Twin Peaks, Mulholland Drive, Blue Velvet), Larsa von Triera (Królestwo, Tańcząc w Ciemnościach), Kubricka. Jest setki filmów, które zrobiły na mnie niesamowite wrażenie więc nie będę próbował wymieniać...napiszę tylko, że czołowe miejsca zajmuje Requiem dla snu, Donnie Darko, Odyseja Kosmiczna (obydwie).

Ponadto jestem miłośnikiem dobrych seriali (w tym animowanych). Jestem fanem najlepszego serialu na świecie: kultowego Twin Peaks. Królestwo, Prince of Bel-Air, Przyjaciele, Lost, Prison Break, Dexter (nie mylić z bajką), Św. wg Bundych,a ostatnio Two and a Half Men.
Uwielbiam "bajeczki": South Park, Family Guy, American Dad, The Simpsons.

Jestem zwolennikiem racjonalnego podejścia do życia, szukania umiaru, rozsądku. Można mnie również złapać na częstej analizie świata i zachowań ludzkich.
Zaczynam lubić strony społecznościowe takie jak to forum ponieważ można tu znaleźć sporo bratnich dusz i pozytywnie zakręconych ludzi. POZDRAWIAM
2007-01-14 Acid Drinkers || Gliwice
2007-02-16 Clinica Muerte, Killjoy, Acid Drinkers || Zabrze
2007-02-21 Krieger, Stone Sour || Berlin, Niemcy
2007-03-21 Hunter, Frontside, Virgin Snatch, Rootwater || Katowice
2007-03-24 Testament, Sepultura, Korpiklaani, Entombed, Destruction, Vital Remains, Darzmat, Horroroscope
2007-03-28 Riverside || Zabrze
2007-04-13 Roger Waters || Praga, Czechy
2007-04-21 Killjoy, Al-Sirat, Horroroscope, Quo Vadis, Frontside, Mikotallica || Katowice
2007-06-05 Slayer, Celtic Frost, Behemoth, Virgin Snatch, Rootwater, Bloodsimple || Katowice
2007-06-21 Genesis || Chorzów
2007-07-03 Jet, Red Hot Chili Peppers || Chorzów, Polska
2007-07-05 Oomph ,Heaven And Hell, Metallica || Wiedeń, Austria
2007-07-13 Uriah Heep, Motorhead (Masters Of Rock 2007) || Vizovice, Czechy
2007-09-10 Rootwater, Hatesphere, Behemoth || Katowice
2007-10-16 Riverside || Zabrze
2007-11-02 Normalsi, Coma || Zabrze
2007-11-03 Kult || Katowice
2007-11-04 Apocalyptica || Wrocław
2007-11-30 Hunter, Frontside, Killjoy || Zabrze

Niestety na ten rok kończy się koncertowanie.... Oczywiście tak cudnego roku koncertowego nie miałem . Byłem na koncertach w 4 różnych krajach, miałem mnóstwo przygód, lepszych i gorszych, ale to były naprawde cudowne przeżycia

FAWORYCI:

STONE SOUR - cóż, pojechałem już jako maniak na ich punkcie i nie zawiedli mnie w żadnym stopniu. Przeżyłem 3 dni z daleką rodziną mieszkającą w Berlinie a ten koncert, to była kulminacja wszystkiego...

METALMANIA '07 - ech, większość wykonawców dała tam z siebie wszystko(dupy dało wg mnie tylko Crystal Abyss)... Ale 3 wykonawców, którzy naprawde pokazali sie dla mnie z najlepszej strony to Korpiklaani, Sepultura i Testament... Jedyny minus, to że mój faworyt Testament został wgnieciony w ziemię przez Sepulturę

ROGER WATERS - tak piękne miasto, taka organizacja, TAKA PERSONA. 3 godziny geniuszu scenicznego członka jednej z najwazniejszych kapel w moim życiu. Dark Side Of The Moon, które prawdopodobnie było jednym z lepszych momentów w moim życiu

HEAVEN & HELL , METALLICA - no, tutaj nie mam wątpliwości, ze to najwazniejszy zespół w moim życiu, który ukształtowal moje gusty muzyczne, poniekad moją osobowość i nawet jeśli nie słucham ich za często, to są zawsze moim numerem jeden. Koncert absolutnie doskonały

APOCALYPTICA - koncert wiążący się z dość trudnym czasem w moim życiu, popełniłem tam kilka błędów, lecz mimo wszystko za nic nie oddałbym tych chwil

Rozczarowanie:

RED HOT CHILI PEPPERS - jeden z moich muzycznych autorytetów.... Smutno to mówić, ale dał dupy na całej linii... Zero kontaktu, wyjście na scene, jakby wychodzili pod przymusem... I nie wiem czy jeśli będzie okazja to na nich pójde...

Na ten rok kończą się niestety już koncerty


Eat that sound
piatek 26 grudnia
Pod Muzami
start ok. 21
wejscie 8zł

zagraja:
Mat G aka Brat Mat ( Speakers Talk )
Wrocławski DJ, za którym stoi wieloletnie doświadczenie zdobyte w klubach oraz wizja muzyki nie ogranicząjaca się do jednego tylko stylu. Zaczynał w 2001 roku jako rezydent wrocławskiego klubu Clinique, gdzie na gorąco po powrocie z Nowego Jorku, zafascynowany dzwiękami tamtejszych klubów, mógl serwować wszystko co swieże i ciekawe w muzyce klubowej. Różne tonacje muzyki house od początku stały się przedmiotem jego wnikliwej obserwacji. Mikserska obróbka deep, tech, minimal house’u, a także breaku i nu jazzu, zaczynała stanowić o sile i oryginalności muzycznej prezentacji didzeja. Działalność we wrocławskim kolektywie Step-Ahead, przyniosły postrzeganie Mata G nie tylko jako wykonawcy, ale i animatora muzycznych imprez, a prowadzenie internetowego sklepu z płytami winylowymi potwierdziło jego szerokie horyzonty. Przez lata aktywności na krajowej scenie Mat G wystepował w większosci polskich klubów często suportujac gwiazdy. Jego talent uhonorowalo zajecie III miejsca w konkursie Nokia DJ Cup w 2004 roku.

http://www.myspace.com/speakerstalk

Good Paul (Mixtura Kolektyff)- chyba go za bardzo nie trzeba przadstawiać, wiele razy mozna go było usłyszec w kaliszu, no ale.......
zaczynal w 1997 pod pseudonimem Dr Strange muzycznie reprezentujac mieszanke ciekawszych stylów muzyki klubowej: od soul full i deep house przez funky break beat po d'n'b wrzucajac w sety pozornie niepasujace smakolyki, które w ciekawym miksie dawaly zabójczy efekt. Jako Dj mial okazje prezentowac swoje umiejetnosci w calej Polsce a takze po za jej granicami (Toronto-Kanada, Minsk-Bialorus, Barcelona-Hiszpania). Mozna go bylo uslyszec na kilku z najwiekszych krajowych imprezach, takich jak "Parada Wolnosci" w Hali sportowej w Lodzi, "W Parade" w Hali ludowej we Wroclawiu oraz na najwiekszym festiwalu swiatowym z muzyka klubowa na Barcelonskim "Sonar Festiwal". Gdy przestalo go satysfakcjonowac wylacznie granie na imprezach, zajal sie produkcja. Wkroczyl w rejony produkcji szeroko rozumianej muzyki elektronicznej i elektroakustycznej. Wzial udzial w produkcji plyty Noviki "Trics of life". Jego produkcyjne umiejetnosci zostaly równiez docenione przez kultowa REDBULLMUSICACADEMY, która w 2007 zaprosila go jako jedynego Polaka do uczestnictwa w warsztatach w Toronto. Aktualnie jest czlonkiem kolektywu dj-sko producenckiego Mixtura Kolektyf z którym prezentuje pro-jazzowe gatunki muzyczne takie jak future boogie ,afro-beats, broken beats, jazz dance, funk, hip hop, nu soul, latin, deep house.

http://www.myspace.com/goodpaul

Spdp (analogsite.com)
maniak muzyki, dzwieków, od niedawna za gramofonami.
preferowane gatunki muzyczne: nu soul, nu jazz, funky, broken beat, breakbeat, latin, funk, new groove.

http://www.myspace.com/spdp
Oj bootlegi, dla mnie temat rzeka, ale skoro ktoś jest tak chętny by co nieco o nich ode mnie posłuchać, to proszę uprzejmie. Zaczęło się od tego, że zawsze byłem typem "dociekliwego" , jeśli jakiś artysta, grupa mnie zainteresowała a muzyka urzekła chciałem wiedzieć jak najwięcej, co ?, kto ?, z kim ?, dlaczego ?, od kiedy ?, jak długo ? itd. Szukałem jak maniak wszelkich informacji, kupowałem i namiętnie czytałem biografie, książki, muszyniowałem po artykułach w prasie muzycznej. Doszło do tego, że czytając uczyłem się masy informacji na pamięć nie zdając sobie z tego sprawy. Wiele z opisów rozpalało moją wyobraźnię: w takim-a-takim koncercie wykonali po raz pierwszy ten-a-ten utwór, lub "jak można posłuchać z bootlegu...". Moja pierwsza myśl, że jak to cholera musiało brzmieć ?. Ja też tak chcę i się zaczęło. Początkowo nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę sam zbierać bootlegi. Wydało mi się to tak nieosiągalnym, dostępnym jedynie dla garstki wtajemniczonych , ze znajomościami i masą pieniędzy hobby. Ale jakoś w to wszedłem. Na pewno bardzo pomógł internet. Moim pierwszym bootlegiem był - Embryo Live in San Diego Pink Floyd 1971. Kupiłem lekko zmęczone dwie kasety audio od jednego faceta na straganie. Myślałem, że zbzikuję ze szczęścia. Z bootlegami podobnie jak z nałogiem narkotykowym, wielu się od tego trzyma z daleka bo wie czym to pachnie, ale kto w to wdepnie to już po nim. Na pewno liczy się stopień sympatii czy hołubienia, kultu jakim otaczamy danego wykonawcę. Druga sprawa to co gra na żywo. Ja zbieram bootlegi tych grup, które masę muzyki tworzyli spontanicznie na żywo lub potrafili wiele występów nasycić innym klimatem. To czyniło, że prawie każdy show był inny. Nie wiem czy potrafiłbym słuchać setnej wersji Smoke on the water, które w zasadzie niczym się nie różnią. A główni moi faworyci ?, Jakuz się nie mylił:

- King Crimson. Zaczęło się od....The Night Watch, słuchałem go i czułem się jakbym uczestniczył w misterium, jakby przeniesiony do teatru wampirów. Od razu poczułem się jak oni - ja chcę więcej....i poszło. Cała seria Collectors Club, mam prawie wszystko co wydali. Potem ściąganie różnych występów ze stronki Frippa - dgmlive. W międzyczasie polowałem jak drapieżnik na koncerty z lat 72/74. Następnie z innych składów - 71/72, kolorowej trylogii i double trio. Nie ukrywam, że booty z epoki Wettona kręcą i wydają mi się najciekawsze. Po pierwsze wspomniane misterium na żywo. Potem masa improwizacji, nie wszystkie są ciekawe i godne zapamiętania. Panowie niesamowicie się uzupełniali, tworzyli nasycony niezwykłą atmosferą spektakl. Pomijam fakt, iż dokonania koncertowe, działalność koncertowa Crimson nigdy nie była moim zdaniem właściwie udokumentowana w postaci oficjalnych koncertówek.

- Frank Zappa - co powiedzieć ?, może nieco bezczelnie, ale kto nie zna bootlegów i płyt koncertowych zappy ten mało wie o tym artyście. Na żywo to ogrom prezentowanego z różnych lat materiału. Żaden inny muzyk takiego repertuaru na koncertach nie miał. Żaden inny nie dokonywał na trasie tylu zmian. Posiadanie jednego reprezentatywnego dla danej trasy bootlegu Franka ?, niemożliwe i śmieszne. To również niekończące się sola wspaniałych muzyków, improwizacje, wygłupy z publicznością, tony powalającego humoru ( dla muzyki Zappy warto się uczyć angielskiego i go nieźle znać ), parodie innych zespołów, covery, szlagiery, jakieś odjazdy, trochę polityki, sprośny aż miło kabaret no i same hity, które również nieustannie ulegają zmianie , będąc prezentowane w różnych często stylach. Jak tu biorąc to wszystko pod uwagę nie zbierać bootów Zappy ?.

Z innych artystów na pewno zbieram tych, do których mam przeogromny sentyment - Camel, Caravan, Chick Corea, RTF, Kansas, TOTO, Genesis, Yes, Pat Metheny, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Gong, Soft Machine, SBB, Weather Report, Al Di Meola, Jean Luc Ponty. Na pewno poczesne miejsce w obecnej mojej bootlegowej kolekcji mają muzycy kręgu fusion jazzu - tu chyba oczywiste, granie różnych ciekawych , swobodnych wersji znanych i mniej znanych kompozycji no i wyborne , aż się instrumenty topią w rękach solówki. Inna para kaloszy to Pink Floyd - tu nie będę oryginalny, poza tym wielokrotnie poruszałem tą kwestię - lata 1969/1974, improwizacje, pierwotne wersje znanych potem kawałków, bardziej swobodnych , mniej dopieszczonych, historyczne pierwsze wykonanie Amazing Pudding, Echoes, DSOFT, Shine On. Nie zapominając o tej niezwykłej atmosferze , jakby z pradawnych lochów czy labiryntów Minotaura.
To wypadałoby żebym i ja się przedstawił.

Parę słów o mnie:

Nazywam się Robert.

Mam 15 lat i chodzę do 3 gimnazjum. Pochodzę z Radostowic.

Interesuję się Informatyką i z nią chcę wiązać moją przyszłość.

Gram w klubie piłkarskim Josieniec Radostowice (lewy pomocnik). Utworzyłem na potrzeby zespołu stronę klubową - www.josieniecradostowice.ocom.pl , która jest cały czas aktualizowana.

Jednym z największych zainteresowań jest polski Hip-Hop. W moich głośnikach prawie cały dzień lecą utwory naszych rodaków. Szczególnie lubię śląskich wykonawców jak Fokus czy L.U.C . Ale ,,goroli" ( ) też słucham. Ostatnio wielkie wrażenie zrobił na mnie raper - Eldo.

Dla odpoczynku od Hip-Hopu służy muzyka klubowa. Leci ona z radia Radioparty.pl - moim zdaniem najlepszego radia z muzyką klubową w sieci. Mam dość obszerne playlisty muzyki klubowej. Aktualnie prowadzę audycje w radio internetowym www.nucimy.pl (aktualnie przerwa techniczna dlatego radio nie ma wykupionych slotów).

Następne zainteresowanie to branie udziału w dyskusjach na forach internetowych. Jestem maniakiem for. Codziennie przeglądam różne fora by dowiedzieć się czegoś o ich funkcjonalności, ludziach, porządku. Od 3 lat jestem użytkownikiem forum o tematyce ogólnej. Jest to dość porządne forum gdzie porządek jest przestrzegany więc o bezsensownych, mało wnoszących postach nie ma mowy. Aktualnie napisałem na nim 955 postów i ta liczba cały czas wzrasta. Jego adres to www.Portal24h.pl/forum .

Interesuję się także motoryzacją. Mam Simsona SR50. Przeszedł on niemały tuning silnika. Nie jest to jakiś wiejski, amatorski tylko na poważnie. Dla wtajemniczonych powiem, że został zamontowany kit 60/4 z całym osprzętem czyli specjalnie dla mnie spawanym tłumikiem i gaźnikiem o większym przelocie (21mm) i oczywiście cylindrem rozszlifowanym na 60ccm z 4 kanałami płuczącymi (34mm płuczące i 25mm wydechowy) o niemałej wielkości. Jestem aktualnie w czasie jego składania i po 500km docierania osiągam prędkość 90km/h. Jak na motorower jest to niemały wyczyn. Taka operacja kosztowała mnie 750zł i na tym się nie kończy bo Simsona dostanie skrzynię biegową 5-stopniową oraz lżejszy zapłon Vape. Wtedy prędkość wzrośnie do 100km/h.

Mam dziewczynę, z którą jestem od przeszło 1.5 roku.

Jeżeli ktoś zainteresowany to może zobaczyć moje oblicze w folderze z bikepics.com - http://bikepics.com/members/roberto1993/osobiste/ .

A oto jego główna strona jakby ktoś chciał śledzić na bieżąco moje prace nad moim ,,potworkiem" : http://bikepics.com/members/roberto1993/

Przedstawiam również mój profil na naszej-klasie - http://nasza-klasa.pl/profile/4848282

To chyba wszystko co mam do powiedzenia.

Oczekuję rozważenia mojej propozycji. Będę się starał śledzić ten temat ale na wszelki wypadek prosiłbym o poinformowanie mnie o wynikach ,,castingu" na gg: 3495323.

W razie jakichkolwiek pytań proszę śmiało pytać. Chętnie na wszystkie odpowiem (w miarę możliwości).

PS. Mniej więcej to samo ujrzycie w temacie z moim podaniem na stanowisku moderatora. Trochę zmieniłem, dodałem.
NIgdzie _nie_ zostalo powiedziane.


Przypomina mi się dowcip z aniołem w butach na obrazie

Nie ma inkwizycji jakom instytucji w WFRP.


Pod tą nazwą raczej nie

Sa? Zacytuj i podaj zrodla . Nie ma nic takiego.


Ulrykanie mają Bractwo Księgi, które pilnuje prawa religijnego. Natomiast egzekuje owe prawa Zakon Białego Wilka. Jest to napisane w MBW. Jak dla mni to właśnie owy organ. Co do Sigmarytów - nie mam jednoznacznych dowodów. Aczkolwiek charakter kultu (badanie na obecność krwi goblinoida zwaliło mnie z nóg ) wskazuje na aktywne zwalczanie chaosu. Więc organ to wykonujący musi być

Moze i ma organy, ale nie na zasadzie ogolnokrajowej instytucji. jesli juz, to lokalnie jest to organizowane dla konkretnej potrzeby.


Tak się dzieje, gdyż charakter ich dzialań jest doraźny - działają wtedy, keidy jest taka potrzeba, na szczeblu lokalnym. Natomiast chyba zawsze muszą odpowiadać przed górą (Wielkim Teogonistą tudzież Ar-Urlykiem) choć zazwyczaj tego nie robią - no chyba, że śledztwo wskazuje na kogoś wysoko postawionego... ale to rzadkie przypadki.

A sa tacy? Pytam, bo nie pamietam. podaj dodatek i strone .


Rany, choćby ZBW tak robi. Poza tym, jeśli jest organ musi być też wykonawca. Owszem, miejcowy kapłan może zagonić milicję do tej roboty ale czasem potrzeba specjalistów

Nie. Lowca zostaje ten, kto ma ku temu powolanie.


Gdybym był złosliwy, powiedział bym, że Łowcą zostaje zabójca, rycerz zakonny lub kapłan Ale to bzdura, poza tym złośliwy nie jestem

Ale faktycznie, opis z podstawki bardziej odpowiada wizerunkowi samozwanca-samotnika (takiego solkanity ).

Łowcy czarownic maja w WFRP dosc ponura opinie. Gdyby byli glownie kaplanami, postrzegano by ich jako wybawicieli.


Niewątpliwie inkwizytorzy średniowieczni też mieli opinię wybawicieli, oj tak

Wiecej, zadna religia nie sankcjonuje takiej dzialanosci.


Jeśli Łowcom Czarownic zostaje rycerz zakonny lub kapłan, to coś musi w tym być. Wątpię, by oznaczało to zerwanie z kultem. Wydaje mi się, że tacy łowcy służą swojemu bogu w nieco inny sposób

Ze strony wladz maja jak najbardziej. Nikt nie chce miec na swoim terenie maniaka, ktory jest w stanie spalic wioske "bo wykryl Chaos".


W sumie podstawka wyraźnie, że w niektórych miejsach są wręcz popierani i zachecani do działania. Więc różnie z tym bywa. Uważam, że czasem te przywolenie może mieć formę aktu prawnego zezwalajacego an działalność. Ale tylo w skrajnych przypadkach.

Que? Toz to zakapior, samozwanczy tropiciel plugastwa i najwieksze zlo, jakie moze wioske spotkac. Wez zajrzyj do podrecznika jeszcze raz .



No nie, popadasz teraz w skrajność. Uważam, że nie nalezy mieszać ich z błotem. Moja wina, że Łowców lubię i sam jednym gram?

Na zakończenie. Ja wprowadzam do mojego WFRP Inkwizycję jako instytucję o zasięgu krajowym (na całe Imperium), bo po prostu pasuje mi do wyobrażenia świata.

Dziękuję Normanowi i Farvusowi za poparcie

Guitar Hero III

Guitar Hero III - najnowsza osłona znanej serii - grać każdy może. W skrócie jest to symulator gry na gitarze. W wersjach konsolowych - wiadomo, sporo piosenek, nie mniej wykonawców i zabawy. Co twórcy przygotowali nam na małego "odpowiednika" konsoli ? Przeczytajcie i przekonajcie się sami.

Wybór języka, włączenie dźwięków - to samo na starcie co w zwykłej produkcji, chwila myślenie - wybór trudności.
Mamy 3 dostępne, a różnią się one w znaczący sposób. Każdy z nich zasługuje na opisanie.
Easy - Najmniej skomplikowany poziom. Piosenki są łatwe, nie trzeba dużo klikać w klawiaturke. Nutki lecą powoli, pojedynczy. Poziom w zasadzie tylko do nauki, nie ma zbyt wiele radochy na nim.
Medium - Nutki lecą szybciej i częściej, pojawiają się 2 nutkowce (wymagają wciśnięcia 2 klawiszy) i powoli zaczyna się zabawa z szybką zmianą toru nutek. Ten poziom nieszczególnie wymaga od nas w pełni skupienia, ale w późniejszych piosenkach się ono przydaje.
Hard - Poziom hardkor, jeśli nie umiemy szybko zmieniać/naciskać/przytrzymywać dowolnych klawiszy w dowolnej kombinacji, mamy pewność, że zagranie poprawnie wykonanej piosenki nam się nie uda.
Co do piosenek - jest ich 15, x3 poziomy robi to imponującą liczbę. Na każdym poziomie są niestety takie same, ale pomaga to się wczuć w powoli rosnący poziom.
No, ale dobrze. Skończyliśmy na poziomie trudności, po jego wybraniu przyjdzie nam wybrać sobie gitarzystę. Do wyboru są 2 postacie, Nie zależnie, którą wybierzemy i tak grało będzie nam się tak samo. Na uwagę zasługuje fakt, że każda z postaci ma własne animacje. Twórcy się tutaj postarali. No i teraz najważniejsze dla "guitar maniaka" - gitara. Są 4 do wyboru. Niestety w rozgrywce nie różnią się one niczym. A szkoda, ciekawie grało by się na double neck'u na komórce
Doszliśmy do wyboru piosenki, odblokowują się one - jak gitary - w miarę przechodzenia kolejnych piosenek. Co do ich "zaliczania", autorzy umieścili mnóstwo achievements'ów. Możemy zdobyć je w zasadzie za wszystko - od przejścia całego poziomu trudności, po zaliczenie wszystkich piosenek na 5 gwiazdek.
Teraz kilka słów o rozgrywce i grafice. Nie jest ona doskonała, ale też nie jest najgorsza, po prostu jest ładna i nie koli po oczach. Tak jak czynności, które w tle wyprawia nasz gitarzysta. Macha on włosami, wygina się rzuca po całym ekranie - prawie jak na koncercie rockowym. Sama rozgrywa przebiega w dosyć prosty sposób. Tak jak mamy 3 rzędy klawiszy - tak lecą nam nutki. Plus dla autorów, że bez różnicy czy naciśniemy 1,3 czy 7 i tak zadziała prawidłowo. Pomaga to w szczególności przy trudniejszych nutkach, kiedy nie ma czasu pilnować czy palce leżą na odpowiednich klawiszach.
Muzyka, aż dziw, że autorom udało się tyle upchać jej. Każdy kawałek brzmi jak jego odpowiednik. Muzyka jest w midi, ale to nie przeszkadza. Dźwięki są bez szumów i odzwierciedlają to co się dzieje nam na ekraniku.
Podsumowując. Guitar Hero III to genialny klon na komórkę. Jedyną przeszkodą by dostać grę jest jej cena - 10.98zł... Ale czy za 2 dni wspaniałej zabawy nie warto wyskrobać trochę pieniędzy ?

+ duża ilość piosenek
+ dopracowana rozgrywka
+ doskonały dźwięk
+ wiele godzin doskonałej zabawy
- dobra, lecz nie genialna grafika
- cena
Z czystym sumieniem mogę ocenić na 9 z minusikiem. Niech panowie nie spoczywają na laurach i lepiej niech wypuszczą kolejną wersję tego niesamowitego zabijaka czasu.

Tyle fabularzyowanego gdybyania. A teraz zwrocmy uwage kto musi
wspolpracowac aktywnie w calej operacji:
1. Ktos w PKP kto daje znac o nadjezdzajacym pociagu i ma w miare dostep
do informacji o ruchu.
2. ktos kto obserwuje stacje.
3. Zamachowiec



Przyznam, że scenariusz realny i do zrealizowania. To by się nawet w dwie
osoby dało zrobić. poza nin-ja potrzebny jest na m obserwator przy tym
ostatnim posterunku, gdzie można było zatrzymać pociąg. Przecież wiadomo, ze
wcześniej czy później będzie jechał. Ba, nawet można założyć podsłuch na
linię telefoniczną. Z tego co wiem, to oni to chyba przez telefon
zapowiadają.
(...)

Teraz zastanowmy sie jakie sa szczegolne cechy calej operacji - czyli od
srony organizacyjnej (jak udowodnil zamach na WTC najwazniejszy jest
plan).
Po pierwsze trzeba nabyc wiedze o dzialaniu PKP. PMK wtedy nie bylo,
wiec o wiedze taka bylo trudniej, jednak szczegoly dzialania nie byly
dla chcacego takie znowuz niedostepne.
Po drugie, zakladamy ze zloczynca mial pewnej pojecie o medycnie sadowej
(wiedzial jak i czym bic druzyne towara zeby nie bylo sladu) oraz ze
powiedzmy wprost - umial zabijac. Zabijac prawie wszytskim.
Po trzecie - musial umiec prowadzic lokomotywe, co sugeruje ze ktos
musial go z tego wyszkolic...
Po czwarte - swietne planowanie i co najwazniejsze - swietne
wysportowanie i nieludzka wrecz kondycja.
Po piate - nerwy ze stali, bo za jego plecami umieraly dziesiatki ludzi,
a on oddalal sie na miejsce ewakuacji.



Założywszy, że za akcją stała jakaś organizacja wywiadowcza, to akurat
znalezienie takiego człowieka nie jest skomplikowane.

Pojęcie o PKP musiał mieć planujący, a nie wykonawca. Wykonawcy zostaje
umiejętność zabicia bez śladu, ruszenia lokomotywą, wyskoczenia z niej i
wytrzymałość nerwową. Wszystko, poza ruszeniem lokomotywą, to normalne
wyszkolenia żołnierza służb specjalnych. Nauka ruszenia lokomotywą znajduje
się w zakresie możliwości nauczenia się. On nie miał nią przecież jeździć,
tylko ruszyć. Tak więc jest to jak realne.

Obezwładnienie bez śladów wcale nie musiało polegać na machaniu rurką. Są
odpowiednie środki farmakologiczne powodujące amnezję i utratę przytomności,
których  sekcji nie wykryjesz, bo się szybko rozkładają. Nakłucia igłą nie
znajdziesz. Pocisk ze strzykawką mógł być wystrzelony ze specjalnej broni
wytłumionej. Tak więc to też jest w zakresie żołnierza służb specjalnych.

Tutaj bede sie chcial rozprawic z motywem. Otoz zamiast motywu, warto
sie zastanowic kim musialby byc zamochowiec i kto za nim musial stac (bo
sam tego raczej nie zrobil ot tak z siebie). Zwracam uwage na profil
czlowieka do wykonania operacji. Pisze operacji, gdyz jedyne co sie
nasuwa w tej chwili to fakt, iz zamachowiec musial byc czlowiekm
szkolonym przez specsluzby. Ani Solidarnosc, ani milicja nie bylyby tego
w stanie zrobic - to musiala byc robota dla zawodowcow wysokiej klasy.



Tu się mylisz. W 1980 roku mieliśmy na tym poziomie wyszkolenia, który
pozwalał na dokonanie tego typu akcji w czynnej służbie WP mnóstwo osób.
Każdy bardziej rozgarnięty absolwent kierunku rozpoznania WSOWZ (tzw. zmech)
po douczeniu z zakresu ruszenia lokomotywą samą akcję był w stanie
zrealizować. Nie wiem, czy mieliśmy broń tego typu, jak opisałem. Karabinki
były, ale do walki w pomieszczeniu zamkniętym raczej mało się nadają. Czy
były pistolety, to nie wiem. Rosjanie mieli (mam nawet fotki), więc my też
mogliśmy mieć.

Poza czynną służbą było również wiele osób, które odpowiednie przeszkolenie
przeszło. W 1980 roku były czystki związane z ruchami solidarnościowymi w
wojsku. Pewnie wiele osób wystarczająco wyszkolonych odeszło do cywila.

Ktoz wiec pozostaje? Tak naprawde tylko wojskowi, SB albo ktos zupelnie
z zewnatrz. Bo tylko organizacja policyjno-wywiadowcza bylaby w stanie
zinfiltrowac PKP, przeszkolic czlowieka w cichym zabijaniu tak aby nie
bylo sladu, zrobic z niego maszyniste, wycwiczyc do uzyskania zelaznej
kondycji i zabic ludzkie odczucia do tego stopnia, aby mu powieka nie
drgnela...



Na pewno takiej akcji nie robiła Milicja czy SB. PKP raczej infiltrować
specjalnie nie trzeba było. Wszak wystarczyła znajomość rozkładu jazdy.
Wybranie miejsca i późniejsza obserwacja. Zachowanie tej drużyny pociągu
towarowego można było spokojnie lornetką obserwować z lasu - tak
przynajmniej wygląda to na zdjęciach, bo nie wiem, jakie jest tam dokładnie
rozmieszczenie terenu. Wbrew pozorom wystarczała ogólna orientacja w tym, na
jakiej zasadzie się to kręci.

Do stwierdzenia, ze nie będzie możliwości zatrzymania pociągu za ostatnim
punktem, to wystarczyło przespacerować się trasą.

Za Sb przemwia jedynie fakt, ze to oni posiadali ludzi do najbardziej
parszywych zlecen. Tylko ciezko sie tutaj dopatrzyc motywu - bo niby po
co? Zeby wzudzic plotki? Mieli lepsze i tansze sposoby.



Moim zdaniem bez sensu. We wszystkich znanych mi wypadkach tego typu
katastrofy raczej konsolidowały ludzi, niż dzieliły. A przecież SB raczej
miało na celu dzielenie.

Wojsko - za tym faktem przemawia bliskosc poligonu i fakt ze mieli przez
to ulatwione zadanie. Dodatkowo o ile w SB raczej nie zatrudniano
komandosow, o tyle w wojsku byli oni czyms normalnym. Wojsko mialo swoje
wlasne bocznice wiec i jazde lokiem mozna trenowac. Pytanie o motyw
powraca jednak znow...



No właśnie - motyw. Ale tak na marginesie, to wyjaśnij mi, w czym pomocna
był ten poligon?

Trzecim mozliwym podejrzanym staje sie KGB. Przemawiaja za nimi
dokladnie te same przeslanki co za wojskiem, lecz KGB mialoby lepszy
dostep do gagarkow. Dodatkowo silnie rozbudowana agentura, zas motyw
calkiem jasny: uspokojcie sie Polaczki, bo was zgnieciemy, zrozumiano ,
J**** Malpy? (klania sie brzydko dowcip o radzieckiej szkole
dyplomatow). Ot, taka demonstracja sily dla wladzy ludowej. Poza tym
skuteznie moglo to odwrocic uwage od strajkow... Jesli wiec tak bylo,
mozna sie dopatrzyc w oficjalnych dzialaniach milicji i prokuratury
sladow tuszowania - i jesli ktos sie upatrze, to takich sladow w
uzasadnieniu sie mozna dopatrzyc. Co do okrucienstwa... Wydaje mi sie ze
w porownaniu z Afganistanem, te 67 ofiar to nie bylo dla nich nic
(przypominam ze dzieje sie to krotko po tym jak Rosjanie zaczeli
pacyfkiwac Afganistan). Dla zupelnych maniakow spiskow: 5 miesiecy i 9
dni wczesniej w Warszawie.



No, KGB, tylko po co? Terroryzm państwowy? Przecież o wiele łatwiej było
wielkiemu bratu przykręcić nam ropę i byłoby po ptakach. Trudno mi wykluczyć
taki motyw, ale przyznam, ze w nie znam podobnego przypadku w Historii.

Ostatnim podjerzanym jest oczywiscie CIA. Co prawda troche to gorsze pod
wzgledem logistycznym, bo jednak dzialanie na zupelnie obcym ternie jest
trudne, ale motywy sa tutaj najmocniejsze i jest ich kilka. Mozna zaczac
chocby od faktu ze zimna wojna polegala na "zarznieciu ekonomicznym"
ZSRR i jego satelitow czy to pod wzgledem wyscigu technologicznego, czy
tez za pomoca pozyczek (Gierek), zas wielkie sabotaze mogly tylko w owym
wykonczniu pomoc.



Straty w wyniku takiej katastrofy byłe znikome w stosunku do naszych
pożyczek. CIA miewało różne kretyńskie pomysły, ale gdyby wpadli na tak
durny, to mogli po prostu podłożyć minę kolejową i po ptakach.

Drugim motywem mogla byc czysta chec zaszkodzenia
wrogowi - jesli wobec srednio zagrazajacego USA Iraku stosuje sie
taktyki takie jak w wizeniu Abu-Gharib, o ilez wiec gorsze rzeczy wolno
robic prawdziwym wrogom, czyli ZSRR i ich podnozkom?



Ale nie bawili by się w takie zabawy, bo po co moim zdaniem. Mieli o wiele
więcej możliwości ekonomicznych. W skali kraju, to straty nie były aż tak
wielkie.

Trzeci mowtyw to po
prostu biurokracja: ktos wymyslil ,.inny zatwierdzil ,trzeci sfinansowal
i tak naprawde ciezko okreslic kto ten zamach przeprowadzil - po prostu
masa urzednicza... Jesli tak bylo, to moze dowiemy sie tego za 50 lat, i
bedziemy musieli czekac, podobnie jak caly czas czekamy ze wyplynie cala
prawda o smierci generala Sikorskiego...



To moim zdaniem nie jest możliwe.

Jak pisałem, ten Twój plan jest fajny, ale zawiera kilka "niewiadomych", z
punktu widzenia organizującego taką akcję moim zdaniem nie do przyjęcia.

Zakładając, że akcja była organizowana przez specsłużby - chwilowo nie ważne
kogo - to pierwszym podstawowym warunkiem była pewność, że celowe działanie
nie zostanie wykryte. Wykrycie tego spowodowało by katastrofę trudną do
przewidzenia dla inicjatora. Łącznie z konfliktem międzynarodowym, gdyby się
okazało, że sprawcy są z innego kraju.

Widzę następujące problemy.

1. Nasz NIN-JA musiał wejść do lokomotywy. Była mgła. Ale mimo wszystko
mogło się okazać, ze go ktoś zauważył na stacji. I co wówczas? Z wojskowego
punktu widzenia nie ma problemu, bo nieszczęśnika się zabija i po kłopocie.
Ale w naszej sytuacji nie ma co zrobić z trupem.

2. My założyliśmy, że najprawdopodobniej pomocnik spał w drugiej kabinie.
Ale to był wynik mojej analizy i wniosek z faktu, ze pociąg ni z tego ni z
owego jednak zaczął zwalniać. Ale planując taką akcję założyć tego z góry
nie można. A gdyby drużyna siedziała w kabinie i rozmawiała? Nawet
zakładając użycie doskonale wyszkolonych żołnierzy i specjalistycznej broni
(bo machanie rurką w zamkniętej przestrzeni przy równoczesnym ataku dwóch
osób i z takim rozliczeniem, by nie było śladów, to cokolwiek jest
skomplikowane) to i tak powoduje niebezpieczeństwo, ze dojdzie do
szarpaniny. Ktoś wybije szybę, ktoś krzyknie, ktoś zobaczy lub usłyszy.
Oczywiście, ze znów z wojskowego punktu widzenia sprawa jest do opanowania.
W ...

więcej »

pozwolę sobie trochę podsumować:

mimo, że podałem Ci konkretne przykłady na terror nauki (bo czym jest
zmuszanie ludzi do rzeczy, na które nie mają ochoty, lub wręcz są dla nich
zagrożeniem, jak np przymusowa fluoryzacja wody- a tu obiecany link, choć mi
Google wyrzuciło ich mnóstwo:   Podałem Ci też przykłady przymusowego jodowania soli czy zmuszenia rodziców
do zgody na operację przecięcia połączeń nerwowych półkól mózgu- które to
niedługo potem zostały zakazane. Takich przykładów znajdę więcej- gdybym
chciał- te, mimo, że ich nie szukałem- same mi się nasunęły. Czego one
dowodzą? Ano tego, że nauka wykorzystuje państwowy aparat przymusu do
wprowadzania swoich- często obłąkańczych idei w życie. Kosztem ludzi, na
których się to odbywa. Nauka czyni to z poziomu bożka- nieomylnego i pewnego
siebie. Człowieka traktuje się tu jak rzecz. Jak nauka się pomyli- to i się
nawet wycofa. I półgębkiem przyzna, że teraz są nowe fakty czy tym podobne
frazesy. Dlaczego tak się dzieje? W moim przekonaniu- bo istnieją ludzie,
którzy z różnych przyczyn- choćby z fałszywego lęku o to, by nie zostać
uznanym za ciemniaka- bezkrytycznie się na to zgadzają.

Nauka- co także wykazałem- kieruje się dogmatami, które udowadnia za wszelka
cenę- choćby kosztem ośmieszania ludzi, którzy mają inne zdanie. I tak jest
z teorią ewolucji. Ot- wymyślili sobie, że skoro niektóre gatunki są do
siebie podobne, a niektóre gatunki wyglądają tak, jakby pochodziły od innych
(co może być prawdą) postawili hipotezę poprzez interpolację, że tak patrząc
na małpy naczelne i człowieka też można odnieść wrażenie, że małpa jest jego
przodkiem (czy: oboje mieli wspólnego przodka). Hipoteza ciekawa- choć znam
ciekawsze. Z wielu jednak względów nauka z uporem maniaka zdecydowała się
bronić tej właśnie hipotezy i udrapować ją nawet w strój teorii- czasem
nawet (Cremo: "Zakazana archeologia") fałszując wykopaliska, naciągając
wyniki, żeby były takie, jak "trzeba". A przeciw jest wiele. Twoje
stwierdzenie, że biali wytępili indian absolutnie nie może odnieść się do
homo sapiens i australopiteka wraz z neandertalczykiem. Biali w ameryce
dysponowali wysoką techniką ekstreminacji, robili to systematycznie i często
planowo- nie odnosząc 100% sukcesu (rezerwaty, południowa ameryka). A czym
dysponował mój dziadek:-) 40 (60?) tysięcy lat temu? I skąd u  niego taka
determinacja do eksterminacji? Nie kupuję tego. To tak, jakby np na terenie
całej afryki spodziewać się, że 300 lat temu wojowniczy Zulusi eksterminują
inne plemiona. Nawet, jakby chcieli- nie widzę tego w żaden sposób. Pałami i
dzidami? A "ogniwo pośrednie" gdzie? Czyli za innymi hipotezami jest wiele.
A my sobie pozwalamy, żeby uczyli nasze dzieci tylko tej.

I znów- ludzi sprowadza się tu do wykonawców woli panów naukowców, nie
pozwalając im na żaden wybór. Ogromnie mnie zdziwiło, że ktoś mieszkający
wiele lat w USA może mieć aż tak antydemokratyczne nastawienie.
Antydemokratyczne i bezkrytyczne wobec rządzących. Coś, co było (chyba)
jeszcze 100 lat temu dla amerykaniana oczywiste: tworzymy społeczeństwo
konsumentów. My płacimy- to patrzmy co nam za tą kasę dają. I wymagajmy.
Chcemy- to dajemy dzieci do szkoły (kiedy wprowadzono przymus?), a jak
daliśmy, to my decydujemy, czy nasze dzieci będą uczone darwinizmu, czy
kreacjonizmu czy czegoś innego. Zwróciłem Ci też uwagę na coś, co powinno
Cię zastanowić: możesz wybierać senatorów (prezydenta np w Polsce czy
Francji, Niemczech), kongresmenów, ale nie masz prawa zdecydować, czego
nauczyciel będzie uczyć Twojego dzieciaka w szkole- czyli państwo uważa Cię
za kogo? Nie możesz także zdecydować o swoich podatkach. Nie daje Ci to do
myślenia? Dotyczy to i USA i UE.

Personifikuję naukę. To pewne uproszczenie- ale w skrócie oddaje moje
nastawienie do otaczającego mnie świata. I dziwię się, że jest tylu ludzi,
którzy lubią, jak się za nich decyduje. Jak to się ma do wolności człowieka?
I czy naprawdę idąc na wybory- decydujemy o czymkolwiek ważnym?

Kolejna sprawa: środki produkcji. Bo tak mi wypada nazwać to, o czym chyba
najdłużej rozmawialiśmy. A to piramidy sprzed 11 tysięcy lat, a to sprzed 5
tysięcy- za to na całym świecie, a to łuki triumfalne wzniesione rzekomo
przez Rzymian a przecież (jak było widać na przykładzie łuku Napoleona)-
potrzebny do ich budowy był zupełnie inny, na o wiele wyższym poziomie,
rozwój środków produkcji. I nie ma tu znaczenia, co ja wiem o Egipcie
faraonów czy o Rzymie cesarzy. Nawet nie chce mi się pisać o fragmentach
muru chińskiego wyraźnie innych niż pozostałe- zbudowanego z cegieł. To jak
one się tam znalazły? Ilu ludzi je układało? Kto i kiedy je zrobił? Jakich
maszyn użyto na tak dużych wysokościach (dźwigi, żurawie)- no i jak je tam
wciągnięto? A Malbork? Ile cegielni było wtedy na tym terenie? Ile zawodów i
manufaktur "okołobudowlanych" było i ilu liczyło ludzi na terenie podbitym
przez 70 krzyżaków? Same zagadki. Chyba, że przyjmie się moją hipotezę (no,
nie jest wymyślona przeze mnie- ale mnie tylko ona pasuje). Masz jakąś
hipotezę? A jak Ci się podoba ta: ludzie osiągnęli stopień rozwoju podobny
do dzisiejszego. Coś się takiego "zadziało" (wojna nuklearna, kataklizm
kosmiczny, inne), że ludzkość straciła swe możliwości wytwórcze. Pozostali
uczeni, enklawy kultury- ale stopniowo stapiały się z coraz bardziej dzikimi
ludźmi, którzy zapomnieli o swojej przeszłości( a raczej ich pradziadów). I
tak ludzkość znów wynalazła łuk, potem proch- a dalej znasz:-). Masz lepsze
wyjaśnienie?

Chiron


| Nie jestes rzecznikiem, ale bronisz KK.  Trzeba bylo na poczatku powiedziec,
| ze nie obchodzi cie KK i to co ja mysle o tej instytucji. Podjales jednak
rozmowe,
| a teraz mnie odsylasz do dominikanow.

Bronie KK w punktach ktore uwazam za sluszne, ale nie odpowiadam za jego
postepowanie w calosci - taka jest roznica ;-)



Rozumiem :-)

| Myslalem, ze rozmawiamy o katolikach w ogole, a nie o katoliku Piotrze
Piesiku.
| Bo jesli o tym drugim to nie mam mu w zasadzie nic do zarzucenia i dziekuje
| za rozmowe :-)

Milo mi :-) Oczywiscie nadal chetnie porozmawiam o katolikach w ogole, ale
dlaczego mamy rozmawiac _wylacznie_ o tych zlych, ktorych w mojej opinii wcale
nie ma tak duzo? W ogrodku nazywanym KK jest pewien odsetek chwastow. Nie lubie
jak na tej podstawie ktos mowi ze tam rosna same chwasty.



Przeciez ja nic takiego nie mowie, ale chwasty jednak daja sie we znaki.

| A obecnie, mimo, ze ludzie odchodza, kosciol umacnia swoje wplywy we wszelkich
| dziedzinach zycia. Jeden rezim zastepowany jest innym.

Mam nadzieje ze z wejsciem do EU sprawa sie unormuje.



Ja rowniez, widac to po niecheci, jaka UE wzbudza w srodowiskach spod znaku
Naszego Dziennika i Radia Maryja.

Do sprawy Karola Wojtyly ustosunkuje sie ponizej krok po kroku.



[ciach - pare uwag o Wojtyle]

No coz, wybacz, ale w  kwestii dogmatow katolickich nie podejmuje sie
dyskutowania, gdyz to kompletnie nie moja dzialka.. W ogole nie lezy mi
religijna retoryka tego tekstu, przytoczylem go ze wzgledu na moralna
ocene Wojtyly, z ktora sie zgadzam.
Z drugiej strony przemawia tez do mnie koncepcja, ze moze miec on dobre
intencje, lecz jest to poprostu slaby czlowiek, nie potrafiacy sie sprzeciwic
hierarchii za nim stojacej.

Proste myslenie komunisty. Kapitalista mysli inaczej. Otoz "wywalenie" pieniedzy
na cos tam to nic innego jak zaplacenie komus za robote. Ktos musial wykonac te
oltarze czy chocby pozyskac materialy na nie. Mnostwo stolarzy, murarzy,
architektow, plastykow, elektrykow i innych przy tym pracowalo, dostajac za to
pieniadze (lub nie - ale wtedy przynajmniej robili sobie reklame). Mnostwo
zarowno wielkich jak i malych firm mialo dzieki temu obrot. IMHO nie ma pojecia
"wywalanie pieniedzy" w sensie globalnym. Obieg w przyrodzie jest zamkniety i
jesli od bogatych sponsorow troche pieniedzy odeszlo w strone biednych
wykonawcow, to tym lepiej.

Co bys powiedzial o bogatej damie ktora utrzymuje sluzbe, kupuje drogie stroje,
zabiegi kosmetyczne, bizuterie, jezdzi na drogie wakacje itd? Wywala pieniadze,
wstretna burzujka, co? A ja powiem ze dzieki temu sluzacy, krawiec, kosmetyczka,
zlotnik, przewodnik, hotelarz, kucharz maja co jesc! Zarabiaja pieniadze ktorych
by nie zarobili gdyby owa dama 3mala je w sejfie.



Zgoda, jednak  wiekszy pozytek bylby z tych pieniedzy, gdyby wplacila je ona
bezposrednio na cele harytatywne. Jesli kupi naszyjnik, jubiler dostaje swoja
dzialke, ale stanowi to maly procent wartosci naszyjnika. Reszta, w postaci materialu,
laduje w jej szufladzie, a za to moznaby wielu glodnych nakarmic. Inna sprawa, ze
ci, ktorym ta dama daje zarabiac, raczej nie sa najbardziej potrzebujacymi i z
glodu nie umieraja.

Podobnie mozna powiedziec o przepychu otaczajacym papieza, ale to nie
wszystko. Chodzi takze o to, ze sporo kasy poszlo z budzetu, a to oznacza,
ze placili za to wszyscy podatnicy, nie koniecznie zwolennicy papieza.
Zreszta i ze sponsorami moglo byc roznie. Petrochemia np. chojnie sypnela
groszem i mogla to sobie odbic to podwyzszajac ceny benzyny.

Generalnie mimo wyraznie negatywnego nastawienia czlowiek ktorego cytujesz nie
potrafi postawic JPII _jako_papiezowi_ wielu konkretnych zarzutow. Co najwyzej
koncentruje sie na bogactwie i zbytkach w jakie oplywa wladca kosciola, co w
sumie ma niewiele wspolnego z polityka i decyzjami jakie rzutuja na katolikow i
reszte swiata.



O polityce bylo, ze jest nieustepliwy, konserwatywny i z uporem maniaka obstaje przy
skostnialych, wiekowych dogmatach (antykoncepcja). Jest niezdolny do najmniejszych
reform czy ustepstw, co nie wyjdzie KK na dobre. Zreszta juz to widac po malejacym
"poglowiu" owieczek.

Reszta zarzutow dotyczy samej instytucji papiestwa a nie konkretnie JPII, ktory
IMHO na tle wiekszosci papiezy wyglada bardzo pozytywnie. Postawmy sie w jego
sytuacji: gosciu juz _jest_ papiezem, jesli przestanie byc wybiora nastepnego -
czyli na istnienie tego urzedu nie ma wplywu. Co ma zatem robic? Ano wlasnie to
co robi - tak ja to widze.



Jak to co ma robic? Albo jest glowa, albo marionetka. Sam przyznajesz, ze
sa w tym ogrodku chwasty. Czy wiec on, jako zarzadzajacy ogrodkiem, nie moze
ich powyrywac? Dzieje sie w kosciele wiele nieprawidlowosci i papiez wydaje sie
przymykac na nie oko. Zdaje sie, ze chce on wszystko utrzymac jak najdluzej w
niezmienionej postaci. Umacniac instytucje za wszelka cene i wszelkimi sposobami
Instytucje, w ktorej hierarchia wziela gore nad wartosciami. Hierarchia stoi ponad
wszystkim i religia sluzy jej do utrzymywania sie przy zyciu, a powinno byc odwrotnie.
Do tego celu potrzebne jest jak najwieksze poglowie owieczek, a te uzyskuje sie
m.in. dajac wielkie przedstawienia, z udzialem tysiecy i ich bozyszczem w roli
glownej - tak ja to widze.

| Kazdy agitator jest obludny.

| Ale ten agitator ma imie Jezus na ustach.

To nieladnie z jego strony - ale w sumie dlaczego tak bronisz imienia Jezusa?



Po pierwsze, zeby wykazac oblude tej instytucji.
A po drugie, jestem jego sympatykiem. Jednak nalezy tu odroznic slowo
sympatyk od wyznawca czy czciciel. Ja nie poswiecem co niedziela godziny
na wyslawianie jego wielkosci i wspanialosci, bo doskonale wiem, ze on tego
ode mnie nie oczekuje i wystarczy mu to jakim jestem czlowiekiem. Uwazam,
ze ostatnia rzecza, jaka potrzebuje wysoko rozwinieta, pozytywna istota,
taka jak Jezus, to poddancze choldy dla swojej osoby (choldy sa potrzebne dla
instytucji). Wrecz jest to dla niego obraza, takie przypisywanie mu ludzkiej pychy,
bo prawdziwa boska milosc jest BEZINTERESOWNA. A nie na zasadzie: "Wy
macie mi sie tarzac u stop, a wtedy bede dla was laskawy" Az traci ("tronci")
to "silami ciemnosci", dla ktorych jest charakterystyczne, wlasnie takie zadanie
("rzondanie") posluszenstwa pod grozba kary. I to wlasnie nie podoba mi sie w
niektorych religiach, ze przedstawia sie Boga jako msciwego despote ("Nie
bedziesz mial bogow cudzych przede mna"). Podstawowe prawo wszechswiata,
niezbedne dla rozwoju duchowego, to  wolna wola. Nie po to Bog ja dal, zeby karac
za korzystanie z niej. Bo coz jest chwalebnego w byciu dobrym, jesli nie ma sie
innego wyboru? Chodzi o to, zeby wybrac ta wlasciwa droge, majac inne mozliwosci.
No, ale troche sie zagalopowalem, wrocmy do Jezusa. Otoz przez jakis czas mialem
negatywny stosunek do niego, a spowodowal to KK. Dopiero gdy zaczalem czytac
inne, pozareligijne materialy na jego temat, uswiadomilem sobie, ze to spoko gosc,
wysoko rozwinieta kosmiczna istota, ktora poswiecila sie dla tej planety. A co w jego
imieniu sie robi i mowi to juz zupelnie inna sprawa.

IMHO jest raczej na odwrot. Politycy wciagaja na sile KK do polityki bo wydaje
im sie ze KK ma autorytet w spoleczenstwie. Ale dlugo to juz nie potrwa.



Ja bym powiedzial, ze prawda lezy po srodku. Zarowno politycy chetnie korzystaja
z autorytetu kosciola, jak i kosciol nie stroni od umacniania swoich wplywow
wsrod politykow. Zreszta gdyby nawet bylo jak mowisz, ze inicjatywa zawsze wychdzi
ze strony politykow, to KK nie musi im ulegac.

Pozdrawiam
Ascorti

koncert #65

9 czerwca 2007

godz. 19 (wejście od 18.45)

Legnickie Centrum Kultury, sala lustrzana /wejście od ul. Bilsego, czyli tak jak zawsze na lustrzankę/

AGRESSIVA 69 ( http://www.agressiva69.com ; http://www.myspace.com/agressiva69 )

TRH ( www.trh.go.pl ; http://www.youtube.com/watch?v=6dqJshxW5MY )

bilety: 15 zł (istnieje mozliwość rezerwacji)
LCK, ul. Chojnowska 2, (076) 72-33-710,-700 , www.lck.art.pl , bgk@lck.art.pl

info o kapelach:

AGRESSIVA 69

AGRESSIVA 69 to obecnie jedna z najbardziej znanych i najbardziej popularnych grup rockowo-industrialnych w Polsce. To prekursorzy tego nurtu muzycznego w naszym kraju.

Zesół powstał w 1989 roku w dwuosobowym składzie. Tworzyli go wtedy Tomasz Grochola i Jacek Tokarczyk. Dopiero w dwa lata później dołączyli do składu Robert Tuta oraz obecny lider i filar AGRESSIVY 69 Bodek Pezda.

Rok 1992 był dość szczęśliwy dla zespołu. Zagrali na największej wówczas imprezie rockowej - Festiwalu w Jarocinie, gdzie zostali dostrzeżeni, a ich występ zaowocował podpisaniem kontraktu z firmą SPV Poland. Rezultatem współpracy było nagranie w 1993 roku debiutanckiej płyty zatytułowanej „Deus Ex Machina”. Jeszcze w tym samym roku zagrali na Festiwalu „Odjazdy”.

W 1994 roku ponownie zagrali w Jarocinie i rozpoczęli przygotowania do nagrania nowego albumu pt. „Hammered By The Gods”, który na łamach czasopisma „Brum” uznany został za najlepszą płytę industrialną.
Ale 1994 rok to przede wszystkim pierwsza edycja mini festiwalu Industrialooza, który odbył się z inicjatywy zespołu w Rzeszowie. Obok AGRESSIVY 69, która wystąpiła w roli gwiazdy festiwalu, zagrały inne, mniej lub bardziej znane zespoły nurtu techno-industrial. Druga edycja festiwalu odbyła się w rok póz«niej we Wrocławiu.

Prawdziwa kariera zespołu rozpoczęła się jednak dopiero z chwilą podpisania kontraktu z firmą KOCH International Poland w 1996 roku. Wtedy to bowiem oprócz prac nad nowym albumem, członkowie AGRESSIVY 69, a dokładnie jego filary: Bodek Pezda i Sławek Leniart założyli grupę producencką: 2.47 production team, której głównym działaniem jest produkowanie remiksów wykonawców polskiej sceny, nie tylko rockowej.

Do tej pory pracowali m.in. z takimi zespołami jak: Illusion (remiks utworu „Nikt”), Tuff Enuff (specjalne remiksy utworów, które wydała firma Merkury Poland), Jesus Chrysler Suicide (remiks płyty „Schizovirus”), Maanam (remiks numeru „Mówią, Że Miłość” z płyty „Łóżko”) czy Kasią Nosowską (remiks piosenki „Papierki”), a ostatnio remiksy piosenek zespołów Hedone (ostatni singiel „Daj Mi To”), Formacji Nieżywych Schabuff (utwór „Da Da Da”), a także współpraca ze Staszkiem Sojką (utwór „Allegro Ma Non Troppo”).

Jednym z ważniejszych wydarzeń w historii zespołu był występ przed grupą PRODIGY (28 grudnia 1996 roku). AGRESSIVA 69 jako jedyna polska kapela została wybrana wówczas i zaproszona do występu w katowickim ,,Spodku”. Chociaż wystąpili w niewdzięcznej roli supportu, zaprezentowali się na wysokim, światowym poziomie i ciepło zostali przyjęci przez publikę przybyłą bądź co bądź na koncert PRODIGY.

W kwietniu 1997 roku ukazała się płyta „2.47”, a zaraz potem muzycy podpisali kontrakt na Zachodzie na wspomniany album (Niemcy, Austria, Holandia).
Muzycy AGRESSIVY 69 mają także swój udział w branży filmowej.
Ich singiel zatytułowany „Point Of View”, którego premiera miała miejsce 9 lutego 1998 r. został wykorzystany na ścieżce dźwiękowej do filmu Marcina Ziębickiego pt. „Gniew”. Do tego numeru zrealizowany został także teledysk. Reżyser filmu wykorzystał w filmie dodatkowe 5 utworów Agressivy 69 z ich ostatniego albumu „2.47”, a Bodek Pezda i Sławomir Leniart zostali producentami soundtracku.

W czasach kiedy w Polsce techno jest bardzo popularne, występy grupy AGRESSIVA 69 cieszą się niezwykle dużym zainteresowaniem. Dotyczy to nie tylko ich występów w czasie tzw. Techno Party, choć te zdarzają się bardzo często, ale także podczas osobnych koncertów, podczas których to oni są głównym punktem programu.

Chociaż w naszym kraju co raz więcej muzyków „para” się techno, niewielu z nich zostaje naprawdę dostrzeżonych i niewielu z nich osiąga w naszym kraju dużą popularność. Jednak AGRESSIVA 69, to już legenda na naszym rynku i z pewnością wiele osób zgodzi się, iż to najlepsza w tej chwili kapela techno-industrial w Polsce. Potwierdziła to również branża muzyczna (muzycy, dziennikarze, pracownicy firm fonograficznych), którzy zgodnie podjęli decyzję, wynikiem której jest nominacja do nagrody "Fryderyk ‘97" w kategorii „Najlepszy album techno” za płytę "2.47".

Kolejnym dużym przedsięwzięciem zespołu jest ukazanie się zremiksowanych utworów AGRESSIVY przez różnych DJ-ów na płycie CD, która dołączona została do kwietniowego numeru magazynu "XL". W kwietniu ‘98 też ukazał się jeszcze dodatkowo jeden singiel AGRESSIVY.

Kolejne miesiące 1998 roku muzycy AGRESSIVY 69 spędzili bardzo pracowicie. Najpierw tuż po gali „Fryderyków” zorganizowany został ogólnopolski press tour, a z końcem czerwca muzycy wyruszyli na kilkunasto koncertową trasę razem z DJ-em Greg Crackiem. Lato spędzili także na scenie. Po wakacjach zaś rozpoczęli pracę nad nowym albumem.

Wcześniej zaś, bo w połowie lipca (‘98) ukazała się limitowana wersja płyty „2.47” (1000 sztuk), zawierająca materiał z albumu „2.47”, ale w całości w wersji angielskiej. Ten niezwykły album, to jeden z najlepiej wydanych na naszym rynku fonograficznym produktów.

Wiosna 1999 roku zleciała zespołowi na licznych koncertach, przede wszystkim zagranicą. Zagrali m.in. Luksemburgu i w Niemczech, gdzie zagrali oni na największym niezależnym festiwalu „ZILLO” dla 40.000 ludzi w otoczeniu m.in.: Paradise Lost, New Model Army...

W 1999 pięć utworów z albumu „Hammered By The Gods” wykorzystanych zostało do nowego polskiego filmu zatytułowanego „Poniedziałek”, w którym grają m.in. Bolec, Paweł Kukiz. Soundtrack do filmu ukazał się w czerwcu, nakładem POMATON EMI. Wtedy też odbyła się ogólnopolska premiera obrazu. Producentami soundtracku ponownie zostali wybrani Bodek Pezda i Sławomir Leniart z 2:47 production team (Agressiva 69).

Nakładem POMATON ukazał się album pt. „Master of Celebration” z coverami grupy Depeche Mode. Bodek Pezda jest producentem tego wydawnictwa. Do realizacji projektu zaproszono: Walking Trees, Jesus Chrysler Suicide, Drimsztajn, Justyna Kabała, Soyka, Ziyo, IMTM, God’s bow, Milion Bułgarów, Mimofoni, Warthegau, Fading Colours, Hedone, Agressiva 69, Maleńczuk und Tuta, Moonlight oraz Blenders.

Rok 2000 rozpoczął się dla zespołu bardzo pracowicie. Grupa wyjechała do Holandii, gdzie reprezentowała Polskę na międzynarodowym festiwalu muzyki „EUROSONIC” w Groningen. Utwór „Point of view” został wydany przez brytyjski magazyn Music & Media. Formacja wystąpiła na największej scenie „Grand Theatre”. Koncert był transmitowany na całą Europę przez internet oraz holenderskie stacje radiowe.

Na Festiwalu „EUROROCK 2000 w Neerpelt – Belgia AGRESSIVA 69 wystąpiła z dużym powodzeniem obok takich gwiazd jak: Fields Of The Nephilim, Marc Almond, The Mission, Front 242.... Festiwal zgromadził ponad 20.000 fanów z Europy.

Jesienią Bodek Pezda pracował nad soundtrackiem do filmu Mariusza Trelińskiego „Egoiści”. Na albumie AGRESSIVA 69 wykonuje jeden z głównych tematów instrumentalnych oraz utwór „Egoiści” z gościnnym udziałem EDYTY BARTOSIEWICZ.

Rok 2001 rozpoczął się od podpisania w dniu 5 luty kontraktu płytowego z POMATON EMI.

Pierwszy sukces br. AGRESSIVA 69 z utworem „Egoiści” w dniu 2 marca (notowanie 996) znalazła się na pierwszym miejscu Trójkowej Listy Przebojów (utwór utrzymywał się na liście 12 tygodni). 13 sierpnia - wydany zostaje singiel z piosenkami: Situations oraz ****Gwiazdy.

1 września ukazał się nowy album grupy pt. "AGRESSIVA 69"

Od października można zobaczyć w telewizji teledysk do utworu „Aniołowie”. Grupa zarejestrowała 2 utwory - Devil Man i Situations - w wersji live dla Viva Polska! W grudniu Agressiva 69 zarejestrowała 30 minutowy koncert dla TV4.

17 grudnia zespół zagrał koncert emitowany przez PR3 na żywo. Przybyło prawie 500 osób aby zobaczyć zespół na scenie. grudzień 2001r.

W styczniu 2002 ukazal sie singiel "Koniec sztuki" zawierający 11 utworów. Znalazły się na nim remiksy m.in. słuchaczy RADIOSTACJI.

W 2002 roku grupa zagrała kilkanaście koncertów na terenie Polski, a także wystąpiła w Berlinie i Halle u boku formacji KORN FLAKES.

W listopadzie pojawiło się video zespołu do utworu "Cisza" wyreżyserowane przez Witka Wnuka i Michala Pasicha.

Pod koniec roku Bodek i Gabi rozpoczęli prace nad nowymi utworami, a także nad anglojęzycznymi wersjami utworów z ostatniego albumu gdyż pojawiła się szansa na wydanie płyty w Niemczech i na terenie Beneluxu.

W 2002 roku Bodek Pezda powołał do życia nowy label 2.47 Records , w którym ukazała się znakomita debiutancka płyta formacji HUSKY z Wrocławia.

W maju 2006 roku ukaże się szósty album w dorobku zespołu o roboczym tytyule "Dark side of the radio". Będzie to płyta z udziałem zagranicznych gości: MARTIN ATKINS (perkusja + miks końcowy), znany z nagrań formacji :NINE INCH NILES, PIL, MINISTRY, KILLING JOKE, DEPECHE MODE ( Everything Counts), SKINNY PUPPY. Kolejnym zagranicznym gościem, który wziął udział w nagraniu jest WAYNE HUSSEY , brytyjski muzyk, który od 1986 roku liderem, frontmanem, autorem muzyki i tekstów THE MISSION. Fanów na pewno zainteresuje fakt, że do płyty dołączone zostanie DVD z teledyskami, zdjęciami i dyskografią Agressivy 69 .

Bodek Pezda - autor muzyki, słów, producent (Soyka, Master of Celebration), założyciel i szef kultowego labela 2.47 records (Husky, Oszibarack, Kanał Audytywny, Saluminesia, ...), remixer - ponad 45 remixów (Sweet Noise, Kat, Ilussion, LD, Jesus Chrysler Suicide, Maanam), pomysłodawca festiwalu Industrialooza, pracował również przy muzyce filmowej do obrazów: Poniedziałek, Wtorek, Egoiści, Gniew.

Sławomir "Dżabi" Leniart - autor muzyki, producent, remixer (JCS, Sweet Noise, Maanam................) udziela się w projektach 2Kreski, współpracował z Pati Yang, przede wszystkim świetny i oryginalny gitarzysta (kiedyś Jesus Chrysler Suicide). Współpracował również przy muzyce filmowej do obrazów: Poniedziałek, Wtorek, Egoiści, Gniew. Producent jingli dla stacji MTV.

Tomasz Grochola - założyciel Agressivy 69, współautor muzyki i tekstów, odpowiedzialny za wizerunek zespołu, klipy i oprawę graficzną albumów Agressivy 69. Założyciel pierwszego w Polsce czasopisma promującego muzykę elektro-industrial, "Technodelic" i autor audycji muzycznej o tym samym tytule. Producent wykonawczy i pomysłodawca boxu DIRRRT, współautor muzyki do filmu dokumentalnego "Alfabet Mafii". Pomysłodawca festiwalu Industrialooza. Pisze scenariusze filmowe i sztuki teatralne. Wraz z Henrykiem Wiciarzem założył grupę teatralną Provocare.

Robert Tuta - autor muzyki i tekstów, współpracuje z Maleńczukiem przy udźwiękawianiu pierwszego polskiego filmu niemego " Mocny Człowiek" jest liderem swojej własnej formacji NOT (z 2 innymi członkami formacji CKOD),która ma na swoim koncie płytę wydana w Niemczech i pracuje nad kolejną, której premiera przewidziana jest na jesień.

Jacek Tokarczyk - gitarzysta, autor tekstow, organizator zlotow, milosnik motorow, ksiazek o tematyce wojennej, milosnik sztuki awangardowej oraz alkoholou w zespole nazywany "huragan" z powodu wycuchowego temperamentu.

Andrzej "Ruski" Ratajczyk - nowy perkusista Agressivy 69. Jego rodzima formacja "Less is More" nagrywa właśnie debiutancki album. Bardzo spokojny, zwolennik siłowni, wódeczki i blondynek.... Uwielbia swoje DVD na którym ogląda wszystko co mu popadnie ale przede wszystkim kocha rozbudowywać w nieskończoność swój zestaw beczek DW. Maniak gier komputerowych, pewnie dlatego dobrze odnalazł się w takim cyberpunlowym zespole jak My.

TRH

Their Royal Hignessess (TRH) to znany w Polsce zespół grający mroczny elektroniczny rock. Grupa założona została w 1991 roku przez Andrzeja Bobińskiego i Miłosza Sobieckiego. TRH był jednym z pierwszych zespołów w Polsce, grajacych electro gothic. Pierwszy materiał został wydany na kasecie "Unshaken World", która sprzedawana była w sklepach muzycznych Dolnego Śląska. Niektóre utwory trafiły do lokalnych stacji radiowych. W 1993 roku do zespołu dołączył Rafał Grunt - znany dziś w Polsce gitarzysta, którego znakomita, dynamiczna gra wzbogaciła brzmienie TRH, nadając muzyce bardziej drapieżny odcień. Wkrótce powstały pierwsze utwory z debiutanckiej płyty "Apocalypse", która z czasem doczekała się swego undergroundowego wydania. Rok później członkowie zespołu zostali współzałożycielami największego w Polsce i jednego z największych w Europie Środkowej, kultowego festiwalu rocka gotyckiego "Castle Party". Tam też TRH grał z największymi gwiazdami mrocznej sceny gotyckiej. W 1998 roku RafałGrunt przeszedł do Artrosis, a TRH wstrzymał działalność. W 2003 roku zespół reaktywował się w nowej formie, odchodząc od gotyku w stronę elektronicznego rocka z elementami nowej fali i często mocnym, nowoczesnym beatem. W 2005 roku nowym wokalistą został Marcin M. Drews, wieloletni przyjaciel zespołu, który razem z Andrzejem Bobińskim i Rafałem Gruntem przystąpił do tworzenia materiału na drugą płytę.

>